Czy model biznesowy Strategy rzeczywiście jest odporny na załamanie rynku kryptowalut? To pytanie regularnie wraca wraz z kolejnymi zakupami Bitcoina przez spółkę Michaela Saylora. Tym razem odpowiedzi udzielił prezes Strategy Phong Le, który w rozmowie z Bloomberg TV wskazał poziom, przy którym bilans firmy zacząłby odczuwać realną presję. Według niego dopiero spadek ceny Bitcoina do przedziału 8 – 10 tys. dolarów wymusiłby analizę ryzyka związanego z zadłużeniem spółki. Przy obecnej cenie Bitcoina wynoszącej około 64,5 tys. dolarów oznaczałoby to przecenę rzędu około 85%. Sam Le podkreśla jednak, że nie jest to prognoza rynkowa, lecz parametr wykorzystywany przy projektowaniu struktury finansowania firmy.
Najważniejsze fakty
- Strategy uważa, że jej bilans pozostaje bezpieczny do momentu spadku Bitcoina w okolice 8–10 tys. dolarów.
- Spółka zwiększyła rezerwy gotówkowe do około 3 mld dolarów, aby ograniczyć ryzyko wymuszonej sprzedaży kryptowalut.
- Największym wyzwaniem dla Strategy nie jest dziś sam Bitcoin, lecz utrzymanie dostępu do taniego finansowania.
Strategy mówi o długu, a nie o cenie Bitcoina
Wypowiedź prezesa Strategy została przez część rynku odebrana jako wskazanie poziomu, poniżej którego firma zaczęłaby mieć problemy. W rzeczywistości Le mówił o czymś innym. Granica 8–10 tys. dolarów nie oznacza, że przy wyższych poziomach kursu spółka czuje się komfortowo, ani że zakłada możliwość tak głębokiej przeceny. To poziom, przy którym obecna struktura zadłużenia wymagałaby ponownej oceny ryzyka.
Le podkreślił, że celem Strategy jest budowa takiego modelu finansowania, który pozwoli przetrwać nawet bardzo głęboką bessę i jednocześnie korzystać z kolejnych cykli wzrostowych Bitcoina.
Jeszcze mocniej wybrzmiała jego druga wypowiedź. Według prezesa dopiero utrzymywanie się ceny Bitcoina około 90% poniżej obecnych poziomów przez wiele lat mogłoby doprowadzić do sprzedaży części rezerw w celu obsługi długu zamiennego. Taki scenariusz określił jako skrajnie mało prawdopodobny.
Kluczowe dane on-chain dotyczące Bitcoina pisaliśmy w artykule Bitcoin jest w późnej fazie bessy? Oto analiza danych on-chain Glassnode
To nie Bitcoin jest dziś największym ryzykiem
Najciekawszy wniosek z wypowiedzi Le dotyczy czegoś zupełnie innego niż kurs największej kryptowaluty. Od lat inwestorzy próbują odpowiedzieć na pytanie, przy jakiej cenie Bitcoina Strategy będzie zmuszona do sprzedaży posiadanych aktywów. Tymczasem obecnie znacznie ważniejsza wydaje się kondycja samego modelu finansowania.
Strategy posiada już ponad 840 tys. bitcoinów i pozostaje zdecydowanie największym korporacyjnym inwestorem na tym rynku. Sama wartość aktywów nie przesądza jednak o bezpieczeństwie bilansu. Równie istotne są terminy zapadalności długu, dostęp do finansowania oraz poziom gotówki. To właśnie dlatego spółka w ostatnich miesiącach skoncentrowała się na zwiększeniu rezerw dolarowych.
Gotówka ma kupić firmie czas
Strategy zwiększyła rezerwy gotówkowe z planowanych wcześniej 1,4 mld do około 3 mld dolarów. Według spółki taki poziom płynności pozwala finansować odsetki od zadłużenia oraz dywidendy od akcji uprzywilejowanych przez około 21 miesięcy bez konieczności sprzedaży bitcoinów. To pokazuje zmianę podejścia.
Jeszcze kilka lat temu niemal cała uwaga koncentrowała się na systematycznym powiększaniu zasobów Bitcoina. Dziś równie ważne staje się zarządzanie płynnością. Im większa poduszka gotówkowa, tym mniejsze ryzyko, że spółka będzie zmuszona sprzedawać kryptowaluty w najgorszym możliwym momencie rynku.
Rynek obserwuje dziś coś innego niż notowania Bitcoina
To nie oznacza jednak, że wszystkie problemy zostały rozwiązane. Coraz większą uwagę inwestorów przyciąga instrument STRC – wieczyste akcje uprzywilejowane Strategy oferujące 13-procentową stopę dywidendy. Konstrukcja tego instrumentu zakłada utrzymywanie ceny na poziomie 100 dolarów.
W ostatnich miesiącach STRC wyraźnie oddalił się od tej wartości. W czerwcu kurs spadł nawet poniżej 75 dolarów, a obecnie pozostaje w okolicach 90 dolarów. Dla spółki ma to praktyczne znaczenie. Im niżej wyceniane są akcje uprzywilejowane, tym trudniej pozyskiwać nowy kapitał na kolejne zakupy Bitcoina.
To właśnie dlatego Le tak mocno podkreśla znaczenie wysokich rezerw gotówkowych. Mają one zwiększyć zaufanie inwestorów i poprawić warunki przyszłego finansowania.
Jedna sprzedaż bitcoinów może być ważniejsza niż deklaracje zarządu
W ostatnich miesiącach Strategy sprzedała 3588 bitcoinów po średniej cenie około 60 tys. dolarów, czyli poniżej średniego kosztu ich zakupu wynoszącego około 75 tys. dolarów. Zarząd tłumaczył, że była to operacja o charakterze technicznym, związana z zarządzaniem płynnością oraz optymalizacją podatkową, a nie efekt problemów finansowych.
To wyjaśnienie wydaje się wiarygodne, zwłaszcza że równolegle spółka zbudowała znacznie większe rezerwy gotówkowe. Mimo to rynek nie powinien całkowicie pomijać tego wydarzenia.
Do tej pory inwestorzy przyjmowali, że Strategy praktycznie nigdy nie będzie sprzedawać bitcoinów. Czerwcowa transakcja pokazała, że nawet jeśli sprzedaż ma charakter operacyjny, taki scenariusz nie jest już wyłącznie teoretyczny.
Największym testem będzie kolejna bessa
Deklaracja o bezpieczeństwie bilansu przy cenie Bitcoina wynoszącej około 10 tys. dolarów brzmi efektownie, ale nie to będzie najważniejszym sprawdzianem dla Strategy. Znacznie bardziej prawdopodobny jest scenariusz, w którym Bitcoin przez dłuższy czas pozostaje w szerokim trendzie bocznym lub porusza się wyraźnie poniżej historycznych szczytów. To właśnie wtedy inwestorzy zaczną oceniać nie odporność samego Bitcoina, lecz zdolność Strategy do dalszego pozyskiwania kapitału i obsługi zobowiązań.
Model spółki opiera się na założeniu, że okresowe spadki ceny Bitcoina są nieuniknione. O powodzeniu tej strategii zdecyduje jednak nie to, jak głęboka będzie kolejna bessa, lecz czy firma zachowa dostęp do finansowania w czasie, gdy nastroje na rynku kryptowalut ponownie się pogorszą. To dziś wydaje się znacznie ważniejsze niż sama granica 8–10 tys. dolarów wskazana przez prezesa Strategy.