Firma Revolut rozpoczęła wdrażanie EURR – swojego pierwszego stablecoina powiązanego z kursami walut tradycyjnych, którego cena stanowi równowartość 1 EUR.
Pierwsza faza projektu objęła łącznie 2 mln użytkowników. Składają się na nią wyselekcjonowani wcześniej klienci w Polsce, Danii i Portugalii. W pierwszej fazie wdrożenia stablecoin będzie funkcjonował w oparciu o sieć Ethereum. Już teraz jednak jego twórcy zapowiadają, że szybkie wsparcie dla kolejnych łańcuchów bloków i możliwość transferów na zewnętrzne portfele jest jedynie kwestią czasu.Za emisję stablecoina Bridge Building (należąca do platformy Bridge, która z kolei jest częścią amerykańskiego fintechu Stripe).
Jak podkreśla Emil Urmanshin, szef działu kryptowalut w Revolut, celem przedsięwzięcia jest stworzenie powszechnie dostępnego mostu łączącego waluty fiat z ekosystemem blockchain. Z kolei przedstawiciel projektu Iman Olya podkreśla, że tak jak wiele lat temu udało się zlikwidować ukryte koszty przy przewalutowaniach tradycyjnych, tak teraz ten sam standard jest obecnie przenoszony do świata kryptowalut.
Osoby zaznajomione ze światem kryptowalut zdają sobie sprawę, że działanie podjęte przez Revolut jest ruchem pragmatycznym, poniekąd wymuszonym przez rozporządzenie MiCA. Ze względu na nowe przepisy z oferty dla użytkowników z Europejskiego Obszaru Gospodarczego oraz Szwajcarii wycofywany jest bowiem Tether USDT. Posiadacze tych tokenów mają czas tylko do końca sierpnia na ich przewalutowanie na środki fiat.
Szykuje się rewolucja w cyfrowych płatnościach?
Głównym założeniem EURR jest usunięcie barier związanych z wymianą tradycyjnych pieniędzy na aktywa cyfrowe i przenoszeniem wartości on-chain. Integracja wewnątrz aplikacji Revolut ma sprawić, że klienci unikną dodatkowych spreadów oraz ukrytych prowizji. Z ambitnych zapowiedzi firmy wynika, że użytkownicy zarabiający i oszczędzający w euro nie będą już musieli ponosić ryzyka walutowego związanego z przymusową ekspozycją na dolara, by móc brać udział w operacjach w sieciach rozproszonych. Jeśli okaże się to prawdą, dla branży finansowej może to być początkiem zupełnie nowego rozdziału, w którym cyfrowe wersje walut lokalnych stają się nie tylko bezpośrednią konkurencją dla tradycyjnego przelewu, lecz przede wszystkim dużo sprawniejszym środkiem transakcyjnym.
Tradycyjna bankowość zostaje w tyle
Wprowadzając EURR na rynek przed końcem roku, Revolut stara się wyprzedzić potężną konkurencję, którą tworzy tradycyjny sektor bankowy. Przypomnijmy, że w skład konsorcjum złożonego z 37 instytucji finansowych, znalazły się takie podmioty, jak BN Amro, Nordea, Swedbank czy Rabobank. To właśnie ten bankowy gigant pod nadzorem holenderskiego banku centralnego przygotowuje własne cyfrowe euro nazwie Qivalis. Wiadomo jednak, że ten projekt ma szansę zadebiutować na rynku dopiero w drugiej połowie roku, co daje Revolutowi na obecną chwilę gigantyczną przewagę. Dodajmy, że uzyskana od cypryjskiej komisji CySEC licencja na świadczenie usług w zakresie aktywów kryptograficznych stanowi mocną kartą przetargową do tego, by spółka mogła starać się rozszerzać swoją ofertę na cały obszar EOG.
Przeczytaj o zaskakującym wzroście zainteresowania BTC:
Wykresy Bitcoina oszalały, instytucje zalewają rynek miliardami dolarów
oraz o tym, jak firma Michaela Saylora konsenwentnie realizuje swój plan finansowy:
Michael Saylor tworzy nowy fundusz. Oto szczegóły gigantycznej transakcji Strategy