Pomysł ukuty w laboratorium Uniwersytetu Harvarda – ten mianowicie, by do walki z rakiem wykorzystać chemiczne sklejanie białek odpowiedzialnych za rozwój nowotworów z innymi strukturami komórkowymi, neutralizując je w ten sposób – okazał się jednym z największych potencjalnych przełomów w leczeniu raka trzustki od dziesięcioleci.
Technologia „kleju cząsteczkowego” działa na zasadzie zupełnie odmiennej od klasycznych leków doustnych. Te ostatnie blokują działanie białek, wciskając się (mówiąc obrazowo) w ich aktywne miejsca. Tymczasem wiele białek nowotworowych nie ma takich „kieszeni”, co czyni je dotychczas nieosiągalnymi dla tradycyjnej farmakologii. Kleje cząsteczkowe omijają ten problem, wiążąc się z białkami i kierując je do komórkowego systemu degradacji, skutecznie je usuwając
Klej do walki z rakiem
Revolution Medicines, znana też jako RevMed – spółka stojąca za tym rozwiązaniem – przygotowuje się do złożenia wniosku o zatwierdzenie swojego leku w Stanach Zjednoczonych, a tamtejsza Administracja ds. Żywności i Leków (Food and Drugs Administration, FDA), organ nadzorczy kompetentny w tej dziedzinie, obiecał nadzwyczajnie przyspieszyć proces testowania i dopuszczania do użytku (który ze względu na długotrwałość testów klinicznych normalnie potrafi trwać latami, co jednak dla chorych walczących z rakiem byłoby tragedią).
Pełne wyniki ostatniej fazy badań klinicznych mają zostać zaprezentowane podczas dorocznej konferencji onkologicznej w Chicago, co w zabawny sposób rozbudziło zainteresowanie tym normalnie dość hermetycznym i mocno specjalistycznym wydarzeniem pośród inwestorów i konkurencji. Analitycy szacują, że do 2032 roku roczne przychody ze sprzedaży tego preparatu mogą sięgnąć 7 miliardów dolarów – kwota imponująca, zwłaszcza że firma ta nie ma jeszcze żadnego zatwierdzonego leku na rynku.
Sukces RevMed wywołał lawinę działań w branży. Japońska Astellas Pharma rozpoczęła już ostatnią fazę testów swojego degradera, który może pomóc chorym na raka trzustki i płuc, a liczne start-upy – mimo wczesnego etapu badań – rzucają się w wir wyścigu o opanowanie tej technologii. Erasca, z siedzibą w San Diego, testuje lek, który ma być bardziej skuteczny niż daraxorrasib, flagowy produkt RevMed.
I zarazem lep na inwestorów
Również firmy takie jak Magnet Biomedicine, założona przez chemika z Harvarda Stuarta Schreibera, zawarły strategiczne porozumienia z potentatami branży farmaceutycznej, by rozwinąć terapię oparte na klejach cząsteczkowych. Z kolei ci ostatni – szczególnie firmy takie jak Eli Lilly, Novartis czy Roche – mocno inwestują w partnerstwo z firmami rozwijającymi metody kleju do walki z rakiem, choć tu akurat nie brak też obaw (głównie o monopolizację rynku i zawyżanie cen, z czego sławne są farmaceutyczne molochy).
Rynek odniósł się do tych nowinek po swojemu. Akcje spółek zaangażowanych w badania nad klejami cząsteczkowymi odnotowały gwałtowne wzrosty, a transakcje fuzji i przejęć w tym sektorze biją ostatnio rekordy. Technologia, choć złożona i wciąż w dużej mierze eksperymentalna, przyciąga kapitał dzięki obietnicy dotarcia do białek uważanych dotąd za „nieuleczalne”.
To nie pierwszy raz, gdy nowatorska metoda leczenia nowotworów wywołuje gorączkę inwestycyjną, ale skala i tempo, w jakim rozwijają się prace nad klejami cząsteczkowymi, są wyjątkowe. I zachęcające – zwłaszcza dla osób walczących z rakiem.