Bitcoin do 80 000, a potem krach? Analitycy ostrzegają przed gwałtownym spadkiem

Bitcoin znowu próbuje odbić. Po tygodniach nerwowych ruchów i spadków wraca w okolice, które dla wielu inwestorów zaczynają wyglądać chociaż trochę znajomo. Problem w tym, że nie wszyscy wierzą, że to początek nowego trendu. Coraz częściej pojawia się scenariusz, który dla rynku byłby wyjątkowo bolesny.

Odbicie, które może być pułapką

Według części analityków wzrosty, na które patrzymy, mogą być tylko przystankiem przed kolejnym, znacznie mocniejszym ruchem. Tyle że w dół. Jedna z bardziej pesymistycznych prognoz zakłada, że Bitcoin najpierw przywita się z okolicą 80-85 tysięcy dolarów, a dopiero potem nastąpi tąpnięcie. I to naprawdę porządne.

W skrajnym scenariuszu mowa nawet o powrocie w okolice 40 tysięcy dolarów, czyli spadku rzędu kilkudziesięciu procent od lokalnych szczytów. Tego typu ruch w zasadzie nie byłby niczym nowym. Podobne fałszywe odbicia pojawiały się już w poprzednich cyklach.

Za tym scenariuszem stoi analiza techniczna, która wskazuje na niedokończoną strukturę spadkową. Według tej interpretacji rynek nadal porusza się w ramach większej korekty, a obecne wzrosty to tylko jej fragment. Problem w tym, że rynek rzadko jest tak prosty. Z jednej strony mamy wykresy i struktury, które sugerują dalsze spadki. Z drugiej dane, które pokazują coś zupełnie innego.

Czytaj również w dziale kryptowaluty:

Kursu BTC się waha. Bitcoin nie przebił poziomu 80 000 USD i spadł poniżej 78 000 USD

SWIFT ma pewien problem. Ripple i XRP może go rozwiązać

Spadek o 91% nie odstarasza od Cardano. Altcoin ma ukryty potencjał, który nie każdy dostrzega?

Wielcy gracze grają spokojnie

W tle cały czas trwa akumulacja. Długoterminowi inwestorzy zwiększają swoje pozycje, a część instytucji w ogóle nie reaguje na krótkoterminowe spadki. To klasyczny sygnał, który w przeszłości często poprzedzał większe ruchy w górę. I właśnie dlatego rynek jest dziś tak podzielony.

Część ekspertów uważa, że Bitcoin mógł już znaleźć swoje lokalne dno i najgorsze jest za nami. Inni twierdzą, że prawdziwa kapitulacja jeszcze nie nastąpiła i dopiero ona wyznaczy właściwy moment zwrotny. Jest też trzecia opcja, że oba scenariusze częściowo się sprawdzą.

Najpierw rajd, który przyciągnie kapitał i odbuduje optymizm. A potem ruch, który brutalnie zweryfikuje ten entuzjazm. I to właśnie ten wariant dla wielu zaczyna dziś brzmieć najbardziej realistycznie. Bo jeśli coś Bitcoin pokazał przez lata, to to, że najwięcej emocji wywołuje wtedy, gdy wszyscy są przekonani, że już wiedzą, co stanie się dalej.