Mieszkanka powiatu iławskiego przez kilka lat inwestowała w kryptowaluty. Problem w tym, że – jak teraz się okazało – wpłacała przez cały ten czas pieniądze na konto przestępców.
Miały być kryptowaluty, a jest pokaźna strata
To schemat znany od dawna: ofiara pod wpływem reklamy postanawia pomnożyć oszczędności, lokując kapitał w kryptowaluty. Reaguje na reklamę w sieci, wysyła swoje dane kontaktowe (telefon, mail). W odpowiedzi kontaktuje się z nią „doradca inwestycyjny” i instruuje, co ma robić. W efekcie ta wpłaca pieniądze na podane przez, jak się ostatecznie okazuje, oszustów konto. W efekcie traci spore oszczędności.
– Kobieta oświadczyła [w czasie przesłuchania], że od kilku lat inwestowała w Internecie w kryptowaluty. Wpłacała pieniądze, myśląc, że zainwestowane oszczędności szybko pracują i generują zyski. Kiedy jednak pokrzywdzona po raz kolejny nie mogła wypłacić swoich środków, stwierdziła, że to oszustwo i powiadomiła o wszystkim policjantów – podaje portalowi InfoIława Komenda Powiatowa Policji w Iławie.
Ostatecznie zorientowała się, że dotowała oszustów i nie posiada żadnych kryptowalut. W efekcie bezpowrotnie straciła 40 tysięcy zł. Szokuje coś innego: wszystko trwało parę lat.
Jak to możliwe?
No właśni, jak to możliwe, że przez tak długi okres kobieta nie zorientowała się, że coś jest nie tak? Z reguły ofiary zaczynają tracić zaufanie względem „doradców” po paru tygodniach lub miesiącach. Wiele wskazuje na to, że tym razem przestępcy działali w szczególnie cyniczny sposób, wykorzystując zaawansowane metody socjotechniczne.
„Oszuści w swoich działaniach używają różnych metod manipulacji. Wykorzystują presję czasu czy zachęcają swoje ofiary szybkim i łatwym zyskiem. Najczęściej pokrzywdzeni po czasie sami nie wiedzą, jak doszło do oszustwa i co skłoniło ich do wykonania określonych działań” – ostrzegają na stronie policji iławscy funkcjonariusze.
Jak więc nie dać się przestępcom? Przede wszystkim nie należy wierzyć w „superoferty” i „bezpieczne” oraz „pewne” oferty inwestycyjne.
Poza tym nadal istotne jest przestrzeganie podstawowych zasad bezpieczeństwa: nie udostępnianie nikomu naszego konta w banku, wrażliwych danych czy instalowanie sugerowanego przez nieznane nam osoby oprogramowania. To ostatnie może być bowiem de facto wirusem – programem, który może pozwalać na przejęcie kontroli nad naszym sprzętem, a tym samym dającym dostęp do naszych kont e-mail i w banku.
Przeczytaj też inne gorące newsy: