Google robi coś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak drobna aktualizacja. W praktyce to jedna z największych zmian w historii Gmaila. Po ponad 20 latach istnienia usługi firma jednocześnie oddaje skrzynkę w ręce AI i pozwala zmienić adres bez zakładania nowego konta. Brzmi jak prezent? Tylko do momentu, gdy spojrzy się na grożące konsekwencje.
Gmail po 20 latach zmienia zasady gry. Dwa miliardy użytkowników muszą podjąć decyzję
Pierwsza zmiana teoretycznie jest brutalnie prosta: AI trafia do każdej skrzynki. Funkcje oparte na Gemini – podsumowania maili, automatyczne odpowiedzi, pomoc w pisaniu – przestają być dodatkiem premium. Google udostępnia je masowo, bo to wyścig o użytkownika. Kto pierwszy przyzwyczai miliardy ludzi do AI, ten wygrywa.
Problem w tym, że AI nie działa w próżni. Żeby „pomagać”, musi czytać treść wiadomości i analizować metadane. Google zapewnia, że dane nie są wykorzystywane do trenowania modeli, ale skrzynka przestaje być tylko prywatnym archiwum. Staje się paliwem dla algorytmu. I większość użytkowników nawet nie zauważy momentu, w którym się na to zgodzi.
Druga nowość jest bardziej zaskakująca. Gmail pozwoli bowiem zmienić adres e-mail, zachowując całe konto, historię i dane. Dla ludzi uwięzionych z adresami sprzed dwóch dekad – często kompromitującymi albo przynajmniej infantylnymi – to ogromna ulga. Ale tu też jest haczyk.
Stary adres nadal działa. A hakerzy już o nim wiedzą
Stary adres nie znika. Nadal działa. Nadal znajduje się w setkach baz danych z wycieków i może być celem phishingu i ataków. Nowy z czasem spotka ten sam los. Zmiana nazwy nie oznacza bowiem resetu bezpieczeństwa. Google doskonale o tym wie. Dlatego coraz częściej mówi się o przyszłości opartej na aliasach i „tarczowych” adresach, które można zmieniać jak rękawiczki. Tyle że to wciąż melodia przyszłości.
Ten moment jest ważniejszy, niż się wydaje. Gmail nie jest już tylko skrzynką pocztową. To centrum tożsamości, dostępu do usług, finansów i komunikacji, teraz dodatkowo spięte z AI. Kliknięcie „zgadzam się” nigdy nie miało takiej wagi. I właśnie dlatego ta zmiana jest czymś więcej niż aktualizacją. Teraz naprawdę wypada się dwa razy zastanowić.