Nocny atak na Bliskim Wschodzie wstrząsnął rynkiem kryptowalut. Co dalej z kursem Bitcoina?

Bitcoin spadł poniżej poziomu 63 000 USD. Jest to kontynuacja niedźwiedziego sentymentu, który rozpoczął się od wcześniejszej zniżki z poziomu 65 000 USD, kiedy kurs obniżył się o blisko 1,4 proc.

Przełamanie barier cenowych zepchnęło notowania cyfrowego aktywa poniżej kluczowej, szeroko obserwowanej przez analityków technicznych 50-dniowej prostej średniej kroczącej, która stanowi kluczowy wskaźnik średnioterminowego pędu rynkowego.

Wyprzedaż na rynku kryptowalut nie jest zjawiskiem odizolowanym, lecz stanowi bezpośrednią reakcję na niepokojące doniesienia z Bliskiego Wschodu oraz ponowne zaostrzenie dyplomatycznej retoryki między największymi gospodarkami świata. Inwestorzy wzywają do ostrożności, pozbywając się bardziej ryzykownych aktywów i przenosząc kapitał w stronę tradycyjnych bezpiecznych przystani, co wyraźnie odbija się na wycenach akcji oraz aktywów cyfrowych na globalnych giełdach.

Zaostrzenie sytuacji na Bliskim Wschodzie i reakcja rynku kryptowalut

Bezpośrednim zapalnikiem dla najnowszej fali awersji do ryzyka stały się amerykańskie naloty na cele zlokalizowane w Iranie. Półoficjalna irańska agencja prasowa Fars, powołując się na władze prowincji Hormozgan, poinformowała, że amerykańskie uderzenia rakietowe trafiły w pięć kluczowych mostów w południowej części tej strategicznej prowincji. Dodatkowo atak rakietowy uszkodził wieżę kontroli morskiej w porcie Chabahar.

Tak bezpośrednia eskalacja militarna w rejonie Zatoki Perskiej wywołała natychmiastowe obawy o stabilność ciągów dostaw i ogólne bezpieczeństwo regionalne. Co ciekawe, w przeciwieństwie do dynamicznej wyprzedaży na rynku kryptowalut i akcji, kontrakty terminowe na ropę naftową typu WTI zachowały względny spokój, utrzymując się na poziomie około 79 USD za baryłkę i ignorując na razie bezpośrednie ryzyko geostrategiczne. Odporność rynku surowcowego może jednak okazać się krótkotrwała, jeśli konflikt ulegnie dalszemu rozszerzeniu.

Tymczasem na rynkach akcji zapanowały głębokie spadki. Japoński indeks Nikkei stracił prawie 3 procent, osiągając najniższy poziom od ponad miesiąca, australijski indeks ASX 200 spadł o 0,5 procent, a kontrakty terminowe związane z amerykańskim indeksem Nasdaq obniżyły się o 0,8 procent, kontynuując wyprzedaż z poprzedniej sesji na Wall Street, gdzie technologiczny wskaźnik stracił ponad 1,6 procent.

Wybory w Stanach Zjednoczonych i widmo nowego konfliktu handlowego

Dodatkowym czynnikiem destabilizującym sentyment rynkowy okazały się najnowsze deklaracje polityczne ze strony byłego prezydenta Donalda Trumpa. Ogłosił on odtajnienie raportów wywiadowczych, z których ma wynikać, że chińskie służby ingerowały w amerykańskie procesy wyborcze. Według słów Trumpa, Pekin miał nielegalnie wejść w posiadanie danych aż 220 mln amerykańskich wyborców, co zostało określone jako bezpośrednie zagrożenie dla instytucji demokratycznych.

Ambasada Chin w Waszyngtonie kategorycznie zaprzeczyła tym oskarżeniom, nazywając je bezpodstawnymi. Choć same zarzuty na tym etapie nie wywołują natychmiastowych zmian w przepływach kapitałowych, to kluczowym źródłem niepokoju dla inwestorów jest potencjał tych wypowiedzi do ponownego zaostrzenia relacji na linii Waszyngton-Pekin. Jest to szczególnie wrażliwy moment, ponieważ na wrzesień zaplanowane jest kluczowe spotkanie polityka z prezydentem Xi Jinpingiem.

Reakcję na te doniesienia widać było wyraźnie na rynku walutowym, gdzie dolar australijski, uznawany za rynkowy wskaźnik kondycji gospodarczej Chin i walutę bardzo wrażliwą na surowce, wyraźnie stracił na wartości w stosunku do dolara amerykańskiego. Jak zauważają analitycy rynkowi, w tym Eamonn Sheridan z serwisu InvestingLive, wysunięcie tak poważnych oskarżeń na kilka tygodni przed planowanym szczytem wprowadza nowe ryzyko do relacji, które w ostatnim czasie ulegały pewnej stabilizacji. Sama retoryka polityczna może znacząco utrudnić dyplomatyczne przygotowania do rozmów na szczycie.

Co czeka rynek kryptowalut w obliczu narastających napięć

Osłabienie dolara australijskiego oraz gwałtowny spadek cen kryptowalut stanowią sygnał ostrzegawczy, że ewentualna eskalacja napięć geopolitycznych i handlowych może szybko rozprzestrzenić się na inne aktywa obarczone ryzykiem. Bitcoin, mimo że przez wielu inwestorów bywa nazywany cyfrowym złotem i niezależną przystanią w czasach kryzysu, w krótkim horyzoncie czasowym wciąż wykazuje silną korelację z tradycyjnym sektorem technologicznym oraz rynkami akcji. Spadek kursu BTC poniżej 63 000 USD pokazuje, że w momentach nagłego wzrostu niepewności instytucje finansowe w pierwszej kolejności zamykają pozycje na aktywach o najwyższej zmienności. Warto zauważyć, że również inne czołowe projekty, takie jak Ethereum, odczuły presję sprzedających, podążając za ogólnym trendem rynkowym.

Dalsza trajektoria cenowa cyfrowych aktywów będzie w najbliższych dniach ściśle uzależniona od rozwoju sytuacji militarnej na Bliskim Wschodzie oraz od ewentualnej odpowiedzi Pekinu na amerykańskie zarzuty. Jeżeli poziom wsparcia w rejonie 63 000 USD nie zostanie szybko odzyskany przez stronę popytową, inwestorzy muszą liczyć się z możliwością pogłębienia korekty w stronę niższych poziomów cenowych. W obliczu nakładania się na siebie kryzysów militarnych, wyborczych i handlowych, zachowanie zimnej krwi oraz dokładna analiza wskaźników makroekonomicznych stają się dla uczestników rynku kluczowym elementem zarządzania ryzykiem.

Przeczytaj o inwestorze, który zrobił interes życia, zarabiając na Bitcoinie aż 383 mln USD:
Tajemniczy wieloryb obudził się po ośmiu latach i przeniósł 5900 BTC
oraz o opisanym przez analityka zjawisku, które ma wystrzelić cenę BTC w ciągu zaledwie dwóch tygodni:
Michaël van de Poppe wieszczy wystrzał Bitcoina do 80 000 USD!