Masz Windows 10? Możesz mieć duży problem. Google pokazuje, co zrobić

Koniec Windows 10 przestaje być odległą wizją, a zaczyna realnym problemem. Microsoft już zamknął główne wsparcie systemu. Kolejne miesiące to tylko odliczanie do momentu, w którym setki milionów komputerów na świecie – w tym ogromna liczba w Polsce – zostaną bez zabezpieczeń. I tu całe na biało wchodzi Google.

Miliony komputerów z Windows 10 na krawędzi

Problem jest większy, niż może się wydawać. Windows 11 ma dość rygorystyczne wymagania sprzętowe. Masa starszych laptopów czy poczciwych pecectów – które wciąż działają bez zarzutu – po prostu się na niego nie kwalifikuje. Co to oznacza w praktyce? Albo kupujesz nowy sprzęt, często za kilka tysięcy złotych, albo zostajesz na Windowsie 10 i liczysz się z tym, że z czasem stanie się on dziurawy jak sito.

Dla wielu osób w Polsce to wcale nie jest wybór. To raczej wymuszone trwanie przy starym.

Google proponuje: nie wyrzucaj, tylko zmień system

Google od jakiegoś czasu rozwija ChromeOS Flex. System, który można zainstalować na starym komputerze zamiast Windowsa. Teraz firma zaczyna mocniej go promować jako darmową alternatywę dla tych, którzy nie mogą przejść na Windows 11. Idea jest prosta. Masz starego laptopa, instalujesz ChromeOS i dostajesz szybki, lekki i w miarę bezpieczny system. Bez opłat. Bez kupowania nowego sprzętu.

Do tego dochodzi narracja ekologiczna: zamiast wyrzucać miliony urządzeń, można je „odświeżyć” i korzystać dalej. Google twierdzi nawet, że taki system zużywa mniej energii niż tradycyjny Windows. Brzmi dobrze. Tylko że jest pewien haczyk.

ChromeOS Flex nie jest magicznym zamiennikiem Windowsa. Nie uruchomisz na nim klasycznych programów z rozszerzeniem .exe. Zapomnij o wielu grach. Praca offline też bywa ograniczona. To system głównie „do internetu”: przeglądarka, mail, dokumenty, YouTube, podstawowe rzeczy. Ale właśnie dlatego… może mieć sens.

Dla starszych osób, które używają komputera głównie do internetu. Dla dzieci, którym nie potrzebujesz pełnego Windowsa czy laptopów zapasowych, które mają po prostu działać. Google nie walczy o power userów. Ono celuje w tych, którzy i tak zostaliby na Windowsie 10, z braku alternatywy.

Czytaj więcej w dziale nowe technologie:

Wojna o chipy AI nabiera tempa. Anthropic rzuca wyzwanie Nvidii

ASUS podnosi ceny laptopów – przyczyną dobre recenzje

Tania Tesla za ułamek obecnej ceny? Elon Musk zmienia zdanie

Microsoft kontra rzeczywistość

Microsoft próbuje jeszcze ratować sytuację płatnymi aktualizacjami bezpieczeństwa, ale dla zwykłego użytkownika to rozwiązanie tymczasowe i mało atrakcyjne. Z kolei Google daje coś prostszego. Nie kombinuj, po prostu zmień system

Pytanie tylko, czy użytkownicy będą gotowi porzucić Windowsa, nawet jeśli ten przestanie być bezpieczny. Bo historia pokazuje jedno: ludzie wolą zostać przy tym, co znają. Nawet jeśli to powoli przestaje działać.