Kryptowaluty znowu mają trudne czasy. Bitcoin znalazł się w centrum dyskusji o końcu obecnego cyklu wzrostowego po tym, jak jego kurs spadł poniżej 70 tys. dolarów. Od szczytu osiągniętego w październiku 2025 roku, gdy BTC kosztował ponad 126 tys. dolarów, cena obniżyła się o około 45%. Choć taki ruch budzi niepokój inwestorów, warto pamiętać, że w poprzednich cyklach spadki sięgały nawet 75–80%.
Kryptowaluty mają niepewną sytuację
Dodatkowo rynek wysyła mieszane sygnały. Indeks Fear & Greed pozostaje w strefie skrajnego strachu, a fundusze ETF oparte na Bitcoinie odnotowały największą serię odpływów kapitału od momentu uruchomienia. Jednocześnie kapitalizacja całego rynku kryptowalut utrzymuje się na wysokim poziomie, a korelacja z tradycyjnymi rynkami finansowymi wskazuje, że obecna słabość jest w dużej mierze efektem czynników makroekonomicznych, a nie problemów samego sektora krypto. W efekcie inwestorzy coraz częściej zadają pytanie, czy obserwujemy początek pełnoprawnej bessy, czy jedynie głębszą korektę w ramach długoterminowego trendu wzrostowego.
Argumenty niedźwiedzi i byków pozostają równie mocne
Zwolennicy scenariusza spadkowego wskazują przede wszystkim na historyczny czteroletni cykl Bitcoina związany z halvingiem. Według tej teorii szczyt z października 2025 roku mógł oznaczać zakończenie hossy, a rok 2026 miałby być okresem schłodzenia rynku. Dodatkowym argumentem są wskaźniki on-chain, które według części analityków sugerują, że Bitcoin wciąż może znajdować się w fazie korekty. Niepokój budzi także rosnąca liczba spółek posiadających Bitcoina w swoich bilansach. Jeśli część z nich zacznie sprzedawać aktywa w celu poprawy płynności lub realizacji zobowiązań finansowych, podaż może dodatkowo obciążyć rynek.
Instytucje w grze
Z drugiej strony byki zwracają uwagę na zupełnie nowy element obecnego cyklu – udział instytucji. Fundusze ETF nadal kontrolują aktywa warte ponad 100 miliardów dolarów, a mimo ostatnich odpływów zdecydowana większość kapitału pozostaje na rynku. Wsparciem dla kryptowalut mogłoby być także ewentualne obniżanie stóp procentowych przez Rezerwę Federalną oraz dalszy rozwój regulacji sprzyjających adopcji aktywów cyfrowych.
Kluczowe sygnały pokażą kierunek rynku w kolejnych miesiącach
Coraz więcej ekspertów uważa, że obecny cykl nie przypomina wcześniejszych. Zamiast klasycznej hossy lub bessy możemy obserwować okres silnej selekcji, w którym poszczególne segmenty rynku zachowują się zupełnie inaczej. Podczas gdy Bitcoin pozostaje pod presją, niektóre coiny związane ze sztuczną inteligencją czy wybrane altcoiny notują wyraźne wzrosty. Najważniejszymi wskaźnikami do obserwacji pozostają przepływy do funduszy ETF, zachowanie dużych korporacyjnych posiadaczy Bitcoina oraz długoterminowe średnie kroczące. Istotne będą również decyzje Fedu i sytuacja geopolityczna wpływająca na apetyt inwestorów na ryzyko. Na obecnym etapie trudno jednoznacznie stwierdzić, że hossa definitywnie się zakończyła. Rynek znajduje się jednak w kluczowym momencie, który może zadecydować o kierunku notowań kryptowalut na kolejne miesiące. Więcej na podobne tematy piszemy poniżej:
„Krwawa środa” trwa. Bitcoin traci kluczowe poziomy, a wieloryby uciekają