Jeden ruch Google i cały rynek dostaje sygnał ostrzegawczy. W najbliższym czasie większość zagranicznych aplikacji giełd kryptowalut zniknie z Google Play w Korei Południowej. Nie będzie nowych pobrań. Nie będzie aktualizacji. Zostaną tylko ci, którzy wcześniej podporządkowali się lokalnym regulacjom i zarejestrowali jako oficjalni dostawcy usług kryptowalutowych.
Google przykręca śrubę giełdom krypto w Korei
To efekt zmiany polityki sklepu Google Play. Ta coraz mocniej wiąże dostępność aplikacji z lokalnym prawem. Co to oznacza w praktyce? Jeśli giełda nie ma licencji w danym kraju, Google nie chce mieć z nią nic wspólnego. Po prostu się odcina. Korea Południowa jest jednym z pierwszych rynków, gdzie ta zasada zaczyna działać.
Dla użytkowników to nie jest formalna blokada dostępu do zagranicznych platform, ale realne utrudnienie codziennego korzystania. Aplikacje, które są już zainstalowane, najpewniej nadal będą działać, ale bez aktualizacji szybko staną się bezużyteczne. Update’y, szczególnie w przypadku, gdy w grę wchodzą pieniądze, to przecież podstawa bezpieczeństwa.
Oczywiście zawsze zostaje przeglądarka. Można handlować przez Chrome czy Operę. Można też bawić się w instalowanie aplikacji przez pliki APK. Tyle że to półśrodki. Wersje przeglądarkowe są wolniejsze, mniej wygodne i pozbawione wielu funkcji. Pominięcie Google Play to otwarcie drzwi dla malware’u, phishingu i fałszywych aplikacji. W krypto to wyjątkowo ryzykowna nieautoryzowana ścieżka.
Globalne giełdy stają przed wyborem
Kto zyska na tym najbardziej? Oczywiście legalne giełdy. Upbit, Bithumb i kilka innych koreańskich firm nagle dostają ogromną przewagę konkurencyjną. Rynek się domyka, a użytkownicy mają coraz mniej alternatyw.
Dla zagranicznych giełd to sygnał, że era „działamy globalnie bez lokalnych zgód” dobiega końca. Część platform może spróbować obejść problem przez partnerstwa z lokalnymi firmami, tak jak zrobił to Binance przy wejściu w Gopax. Tyle że nawet wtedy oferta będzie mocno okrojona. Instrumenty pochodne czy bardziej ryzykowne produkty pozostają w Korei zakazane.
Bardzo możliwe, że wszystko to jest zapowiedzią szerszego trendu. Jeśli model Google Play się sprawdzi, podobne zasady mogą pojawić się w innych krajach. Dla globalnych giełd to moment wyboru: albo lokalna licencja, albo działanie z ukrycia.