Zakaz, który storpedował naddźwiękową komunikację – do zmiany. Będzie przewrót w lotnictwie?

Amerykańska Izba Reprezentantów przyjęła ustawę H.R. 3410, znana jako Supersonic Aviation Modernization Act. Nakazuje ona Federalnej Administracji Lotnictwa (FAA) zrewidowanie obowiązujących obecnie przepisów wykonawczych w ciągu najbliższego roku – w ten sposób, aby zezwolić cywilnym samolotom na loty z prędkością powyżej Mach 1 nad lądem bez specjalnego zezwolenia. Jedynym warunkiem ma być wymóg, aby loty odbywały się na tyle wysoko, by trzask fali balistycznej, generowanej przez przekroczenie bariery dźwięku przez samolot, nie dotarł do ziemi.

Projekt ustawy, który czeka teraz na zatwierdzenie przez Senat, ma na celu zniesienie obowiązującego aż od 1973 r. zakazu lotów naddźwiękowych nad terytorium Stanów Zjednoczonych. Od tego zakazu, jak wspomniano, były wyjątki, jednak znaczenie tychże było w kontekście codziennej praktyki lotnictwa komunikacyjnego pomijalne. Nowe przepisy wprowadzałyby standardy certyfikacji oparte na poziomie hałasu, co otworzyłoby drogę do komercyjnych lotów naddźwiękowych nad lądem, naturalnie jeśli samoloty spełniają w dalszym ciągu dość rygorystyczne normy akustyczne.

FAA zapowiedziała, że do kwietnia 2027 r. ustali nowe normy hałasu dla samolotów naddźwiękowych, a ostateczna finalizacja przepisów planowana jest na połowę 2027 r. Choć przepisy ustawy formalnie narzucają administracji federalnej określone działania, to w istocie sam akt został przyjęty z inicjatywy i w wyniku aktywnych działań ze strony Białego Domu. Ten ostatni, za pośrednictwem FAA, od początku drugiej kadencji Donalda Trumpa zapowiadał zastąpienie 53-letniego zakazu nowym systemem, który zakłada dopuszczenie lotnictwa cywilnego do lotów naddźwiękowych.

Ma to umożliwić skok technologiczny w dziedzinie lotniczej przez adopcję takich samolotów jak np. Overture, opracowywany przez Boom Supersonic (maszyna zdolna do przewożenia 65–80 pasażerów z prędkością Ma 1.7, na którą zamówienia złożyły już linie American, United i Japan Airlines). Bez wątpienia Amerykanie czują tutaj na karkach oddech chińskich konkurentów, którzy także intensywnie pracują nad takimi maszynami. Nie sposób niestety powiedzieć tego samego o Europie, która niegdyś stworzyła słynnego Concorde’a.

Wiatry wznoszące dla lotnictwa przyszłości

Zakaz lotów naddźwiękowych nad lądem w USA został wprowadzony w 1973 r. w odpowiedzi na skargi związane z gromem dźwiękowym, który powodował uszkodzenia mienia, takie jak wybite okna, a także tymczasowe lub trwałe uszkodzenia słuchu u ludzi. Decyzja ta została podjęta po serii incydentów, w tym przelotu samolotu Sił Powietrznych. Zakaz ten, choć był wewnętrznym przepisem amerykańskim, niestety okazał się mieć globalne – a przy tym wyjątkowo długofalowe – konsekwencje.

Uniemożliwienie lotów cywilnych nad lądem w praktyce podcięło bowiem całą branżę. Amerykańscy przewoźnicy stracili zainteresowanie samolotami naddźwiękowymi, co doprowadziło do anulowania projektów takich jak Boeing 2707 i ostatecznie do wycofania Concorde’a z rynku amerykańskiego, a w konsekwencji i światowego. Concorde, mimo że działał przez prawie cztery dekady, pozostał jedynym komercyjnym samolotem naddźwiękowym, ale jego operacje były ograniczone głównie do tras transatlantyckich, omijając wspomniany zakaz – i to głównie dlatego, że już istniał. Następców natomiast długo nie było.

Zniesienie zakazu może natomiast (nareszcie) przyczynić się do technologicznego i komunikacyjnego renesansu w dziediznie lotnictwa nadźwiękowego. Postęp w dziedzinie aerodynamiki, materiałoznawstwa i redukcji hałasu sprawia, że loty supersoniczne nad lądem są obecnie nie tylko możliwe, ale także bezpieczne, zrównoważone i komercyjnie opłacalne. Już teraz zresztą NASA i Lockheed Martin pracują nad samolotem X-59 QueSST, który ma zbierać dane na temat akceptowalności cichszego gromu dźwiękowego, co pomogłoby w ustaleniu nowych standardów hałasu dla samolotów naddźwiękowych.

Własne projekty, prócz wspomnianej Boom Supersonic i Lockheeda, opracowują także Hermeus i Boeing. W myśl założeń, nowe samoloty naddźwiękowe miałyby umożliwić pokonywanie tras transkontynentalnych w czasie mniejszym niż 4 godziny. Pozostaje zapytać retorycznie – co na to Unia Europejska? Otóż UE nie ma nic do powiedzenia w kwestii cywilnego lotnictwa naddźwiękowego, ale za to ma bardzo dużo do powiedzenia na temat tego, jak bardzo „emisje węglowe” są szkodliwe dla „ambicji klimatycznych” Brukseli. Ech…