Meta ma wielkie plany. Trzy miliardy ludzi „wejdą” już wkrótce w kryptowaluty? Ekspert: „To przełom”

Artykuł powstał w ramach współpracy merytorycznej z ekspertami giełdy Bitget.

Planowany zwrot spółki Meta (Facebook, Instagram etc.) w stronę stablecoinów może okazać się jednym z tych momentów, które z perspektywy rynku finansowego zapamiętuje się jako punkt zwrotny. Chodzi nie tyle o kolejną modę technologiczną, ile o bardzo konkretną próbę wbudowania rozwiązań opartych na blockchainie w codzienne zachowania miliardów ludzi. W drugiej połowie 2026 roku Meta rozważa integrację płatności opartych na stablecoinach, wykorzystując zewnętrznych partnerów infrastrukturalnych, takich jak Stripe, zamiast emitować własny token.

Meta przeprowadzi pośredni onboarding miliardów ludzi do krypto

Jak zauważa Ignancio Aguirre, dyrektor marketingu giełdy Bitget, kluczowa jest skala całego przedsięwzięcia. Mówimy tutaj o potencjalnym dostępie do ponad trzech miliardów użytkowników platform takich jak Facebook, Instagram czy WhatsApp. Jeśli płatności powiązane z dolarem amerykańskim staną się tam naturalnym elementem funkcjonowania aplikacji, granica między „światem krypto” a tradycyjnymi finansami zacznie się dla przeciętnego użytkownika stopniowo zacierać.

Istotne jest także to, czego Meta tym razem nie robi. Po nieudanych doświadczeniach z projektami Libra i Diem firma wyraźnie rezygnuje z ambicji tworzenia własnej waluty. Zamiast tego stawia na regulowane stablecoiny i istniejące ramy prawne, zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych. W praktyce oznacza to mniejsze ryzyko konfliktów z regulatorami i większe szanse na wdrożenie rozwiązania, które będzie postrzegane jako bezpieczne i użyteczne, a nie jako eksperyment podważający stabilność systemu finansowego.

Zdaniem Aguirre’a taki ruch ma znaczenie nie tylko technologiczne, ale również i psychologiczne. Wejście globalnego giganta technologicznego w płatności oparte na blockchainie, w sposób zgodny z regulacjami, działa jak silny sygnał zaufania wobec całego sektora aktywów cyfrowych. Dla wielu użytkowników będzie to pierwszy kontakt ze stokenizowanym pieniądzem, który nie wymaga zakładania portfela kryptowalutowego ani świadomej decyzji o „inwestowaniu w krypto”. Stablecoin stanie się po prostu kolejną formą rozliczenia – obok karty czy przelewu.

Skutki będą dalekosiężne

Z punktu widzenia rynku finansowego konsekwencje mogą być dalekosiężne. Większe wykorzystanie stablecoinów oznaczałoby wzrost płynności w tych instrumentach oraz rozwój ekosystemów, które je obsługują. Może to przyspieszyć rozliczenia transgraniczne, obniżyć koszty transferów i zwiększyć efektywność kapitałową w obiegu cyfrowym. W dłuższej perspektywie takie rozwiązania sprzyjają także większemu zaangażowaniu instytucji finansowych, które dotąd podchodziły do kryptowalut z dużą ostrożnością.

Jeżeli plany Meta rzeczywiście zostaną zrealizowane w 2026 roku, rynek może wejść w zupełnie nową fazę. Stablecoiny przestałyby być bowiem narzędziem głównie dla użytkowników rynku krypto, a stałyby się częścią codziennej infrastruktury płatniczej. To właśnie ta „niewidzialna adopcja”, dokonująca się bez wielkich deklaracji i ideologicznych sporów, może okazać się najważniejszym krokiem w kierunku dojrzałego, bardziej zintegrowanego cyfrowego systemu finansowego.

Bitget