Czy dane użytkowników Claude są bezpieczne? Po ostatnim wycieku rozmów z Claude AI nie jesteśmy tego tacy pewni.
Firmy zarządzające wszystkimi LLMami na każdym kroku zapewniają nas o ochronie prywatności, przepotężnych zabezpieczeniach i bezpieczeństwie naszych chatów. Nie da się ukryć, że jest to jedna z najważniejszych kwestii, zwłaszcza że bardzo często w tych „rozmowach” wykorzystujemy nasze prywatne zdjęcia, udzielamy szczegółów z życia prywatnego czy nawet ważne dokumenty. I choć wiadomo, że technologii nigdy nie można ufać bezgranicznie, to zapewnienia firm takich jak OpenAI, Google czy Anthropic o bezpieczeństwie naszych danych sprawiają, że przekazujemy chatbotom wszelakie informacje. Ale czy na pewno jest to bezpieczne?
Poważna wpadka Anthropic. Można było wejść w cudzą rozmowę z Claude poprzez wyszukiwarkę
W poniedziałek okazało się, że nie do końca, a wszystko za sprawą wycieku danych z Claude od Anthropic. Jest on bardzo nietypowy, bowiem ma on miejsce… w wyszukiwarce Google. Otóż zupełnie niespodziewanie można było znaleźć linki do kilkunastu tysięcy konwersacji z chatbotem Claude, a po kliknięciu w nie otwierała się nam czyjaś rozmowa. Sprawa wyglądała bardzo poważnie i nic dziwnego, że użytkownicy Claude byli tym bardzo zaniepokojeni, bowiem można było znaleźć m.in. numery telefonów, adresy czy nawet dane do portfeli kryptowalut osób z całego świata.
Anthropic naprawiło problem. Ale on nie powinien w ogóle się przydarzyć.
Jak się okazuje, nie było to włamanie na serwery Anthropic. Przyczyną był błąd w oprogramowaniu Claude, który sprawiał, że po udostępnieniu linka do rozmowy z LLMem, ten mógł trafić do wyszukiwarek. Wszystko bez oznaczenie „noindex”, które pozwala wyszukiwarkom na wyświetlanie takich linków. Tak więc wyciek dotyczył tylko tych osób, które udostępniały linki do swoich rozmów, niezależnie czy wysyłały je znajomym, czy zapisywały je w notatkach. Anthtropic błyskawicznie zareagowało na usterkę i wyeliminowało całkowicie ten problem. Ale nie da się ukryć, jest to ogromna wpadka jednego z najpopularniejszych modeli językowych, która pozwala poddawać w wątpliwość bezpieczeństwo naszych rozmów. No bo bądźmy szczerzy, jak programiści Anthropic mogli przeoczyć taką lukę w zabezpieczeniach? Może gdyby nie byli zajęci umieszczaniem w kodzie narzędzi do sprawdzania, czy użytkownicy nie pochodzą z Chin, to by im to nie umknęło? W każdym razie jest to kolejna wpadka Anthropic, która podważa zaufanie użytkowników.
Przeczytaj także:
Ten kraj chce wejść na rynek półprzewodników. Ruszył projekt za 13 miliardów dolarów
Ich smartfony reklamował Lewandowski. Teraz chcą wejść na rynek pamięci DRAM