Coinbase zwalnia 1/7 pracowników. Klienci przerażeni szczegółem ujawnionym (przypadkowo?) przez prezesa

Coinbase wdraża masowe zwolnienia. Giełda ogłosiła redukcję zatrudnienia o 14%, co oznacza zwolnienie około 700 osób z ogółu 4 700 pracowników. Decyzja zapadła nagle, zaś sposób jej wdrażania szeroko odebrano jako chłodny – zaś według niektórych nawet bezwzględny. Dotknięci redukcjami pracownicy nie byli informowani o takiej możliwości, zaś dostęp do systemów firmy stracili bez jakiegokolwiek wcześniejszego ostrzeżenia.

Prezes giełdy Brian Armstrong uzasadnił zwolnienia „zmienną sytuacją na rynku krypto” oraz „przyspieszonym wpływem sztucznej inteligencji” na sposób funkcjonowania przedsiębiorstwa. W oficjalnym komunikacie stwierdził, że AI pozwala małym zespołom inżynierskim realizować zadania, które wcześniej zajmowały tygodnie, a teraz trwają zaledwie dni. Reorganizacja ma na celu uczynić Coinbase „chudszą, szybszą i bardziej wydajną” oraz dostosowanie jej do „następnej fazy wzrostu”.

Armstrong zapowiedział także spłaszczenie struktury organizacyjnej do maksymalnie pięciu warstw zarządzania poniżej poziomu CEO i CFO, a także odbiurokratyzowanie i koncentrację zatrudnienia wokół „struktur zorientowanych na AI”. Oficjalne przyczyny zwolnień to zatem nie tylko oszczędności, ale przede wszystkim „fundamentalna zmiana sposobu działania” spółki. Co bardziej cyniczne głosy w branży zdają się jednak niezbyt wierzyć w te deklaracje.

Mydlenie oczu inwestorom?

Analitycy zwracają uwagę, że Coinbase od lat boryka się, prócz innych wyzwań, z istotnymi wahaniami przychodów, a ostatnie kwartały przyniosły spadek obrotów i zysków, co zmusza firmę do szukania oszczędności. Zwolnienia w 2026 roku to już kolejna runda redukcji – poprzednia miała miejsce w 2022 roku, także w odpowiedzi na spowolnienie na rynku kryptowalut.

Tym razem pretekstem do zwolnień jest „rewolucja AI”, która – zdaniem sceptyków – służy jednak przede wszystkim jako narzędzie PR-owe, aby ukryć klasyczne cięcia etatów i poprawić postrzeganie firmy przez inwestorów. Podobne strategie stosują inne giganty technologiczne, które ogłaszając zwolnienia, podkreślają „przyspieszenie transformacji cyfrowej” lub „inwestycje w AI”, zamiast przyznać się do problemów finansowych.

Prezesowi Armstrongowi, być może niezamierzenie, udało się natomiast wyjawić co innego. Falę zaniepokojenia wśród klientów i użytkowników Coinbase wzbudziło jedno jego zdanie z jego oświadczenia – że „nietechniczne zespoły teraz wdrażają kod produkcyjny” („non-technical teams are now shipping production code„). Sformułowanie to było najpewniej pomyślane jako przykład możliwości oferowanych przez AI, ale pośród klienteli zostało odebrane jak najgorzej.

Kod Coinbase w rękach dyletantów?

W kontekście trapiących giełdę licznych problemów z bezpieczeństwem i niezawodnością jej platformy, ta deklaracja brzmiała bowiem dla wielu jak przyznanie się do ryzykownych praktyk. Raptem w tym miesiącu Coinbase doświadczyła blamażu, gdy cyberprzestępcy podkupili zagranicznych kontrahentów obsługi klienta, uzyskując dostęp do wrażliwych informacji o użytkownikach, w tym imion, adresów, numerów telefonów, częściowych numerów ubezpieczenia społecznego oraz zdjęć dokumentów tożsamości.

Incydent dotknął mniej niż 1% aktywnych użytkowników miesięcznie, ale wywołał falę krytyki pod adresem firmy, która – zdaniem wielu – wciąż nie traktuje bezpieczeństwa klientów jako priorytetu. Użytkownicy skarżą się również na trudności w odzyskiwaniu kont, blokady dostępu oraz słabą komunikację ze strony wsparcia technicznego, co w połączeniu z nową strategią „kodowania przez nie-programistów” budzi obawy o stabilność i bezpieczeństwo systemów Coinbase w przyszłości.

I zaowocowało falą deklaracji o zamiarach likwidacji kont. Najpewniej nie na tym miała polegać „następna faza wzrostu”, którą przewiduje Armstrong.