FTX wraca na salę sądową? SBF żąda nowego procesu i mówi o brakujących zeznaniach

Trzeba przyznać, że Sam Bankman-Fried jest wyjątkowo uparty. Wciąż ma siłę walczyć i nie składa broni. Mimo tego, że „kosza” dał mu Donald Trump, który wydawał się ostatnią nadzieją na ułaskawienie. Były szef upadłej giełdy FTX właśnie złożył w federalnym sądzie w Nowym Jorku wniosek o nowy proces. Dokument, liczący ok. 35 stron, miał zostać fizycznie dostarczony do sądu przez jego matkę, Barbarę Fried, profesor prawa na Stanfordzie. To kolejny rozdział w batalii prawnej człowieka, który jeszcze kilka lat temu był złotym dzieckiem krypto, a dziś odsiaduje 25-letni wyrok za oszustwa i spisek.

„Brakujące zeznania” i nowe argumenty

Sednem nowego wniosku jest teza, że podczas pierwotnego procesu ławnicy nie usłyszeli kluczowych zeznań. Chociażby byłego menedżera FTX, Ryana Salame. Według Bankmana-Frieda jego relacje mogły zmienić sposób, w jaki jury postrzegało kulisy upadku giełdy.

Salame jednak… sam później usłyszał zarzuty federalne i został skazany w osobnej sprawie. W tle pojawia się również wątek jego żony, Michelle Bond, oskarżonej o nielegalne finansowanie kampanii wyborczej. Obrona SBF sugeruje, że brak pełnego obrazu tych wątków mógł pozostawić „luki narracyjne”.

Pytanie brzmi: czy sąd uzna to za wystarczający powód do ponownego otwarcia jednej z najgłośniejszych spraw finansowych ostatnich lat?

Stara linia obrony, nowe opakowanie

To nie pierwszy raz, gdy Bankman-Fried próbuje podważyć wyrok. W poprzednich apelacjach podnosił argument, że FTX wcale nie była niewypłacalna w momencie upadku w listopadzie 2022 roku oraz że nie otrzymał uczciwego procesu.

Sąd apelacyjny nie wydawał się jednak przekonany. Sędziowie podkreślali, że sprawa nie dotyczyła wyłącznie bilansu spółki, lecz przede wszystkim tego, czy klienci byli wprowadzani w błąd co do bezpieczeństwa swoich środków. A jury uznało, że byli. To właśnie zapewnienia o „bezpiecznych depozytach”, które – według prokuratury – trafiały do Alameda Research, stały się fundamentem wyroku.

Polityka nie pomoże?

Równolegle SBF badał możliwość politycznego ułaskawienia. Jednak prezydent Donald Trump jasno dał do zrozumienia, że nie rozważa takiego scenariusza. To znacząco ogranicza pole manewru byłego miliardera.

Mimo to Bankman-Fried nie milknie. W mediach społecznościowych twierdzi, że padł ofiarą politycznie motywowanego procesu. Eksperci prawni pozostają sceptyczni. Wskazują na obszerny materiał dowodowy i jednoznaczny werdykt ławy przysięgłych.

Teraz wszystko w rękach sądu. Jeśli wniosek zostanie odrzucony, 25 lat więzienia pozostanie faktem. Jeśli nie, rynek krypto może jeszcze raz zobaczyć jeden z najbardziej spektakularnych powrotów do sali sądowej w historii branży.