To miała być symboliczna kryptowaluta Nowego Jorku. Projekt z misją i politycznym przekazem. W praktyce NYC Token, promowany przez byłego burmistrza miasta Erika Adamsa, w kilka godzin zamienił się w jedną z najbardziej kontrowersyjnych premier krypto ostatnich miesięcy. Najpierw euforia. Kapitalizacja projektu wystrzeliła w okolice 600 mln dolarów. Chwilę później? Brutalne przebudzenie. Kurs runął o ponad 80%, a wartość rynkowa stopniała do około 110 mln dolarów.
On-chain nie kłamie. Z puli NYC Token zniknęło blisko milion dolarów
Prawdziwe problemy zaczęły się, gdy do gry weszły dane z blockchaina. Analitycy z Bubblemaps wykryli podejrzane ruchy na portfelu powiązanym z deployerem tokena. Schemat był prosty i… niepokojący. Co wiemy? Jakie są fakty? Otóż:
- do puli płynności trafiły dziesiątki milionów tokenów NYC,
- z puli wyciągnięto 2,43 mln USDC,
- po gwałtownym spadku ceny odłożono z powrotem tylko 1,5 mln USDC,
- około 932 tys. dolarów „rozpłynęło się” bez wyjaśnienia.
Jak podkreślają analitycy, nikt do tej pory nie wyjaśnił sensu tych operacji. Dla rynku to klasyczny sygnał ostrzegawczy.
Coraz więcej polityki, coraz więcej krypto-wpadek
Sprawa NYC Token natychmiast wywołała skojarzenia z innymi politycznymi projektami krypto, które skończyły się katastrofą. Najgłośniejszym przykładem pozostaje LIBRA, token promowany przez prezydenta Argentyny Javiera Milei. Dziś wyłącznie przedmiot pozwów i śledztw.
Według danych Nansen aż 86% inwestorów LIBRY straciło pieniądze, a straty sięgnęły setek milionów dolarów. Analitycy zwracają uwagę, że mechanizmy manipulacji płynnością wyglądały uderzająco podobnie.
Idea kontra rzeczywistość
Eric Adams zapowiadał, że NYC Token ma finansować cele społeczne, walczyć z „antyamerykanizmem” i uczyć młodych ludzi technologii blockchain. Problem w tym, że rynek widzi dziś nie idee, a twarde liczby, dziwny wykres i brakujące środki. Zaufanie do politycznych tokenów znów dostało potężny cios. Inwestorzy po raz kolejny przekonali się, że hasła i konferencje prasowe to nie to samo co przejrzystość on-chain.
W opublikowanym oświadczeniu zespół NYC Token tłumaczy, że wycofanie części płynności było elementem „rebalansowania” po bardzo dużym popycie na token w dniu debiutu. Projekt zapewnia, że środki zostały użyte do mechanizmu TWAP i ponownie częściowo dodane do puli płynności. Całość ma świadczyć o długoterminowym zaangażowaniu zespołu, a nie o próbie wyciągnięcia pieniędzy z rynku. Komunikat pojawił się około godziny 5:00 rano czasu polskiego.
Warto dodać, że Eric Adams zapowiadał NYC Token jeszcze zanim doszło do krachu, prezentując projekt podczas konferencji prasowej na Times Square. Szczegóły pozostawały jednak bardzo ogólne. Nie wskazano konkretnej struktury organizacyjnej ani sposobu dystrybucji środków, które miały trafiać do bliżej nieokreślonej fundacji non-profit.
Adams zapewniał też, że nie zamierza pobierać wynagrodzenia z projektu, przynajmniej na początku, oraz że nie chodzi o osobisty zysk. Problem w tym, że już wtedy strona internetowa tokena świeciła pustkami, a lista współtwórców była niepełna. Dziś, po gwałtownym spadku kursu i kontrowersjach wokół manipulacji, tamte zapowiedzi brzmią dla wielu inwestorów co najmniej naiwnie.
Tym bardziej że nowy burmistrz Nowego Jorku, zapytany o NYC Token, skwitował sprawę jednym słowem: „Nie”.