Amerykański gigant wydobywający Bitcoina znalazł się pod dużą presją finansową. CleanSpark pokazał najnowsze wyniki kwartalne, a te mocno zaskoczyły inwestorów. Firma zanotowała stratę przekraczającą 378 milionów dolarów, mimo że nadal posiada ogromne rezerwy BTC i dynamicznie rozwija swoją infrastrukturę. Co ciekawe, spółka nie zamierza zwalniać tempa. Wręcz przeciwnie — coraz mocniej stawia na sztuczną inteligencję oraz centra danych przyszłości.
CleanSpark pokazuje ogromną stratę, ale nie wycofuje się z rynku
CleanSpark zakończył pierwszy kwartał 2026 roku z wynikiem, który wywołał sporo dyskusji w świecie kryptowalut. Firma poinformowała o stracie netto wynoszącej 378,3 miliona dolarów, a dużą część tej kwoty stanowiły księgowe odpisy związane ze spadkiem wartości posiadanych Bitcoinów.
Przychody spółki również wyraźnie spadły. W okresie do końca marca firma wygenerowała około 136,4 miliona dolarów przychodu, co oznacza spadek o blisko 25 procent względem analogicznego okresu rok wcześniej. CleanSpark tłumaczy gorszy wynik między innymi większą trudnością wydobycia BTC oraz wahaniami ceny samego Bitcoina.
W dodatku firma musiała uwzględnić ogromny odpis księgowy na poziomie 224,1 miliona dolarów. Nie oznacza to jednak, że CleanSpark sprzedał Bitcoiny ze stratą. Chodzi wyłącznie o zmianę wyceny kryptowalut znajdujących się w bilansie spółki.
Mimo słabszych wyników firma nadal dysponuje ogromnym zapleczem finansowym. Pod koniec marca wartość posiadanych przez nią Bitcoinów wynosiła około 925 milionów dolarów, z kolei rezerwy gotówkowe przekraczały 260 milionów dolarów.
Całkowita wartość aktywów CleanSpark sięga obecnie niemal 2,9 miliarda dolarów. Z drugiej strony spółka posiada też długoterminowe zobowiązania wynoszące prawie 1,8 miliarda dolarów, dlatego inwestorzy coraz uważniej obserwują sytuację finansową firmy.
Zobacz też: Sezon na altcoiny właśnie rusza? Jest jak w 2021 roku. „Wyraźna rotacja kapitału”
Firma rozwija kopalnie BTC i coraz mocniej wchodzi w AI
Pomimo strat CleanSpark nadal rozbudowuje swoją infrastrukturę wydobywczą. Średnia moc obliczeniowa sieci, czyli tzw. hashrate, wzrosła o około 18 procent w porównaniu z ubiegłym rokiem.
Firma rozwija się szczególnie agresywnie w stanie Teksas. CleanSpark otrzymał tam zgodę na wykorzystanie setek megawatów dodatkowej mocy energetycznej dzięki współpracy z operatorem sieci ERCOT. To ważny krok, ponieważ dostęp do taniej energii pozostaje jednym z kluczowych elementów rentowności kopania Bitcoina.
Z kolei w stanie Georgia spółka pracuje nad nowymi lokalizacjami dla swoich centrów danych. Jednak ambicje firmy zaczynają wykraczać daleko poza sam rynek kryptowalut.
Prezes CleanSpark, Matt Schultz, przyznał, że firma chce przekształcić się w szeroko rozumiane przedsiębiorstwo infrastrukturalne. Dlatego coraz większą uwagę poświęca sztucznej inteligencji, zaawansowanym centrom danych oraz sektorowi high performance computing, czyli systemom odpowiedzialnym za bardzo wymagające obliczenia.
To nie jest przypadek. Coraz więcej firm zajmujących się miningiem szuka nowych źródeł przychodów poza kryptowalutami. Boom na AI sprawił bowiem, że gwałtownie wzrosło zapotrzebowanie na ogromne centra danych oraz tanią energię elektryczną.
Jednocześnie CleanSpark ostrzegł inwestorów przed możliwymi problemami związanymi z nowymi amerykańskimi regulacjami handlowymi. Chodzi o potencjalne dodatkowe koszty importu sprzętu do kopania kryptowalut, który firma sprowadza z zagranicy. Jeśli nowe taryfy wejdą w życie, część przedsiębiorstw z branży może odczuć wyraźny wzrost kosztów operacyjnych.
Nie przegap: Miliardowe straty największego górnika Bitcoina wymuszają radykalne zmiany