BlackRock wskazuje, którą kryptowalutę szanuje. Wybór nie jest zaskakujący, a branża zabiera głos

Dyskusję w naszej branży ponownie rozpalił BlackRock, który wskazał, że inwestorzy mogą rozważyć przeznaczenie od 1 do 2 proc. swojego portfela na BTC. Na słowa największego zarządzającego aktywami na świecie zareagował CEO Bitwise, Hunter Horsley.

Jego przekaz jest prosty – nawet w 2026 roku w przypadku Bitcoina „wciąż jesteśmy na jego wczesnym etapie”. Ma rację? Sprawdźmy argumenty.

BlackRock rozbujał krypto

Samo pojawienie się rekomendacji dotyczącej Bitcoina ze strony BlackRock pokazuje, jak bardzo zmieniła się pozycja BTC w świecie finansów. Jeszcze kilka lat temu największa kryptowaluta była przez znaczną część instytucji traktowana przede wszystkim jako spekulacyjny i wyjątkowo ryzykowny instrument. Teraz dyskusja coraz częściej dotyczy nie tego, czy Bitcoin powinien znaleźć się w portfelu, ale jak duża powinna być jego ekspozycja. BlackRock wskazał na przedział od 1 do 2 proc. wartości portfela. Takie podejście pozwala inwestorowi uzyskać ekspozycję na potencjalny wzrost BTC, jednocześnie ograniczając wpływ charakterystycznej dla kryptowalut wysokiej zmienności na cały portfel. Dla części rynku podobna rekomendacja może być dowodem dojrzewania Bitcoina jako klasy aktywów. Hunter Horsley interpretuje ją jednak zupełnie inaczej.

Bitcoin nadal jest na początku drogi

Szef Bitwise uważa, że zalecenie tak niewielkiej ekspozycji pokazuje właśnie, jak wcześnie znajduje się obecnie adopcja Bitcoina. Jego zdaniem może być to trudne do zaakceptowania, szczególnie biorąc pod uwagę, że mamy już 2026 rok, a zainteresowanie BTC ze strony dużych instytucji finansowych znacząco wzrosło. Bitcoin nie jest już niszowym aktywem znanym przede wszystkim entuzjastom nowych technologii. Stał się instrumentem obecnym w ofercie największych podmiotów finansowych, a inwestorzy mogą uzyskiwać ekspozycję na jego cenę poprzez regulowane produkty inwestycyjne. Jednocześnie udział BTC w globalnych portfelach inwestycyjnych pozostaje stosunkowo niewielki. I właśnie tutaj Horsley dostrzega przestrzeń do dalszego wzrostu. Jeżeli w kolejnych latach fundusze, przedsiębiorstwa, inwestorzy indywidualni czy inne instytucje będą stopniowo zwiększać ekspozycję na Bitcoina, nawet niewielkie procentowo przesunięcia kapitału mogą mieć znaczenie dla rynku.

Bitcoin staje się coraz rzadszym aktywem

Do dyskusji dochodzi jeszcze jeden element – ograniczona podaż. Maksymalnie może istnieć 21 mln BTC, a tempo pojawiania się nowych coinów systematycznie spada wraz z kolejnymi halvingami. Zwolennicy Bitcoina argumentują więc (całkiem logicznie), że rosnący popyt instytucjonalny spotyka się z aktywem, którego podaży nie można zwiększyć w odpowiedzi na zainteresowanie inwestorów. To fundamentalna różnica względem tradycyjnych walut czy wielu innych instrumentów finansowych. Komentarz Horsleya to interesująca zmiana narracji. Jeszcze niedawno jednym z największych pytań dotyczących Bitcoina było to, czy największe instytucje finansowe w ogóle go zaakceptują. Dzisiaj BlackRock dyskutuje o jego procentowym udziale w portfelu i stale go rozkręca. Jeżeli Horsley ma rację, obecność Bitcoina w tradycyjnych finansach nie oznacza więc końca historii jego adopcji. Może być dopiero początkiem etapu, w którym BTC z alternatywnego aktywa stopniowo staje się standardowym, choć nadal ryzykownym, elementem globalnych portfeli inwestycyjnych. Więcej o sytuacji w branży piszemy też w tym miejscu:

BlackRock wraca do Bitcoina? ETF-y notują dodatnie napływy z Wall Street

Bitcoin ETF w odwrocie. BlackRock liderem strat. Gdzie odplywa kapitał?