Czekają aż Bitcoin spadnie do 50 tys USD. Czy to nadejdzie?

Bitcoin wchodzi w drugi tydzień lutego 2026 r. w wyjątkowo nerwowej atmosferze. Cena oscyluje w rejonie 70 tys. USD, ale sentyment wśród traderów pozostaje jednoznacznie niedźwiedzi. Coraz więcej uczestników rynku zakłada, że obecne poziomy nie są jeszcze długoterminowym dnem, a scenariusz testu 50 tys. USD (lub niżej) przestaje być skrajną wizją. Przedstawiamy pięć kluczowych czynników, które mogą zdominować rynek w najbliższych dniach.

Cena balansuje nad 60 tys. USD – odbicie czy pułapka?

    Po gwałtownym zjeździe do najniższych poziomów od kilkunastu miesięcy BTC próbuje się stabilizować, jednak wolumen i momentum nie potwierdzają trwałego odwrócenia trendu. Wielu traderów zwraca uwagę, że obecne odbicie może mieć charakter techniczny i posłużyć do „wyczyszczenia” shortów w strefie 72–77 tys. USD. Niektórzy wierzą, że zanurkuje nawet do 40 000 usd.

    Dopiero potem rynek mógłby wrócić do testu minimów. Coraz częściej mówi się też o klasycznym scenariuszu konsolidacji po dużej zmienności – szeroki range, malejąca płynność i brak kierunku.

    Bitcoin ma problemy przez makro

      Najważniejszym wydarzeniem tygodnia jest publikacja danych CPI. Rynek praktycznie porzucił już wiarę w marcowe cięcia stóp – wyższe stopy na dłużej to środowisko, które historycznie nie sprzyja aktywom ryzykownym. Jastrzębia narracja Fed i brak luzowania monetarnego wzmacniają tryb risk-off, a Bitcoin znów zachowuje się bardziej jak instrument makro niż „cyfrowe złoto”. Ponadto indeks dolara (DXY) utknął na technicznym rozdrożu. Część analityków widzi ryzyko jego osłabienia, co w średnim terminie byłoby bycze dla BTC. Z drugiej strony słaby jen – po ostatnich wydarzeniach politycznych w Japonii – może ponownie zwiększyć zmienność na globalnych rynkach. To właśnie ten mechanizm był wskazywany jako jeden z katalizatorów ostatniego krachu Bitcoina.

        Górnicy kształtują Bitcoin

          Dane on-chain pokazują wyraźny wzrost transferów BTC z portfeli górników na giełdy – najwyższy od 2024 r. Przy cenach balansujących w okolicach kosztów produkcji (ok. 58–73 tys. USD) wielu minerów nie ma wyboru i musi sprzedawać. To klasyczna faza redystrybucji, która historycznie często poprzedza formowanie dna, ale krótkoterminowo zwiększa presję spadkową. Generalnie wśród traderów coraz częściej pojawia się wspólny mianownik: dopiero strefa 50–55 tys. USD może przynieść „prawdziwą kapitulację”. Jeśli jednak wsparcie 60–65 tys. USD wytrzyma, rynek może wejść w kilkutygodniową akumulację bez nowych minimów.