Harvard pozbył się całego Ethereum. Rynek ETH ma kolejny powód do nerwów

Ethereum dostało kolejny zimny prysznic z rynku instytucjonalnego. Z najnowszych dokumentów 13F wynika, że Harvard Management Company, zarządzająca majątkiem jednej z najbogatszych uczelni świata, sprzedała w I kwartale całą pozycję w ETF-ie opartym właśnie na ETH. Chodzi o udziały w BlackRock iShares Ethereum Trust, których wartość wcześniej szacowano na ok. 86,8 miliona dolarów.

Harvard pozbywa się Ethereum. Ma problem z narracją?

To nie była więc symboliczna pozycja wrzucona do portfela na próbę. Zwraca uwagę też fakt, że Harvard nie potraktował w ten sam sposób Bitcoina. Ekspozycja na BTC została przycięta, ale nie wyzerowana. Według danych przytaczanych przez AMBCrypto pozycja w bitcoinowym ETF-ie BlackRocka spadła z ok. 265 milionów dolarów do ok. 117 milionów.

Ethereum wydaje się być nieco pogubione. Od dawna walczy o mocniejszą narrację. Bitcoin ma prostszy przekaz: cyfrowe złoto, ograniczona podaż, aktywo rezerwowe, ETF-y, coraz większa obecność instytucji. Ether jest bardziej złożony. Jest paliwem sieci, aktywem stakingowym, elementem infrastruktury DeFi, ale też tokenem, którego długoterminowa wartość dla części inwestorów bywa trudniejsza do prostego wyjaśnienia.

Według AMBCrypto Harvard nie był jedynym podmiotem, który zmniejszał ekspozycję na Ethereum. Dane z raportów 13F mają wskazywać, że BlackRock ETHA, największy spotowy ETF na ethera, odnotował w I kwartale spadek udziału inwestorów instytucjonalnych o około 5%.

Strach jest duży, ale to nie zawsze działa tylko w jedną stronę

Nastroje wokół Ethereum są słabe. W materiale przywołano odczyt sentymentu na poziomie 28, czyli strefę strachu. Do tego dochodzą obawy o kondycję samego ekosystemu. Odejścia ważnych badaczy z Ethereum Foundation, dyskusje o atrakcyjności ETH jako aktywa przechowującego wartość. I problem tego, że duża część aktywności przenosi się na rozwiązania warstwy drugiej.

Dla pesymistów to potwierdzenie słabości. Dla optymistów, potencjalnie moment, w którym rynek przesadza ze strachem. Tyle że samo „jest taniej niż było” nie wystarczy. Ethereum potrzebuje dziś czegoś więcej niż nadziei na odbicie. Potrzebuje jasnego powodu, dla którego duży kapitał miałby znowu mocniej uwierzyć w ETH. Na razie historia z Harvardem mówi jedno: w portfelach instytucji Bitcoin wciąż ma łatwiejszą robotę. Ethereum musi o swoje miejsce walczyć dużo mocniej.