Rynek krypto od kilku dobrych miesięcy znajduje się pod gigantyczną presją. Spadki są uporczywe, odbicia krótkie, a sentyment pozostaje słaby. Fear and Greed Index szoruje po dnie, osiągając wartości poniżej dziesięciu. Co więcej, sytuacja poza rynkiem wcale nie pomaga. Według analizy Darkfosta, jednego z analityków on-chain, problem nie dotyczy wyłącznie krypto. Globalne tło staje się coraz bardziej napięte. Konflikty geopolityczne nie wygasają, mimo politycznych deklaracji o deeskalacji. Ataki i napięcia trwają, a ich wpływ rozlewa się na wszystkie klasy aktywów.
Nawet „bezpieczny portfel” przestaje działać. Krypto obrywa rykoszetem
Najbardziej niepokojący sygnał płynie jedna nie z krypto, a tradycyjnych rynków. Modelowy portfel 60/40 (60 procent akcji, 40 procent obligacji), czyli fundament strategii inwestycyjnych od dekad, zaczyna zawodzić. Model, który przetrwał największe kryzysy ostatnich 30 lat, notuje jedne z najgorszych wyników od 2022 roku.
To ważne, bo jeśli zawodzi coś, co miało być „bardzo bezpieczne”, oznacza to jedno: środowisko dla ryzyka stało się wyjątkowo trudne. Kryptowaluty, jako najbardziej zmienna część rynku, odczuwają to najmocniej i obrywają potężnym rykoszetem.
Sprawdź nasz ostatni tekst w dziale Bithub Plus:
Bitcoin kolejny raz odbił się od 75 tys. USD. Powinniśmy się niepokoić? Oto raport Glassnode
Krypto się zachwiało, ale jednak się nie załamało
I w tym momencie pojawia się coś, co nie pasuje do dominującej narracji. Pomimo presji, spadków i negatywnego sentymentu, rynek kryptowalut nie załamał się tak, jak można by oczekiwać przy tak silnym tle. To nie jest jeszcze odbicie. Ale, jak podkreśla Darkfost, to sygnał, którego nie powinno się ignorować.
W świecie, gdzie od miesięcy dominują tylko negatywne pobudki, nawet niewielka oznaka stabilizacji zaczyna mieć znaczenie.
Najciekawsze dane płyną z Binance, największej giełdy kryptowalut pod względem wolumenu. Do niedawna inwestorzy masowo wycofywali kapitał. 11 grudnia z platformy odpłynęło około 3,4 miliarda dolarów w stablecoinach. 15 lutego sytuacja była jeszcze gorsza, bo odpływ sięgnął 6,7 miliarda dolarów.
Dziś? Sytuacja wygląda inaczej. Saldo przepływów stablecoinów wynosi około +2,4 miliarda dolarów. Kapitał wraca. Kierunek się odwrócił. To oznacza zmianę o ponad 9 miliardów dolarów względem lutowego dołka. To największy zwrot w danych w tym kwartale.
To jeszcze nie trend. Ale może być początkiem
Czy to czas na świętowanie? Darkfost studzi emocje. Szampany niech lepiej pozostaną w lodówkach. Jednorazowy odczyt to jeszcze nie sygnał zmiany trendu. To dopiero pierwszy znak. Piewsza jaskółka, że coś zaczyna się dziać. Kluczowe będzie to, czy napływ kapitału się utrzyma i zacznie rosnąć. Jeśli tak się stanie, możemy mieć do czynienia z początkiem zmiany narracji. Jeśli nie, to tylko chwilowe odbicie w szerokim trendzie spadkowym.