Bitcoin nadal nie potrafi przejść do kontrofensywy i trwale powrócić powyżej 60 000 USD. Wiele wskazuje na to, że to efekt tego, co dzieje się w świecie wielkiej polityki międzynarodowej. Nie można nawet wykluczyć, że obecna sytuacja na wykresie wyglądałaby o wiele lepiej, gdyby wojna USA z Iranem nie wybuchła.
Bitcoin to safe haven?
Bitcoin powstał jako odpowiedź na kryzys systemu bankowego. Pierwotnie miał być środkiem płatniczym na miarę XXI wieku, oddzielonym od pełnego patologii systemu „starej” bankowości. Po czasie rynek zaczął go traktować jako swoiste safe haven, czyli tzw. bezpieczną przystań na czas kryzysu finansowego. I faktycznie, w 2013 r., gdy świat oglądał z przerażeniem to, co działo się na Cyprze, kurs bitcoina mocno rósł. W 2020 r. oglądaliśmy powtórkę: masowy, covidowy dodruk napędził mocne wzrosty na wykresie BTC/USD.
Wszystko to mogło skłonić inwestorów do tego, by uznać BTC za safe haven. Problem w tym, że kryptowaluta sprawdza się jako schronienie dla kapitału, ale w okresach makroekonomicznej zawieruchy, a to związanej z problemami systemu finansowego, a to masowego dodruku. Nie ratuje jednak swojego posiadacza, gdy światem wstrząsają konflikty militarne.
W kleszczach geopolityki
W 2025 r. wielu analityków sugerowało, że pełnoprawnej bessy na rynku kryptowalut już nie będzie. Tak się jednak nie stało. Z poziomu nieco ponad 120 tys. dolarów kurs BTC spadł już do poziomów poniżej 60 tys. dolarów. Dlaczego?
Powodem jest wojna na Bliskim Wschodzie. Gdyby pod koniec lutego USA i Izrael nie zaatakowały Iranu, moglibyśmy być na o wiele wyższym poziomie na wykresie pary BTC/USD. Skąd taki wniosek?
Zacznijmy od tego, że problemem nie okazała się sama wojna, ale to, że sojusz amerykańsko-izraelski nie zdołał szybko pokonać Teheranu. Analizując wypowiedzi Donalda Trumpa można wywnioskować, że Pentagon zakładał współczesny blitzkrieg – obalenie i wymianę irańskich elit i szybkie przejęcie zarówno regionalnych zasobów ropy, jak i objęcie „kuratelą” Cieśniny Ormuz. Stało się jednak inaczej.
Iran nie tylko zachował swój ustrój, ale też kontrolę nad kluczowym szlakiem transportu ropy, wspomnianą Cieśniną Ormuz. Ważne jest szczególnie to ostatnie, gdyż wywarł tym presję inflacyjną na światową gospodarkę. Tym samym uniemożliwił, jak dziś wiemy, bankowi centralnemu USA, obniżanie stóp procentowych. I wszystko to razem – rosnąca inflacja i spodziewane przez to podwyżki stóp proc. – nie tylko blokuje nam wzrosty na rynku kryptowalut, a wręcz generuje kolejne fale spadkowe.
Tym samym bitcoin pozostaje w geopolitycznych kleszczach: na wzrosty – a przynajmniej mocniejsze odbicie – zaczekamy zapewne aż do zakończenia rozmów pokojowych USA z Iranem. Zakładając oczywiście, że te zostaną spuentowane sukcesem i szczęśliwym finałem.
Przeczytaj też inne gorące newsy: