UE kastruje silniki samochodów, moc V8 w BMW do lamusa

Jak wynika z dostępnych informacji, koncern Bayerische Motor Werke, tu i ówdzie znany jako BMW, redukuje moc silników niektórych ze swych samochodów. Konkretnie chodzi o auta serii M. Decyzji tej nie przyświeca żaden cel merytoryczny – producent czyni tak z uwagi na bzdurne obciążenia prawne. Tym bardziej, że ma ona zastosowanie w odniesieniu do jednego rynku – ale innych już nie.

Konkretnie, chodzi oczywiście o rynek europejski, poddany kaprysom, szykanom i absurdom Unii Europejskiej. W myśl decyzji podjętej przez firmę, do klientów na Starym Kontynencie trafiać będą samochody z nieco wykastrowanymi silnikami, o celowo zmniejszonej mocy. Ofiarą tego technicznie zupełnie zbędnego, niestety wymuszonego reżimem prawnym kroku padną ośmiocylindrowe silniki o pojemności 4,4 litra, które zasilają niektóre samochody z serii BMW M.

Przyczyną – co niestety nie będzie niczym niespodziewanym – jest zafiksowana na punkcie „neutralności klimatycznej” polityka organów UE oraz niektórych jej państw członkowskich. W czasie, gdy reszta świata buduje setki elektrowni węglowych, Unia Europejska wprowadza kolejne, coraz bardziej absurdalne (a zwłaszcza kosztowne) przepisy i wymogi motywowane zieloną ideologią oraz kultem „Net Zero”. I co gorsza, wydaje się być zupełnie niepomna tego skutków.

Ciężar biurokratycznych wymogów oraz wyśrubowany ponad miarę koszt energii elektrycznej zabija bowiem sens i opłacalność podstawowej produkcji przemysłowej w Europie i prowadzi do jej ucieczki (a w zasadzie jej resztek, które dotąd wciąż w UE pozostawały). Tymczasem oficjele UE zdają się żyć w alternatywnej rzeczywistości, powyższe katastrofalne zjawisko ignorując, a zamiast tego rojąc o „przyspieszeniu realizacji ambicji klimatycznych”.

Niestety, BMW owe „ambicje” właśnie realizuje. W związku z wchodzącymi w życie w 2027 roku zaostrzonymi wymogami dotyczącymi emisyjności, firma poinformowała o wspomnianych zmianach w ofercie. No, w Europie – bo w Ameryce nadal oferowane będą mocniejsze warianty. Częściową kompensatą w przypadku modeli hybrydowych ma być nieco zwiększona moc układu elektrycznego, jednak większość klientów wciąż preferujących tradycyjny napęd po prostu stoi przed słabszym wyborem.