Brian Armstrong, szef Coinbase wypowiedział niedawno ciekawe słowa „Uważam, że Bitcoin może osiągnąć milion dolarów do 2030 roku. Nadal uważam, że to prawda.”. W normalnych warunkach podobna deklaracja nie zrobiłaby już większego wrażenia. Rynek krypto słyszał takie tezy wielokrotnie. Różnica polega na miejscu, w którym te słowa padły.
Powiedział to na Światowym Forum Ekonomicznym w Davos. To nie jest zlot entuzjastów Bitcoina ani konferencja branżowa. Dlatego wypowiedzi padające w Davos ważą więcej. Są miernikiem tego, co zaczyna przenikać do głównego nurtu.
Ale to nie słowa Armstronga były tam najciekawsze.
Znacznie większe zamieszanie wywołały słowa CEO Circle “Kryptowaluty nie są dziś rozwijane z myślą o ludziach”.
Wołowina, jabłka i Bitcoin
Zanim jednak do tego przejdziemy, warto zatrzymać się przy jednym z bardziej symbolicznych momentów Davos. Prezes południowoafrykańskiego banku centralnego, odnosząc się do pomysłów stworzenia strategicznej rezerwy Bitcoina, pozwolił sobie na publiczną ironię. Skoro państwo miałoby gromadzić BTC, to dlaczego nie stworzyć strategicznej rezerwy wołowiny albo jabłek?
To pytanie, choć rzucone pół żartem, pół serio, dotyka sedna problemu. Bo zmusza do odpowiedzi na fundamentalne pytanie, dlaczego w ogóle Bitcoin miałby być aktywem strategicznym państwa?
Bitcoin nie jest wyjątkowy dlatego, że jest „cyfrowy” ani dlatego, że jest „nowoczesny”. Jego kluczowa cecha polega na tym, że nie ma producenta, nie ma zarządu i nie ma państwa, które mogłoby zwiększyć jego podaż, gdy nadarzy się okazja.
W przeciwieństwie do surowców, których wydobycie jest skoncentrowane geograficznie, oraz w przeciwieństwie do walut, których emisja zależy od decyzji konkretnych instytucji, Bitcoin pozostaje neutralny.
Złoto w XXI wieku nie działa w świecie cyfrowym. Nie da się go przesłać w kilka minut, nie da się go rozliczyć bez pośredników, nie da się go audytować w czasie rzeczywistym. Bitcoin tę lukę wypełnia.
Kryptowaluty dla maszyn, nie dla ludzi
Gdy CEO Circle mówi, że kryptowaluty nie są dziś projektowane z myślą o ludziach. Nowa generacja sieci blockchain powstaje z myślą o świecie, w którym za kilka lat będą funkcjonować miliardy agentów AI prowadzących nieprzerwaną działalność gospodarczą.
Agenci AI nie mają godzin pracy, nie wypełniają formularzy i nie czekają na autoryzację. Wykonują tysiące mikrotransakcji, kupują dane, opłacają obliczenia i rozliczają się z innymi agentami po drugiej stronie świata. Tradycyjny system bankowy nie jest do tego przystosowany. Jest zbyt wolny i zbyt „ludzki”.
Stablecoiny rozwiązują ten problem. Cyfrowe, o stabilnej wartość i globalnym zasięgu, bez przerw i pośredników. To infrastruktura finansowa zaprojektowana dla maszyn. A my jesteśmy tylko jej pośrednimi beneficjentami.