Aktualna sytuacja na rynku kryptowalut jest trudna nie tylko dla indywidualnych użytkowników. Poważne problemy mają również wieloryby i instytucje. Najlepiej pokazuje to przykład BlackRock. Fundusze spotowe IBIT BTC od kilku dni notują wyłącznie ujemne przepływy środków. Co więcej, z najnowszych danych wynika, że gigant sprzedał Bitcoina za prawie 120 mln USD. Kryzys BTC się pogłębia, co powoduje obawy, że firma ostatecznie zrezygnuje z kryptowalut.
BlackRock sprzedaje BTC za prawie 120 mln USD
Przez większą część zeszłego roku BlackRock był niczym latarnia, która pomagała poruszać się mniejszym graczom po chwiejnym rynku cyfrowych tokenów. Bez względu na warunki rynkowe gigant z Wall Street regularnie kupował kryptowaluty, co dla rynku było sygnałem, że nie warto się wycofywać. Wszystko zmieniło się po krachu na początku października. W tamtym momencie firma przestała agresywnie akumulować. Pojawiły się pierwsze doniesienia o przenoszeniu BTC i ETH na giełdę Coinbase. Od tamtego moment takie ruchy i sprzedaż kryptowalut stały się niemalże codziennością.
Dane platform, które śledzą aktywność dużych graczy, ujawniły, że kilka godzin temu BlackRock sprzedał Bitcoina za 119 mln dolarów. Chwilę wcześniej pojawiła się informacja, że gigant po cichu przeniósł na Coinbase Prime 1701 BTC o wartości około 115 mln dolarów oraz 22 661 ETH o wartości 44,5 mln dolarów.W momencie, gdy Bitcoin jest w głębokim kryzysie, a liczne analizy i wskaźniki sugerują dalsze spadki, to nie jest dobry sygnał. W ciągu ostatnich 24 godzin token porusza się w przedziale od 67 do 68 tys. dolarów.
IBIT notuje kolejny dzień ze stratą
Niezbyt dobrze wygląda również sytuacja na rynku funduszy spotowych. Dane CoinGlass, które śledzą rynku funduszy spotowych Bitcoin ETF pokazują, że IBIT od BlackRock w ciągu ostatnich czterech dni notował wyłącznie odpływ środków. W tym czasie ETF-y giganta zanotowały odpływ w wysokości 359,4 mln dolarów. Jeśli spojrzymy szerzej, sytuacja jest niewiele lepsza. W ciągu ostatniego tygodnia IBIT zaledwie dwa razy notował dodatnie przepływy środków.
W podobnej sytuacji lub nawet gorszej są pozostałe ETF-y powiązane z Bitcoinem. To sygnał, że odbicie Bitcoina w najbliższej przyszłości to mało prawdopodobny scenariusz. Dłuższa seria, w ramach której fundusze spotowe przyciągają nowy kapitał, zwykle jest katalizatorem dla wzrostu ceny Bitcoina.
Obawy o stabilność BlackRock są przesadzone?
Rynki finansowe to miejsce dla ludzi, którzy potrafią zachować zimną krew i nie działają pod wpływem emocji. Ci gracze potrafią kalkować i cechują się cierpliwością. Jednak na rynku jest wielu użytkowników, którzy nie analizują i kierują się emocjami. Czy w przypadku BlackRock strach jest uzasadniony?
Rzeczywiście strategia giganta ze skrajnie optymistycznej zmieniła się w bardziej wyważoną, ale o żadnym spektakularnym wychodzeniu i wyprzedaży raczej nie ma mowy. Według aktualnych danych gigant wciąż posiada ponad 760 tys. BTC. Tym samym to wciąż drugi co do wielkości posiadacz Bitcoina, który wyprzedza nawet MicroStrategy. Więcej BTC posiada tylko Satoshi Nakamoto, czyli legendarny twórca Bitcoina. Widać zatem, że to, co firma sprzedaje to zaledwie ułamek tego, co wciąż trzyma w swoim portfelu. Do pozbycia się wszystkiego jest jeszcze daleko, a nic też nie wskazuje na to, by BlackRock planował całkowicie pozbyć się kryptowalut.
Warto też zwrócić uwagę, że nawet w obecnych okolicznościach można znaleźć też optymistyczne informacje. Kilka godzin temu pojawiał się informacja, że dwa fundusze z siedzibą w Abu Zabi, Mubadala Investment Company i Al Warda Investments, pod koniec ubiegłego roku posiadały ponad 20 milionów akcji funduszu ETF IBIT należącego do BlackRock. To pokazuje wciąż spore zainteresowanie i wiarę w rynek pomimo kryzysu.