Naukowcy studzą wielki sen krypto. Portfel dla AI to jeszcze nie autonomia

Krypto bardzo szybko napisało sobie nową opowieść. Skoro sztuczna inteligencja ma wykonywać zadania, kupować usługi, zarządzać cyfrowymi zasobami i działać coraz bardziej samodzielnie, to ktoś musi dać jej pieniądze, portfel i infrastrukturę płatności. A kto, jeśli nie blockchain? Brzmi dobrze. Może nawet zbyt dobrze. Grupa badaczy związanych z Initiative for CryptoCurrencies and Contracts, czyli IC3, opublikowała analizę, która mocno studzi najgorętsze narracje na styku AI i kryptowalut.

Agent AI z portfelem nadal ma właściciela

Wniosek nie jest taki, że blockchain nie ma tu żadnego sensu. Jest subtelniejszy i przez to ciekawszy: krypto może pomóc agentom AI płacić, rozliczać się i automatyzować transakcje, ale nie rozwiązuje najtrudniejszych problemów sztucznej inteligencji. A branża często zachowuje się tak, jakby rozwiązywało.

Jak? Dajemy agentowi AI portfel kryptowalutowy i nagle powstaje autonomiczny uczestnik gospodarki. Może kupować API, opłacać moc obliczeniową, korzystać ze smart kontraktów, wykonywać transakcje bez proszenia człowieka o zgodę przy każdym kliknięciu. Bajka?

Badacze IC3 zwracają uwagę, że agent z portfelem nadal zależy od ludzi, firm i infrastruktury, które go stworzyły, hostują, aktualizują i mogą wyłączyć. Portfel pozwala mu szybciej płacić. Nie sprawia, że system staje się niezależny, bardziej inteligentny albo odporny na kontrolę operatora. To ważne rozróżnienie, bo rynek lubi mieszać te pojęcia. „AI z portfelem” brzmi jak początek gospodarki maszyn. W praktyce często oznacza po prostu bota z dostępem do środków w określonych granicach.

Źródło: X / @CoinMarketCap

Blockchain zapisze ślad. Ale nie powie, czy to prawda

Drugi mit dotyczy weryfikacji treści. Zwolennicy blockchaina często mówią, że łańcuch bloków pomoże rozpoznać, czy tekst, obraz albo nagranie stworzył człowiek czy model AI. IC3 odpowiada: blockchain świetnie nadaje się do zapisywania informacji w czasie, ale sam nie wie, skąd ta informacja naprawdę pochodzi.

Jeśli zewnętrzne narzędzie błędnie oznaczy materiał jako ludzki albo wygenerowany przez AI, blockchain może jedynie utrwalić błąd. Nie zamienia fałszu w prawdę, nie wykrywa intencji i nie rozumie procesu twórczego.

Podobnie jest z biasem. Decentralizacja może zwiększyć przejrzystość zarządzania systemem, ale nie usuwa uprzedzeń z danych treningowych, nie poprawia jakości modelu i nie naprawia decyzji podjętych na etapie projektowania algorytmu. Bias zmniejsza się przez lepsze dane, lepsze testy i lepszą architekturę. Nie przez samo dorzucenie tokena.

Blockchain nie jest jednak magicznym lekarstwem na zaufanie. Jeśli branża będzie udawać, że jest inaczej, znów sprzeda inwestorom wielką narrację szybciej, niż dowiezie realny produkt. A to w krypto widzieliśmy już wiele razy.

Czytaj więcej w dziale kryptowabuty na Bithub:

Czy Ethereum jeszcze urośnie? Oto najnowsze dane

Te kryptowaluty wspiera Elon Musk. Są w twoim portfelu?

Bitcoin spadnie do 30 tys. dolarów? Wieloryby wysyłają zupełnie inny sygnał