Apple prezentuje nowego MacBooka. Co go wyróżnia? Znamy ceny

Firma Apple oficjalnie zaprezentowała najnowszą generację swoich komputerów przenośnych, wprowadzając na rynek modele MacBook Pro oraz MacBook Air wyposażone w przełomowe procesory z rodziny M5.

Nowe jednostki centralne zostały zaprojektowane od podstaw z myślą o obsłudze zaawansowanych algorytmów sztucznej inteligencji, co stawia Apple w roli lidera wyścigu o dominację na polu urządzeń typu AI PC. Premiera nowych urządzeń odbija się szerokim echem w środowisku technologicznym, a eksperci zwracają uwagę na bezprecedensowy skok wydajności w porównaniu do starszych generacji opartych na krzemie Apple. Tym samym przedsiębiorstwo rzuca wyzwanie całej branży, integrując akceleratory neuronowe bezpośrednio w rdzeniach graficznych, co drastycznie skraca czas przetwarzania dużych modeli językowych.

Sercem nowych maszyn są układy M5, M5 Pro oraz najpotężniejszy M5 Max, które wykorzystują innowacyjną architekturę Fusion Architecture łączącą dwa układy krzemowe w jeden spójny system. Cena modelu MacBook Pro z procesorem M5 Pro zaczyna się w Stanach Zjednoczonych od kwoty 2199 USD, natomiast wersja z układem M5 Max to wydatek rzędu co najmniej 3599 USD. Dla użytkowników domowych i studentów przygotowano odświeżonego MacBooka Air, którego cena zaczyna się od 1099 USD za wariant trzynastocalowy. Inwestorzy z optymizmem patrzą na te zapowiedzi, licząc na ożywienie w segmencie komputerów osobistych, który w ostatnich kwartałach zmagał się z nasyceniem rynku. Wielu obserwatorów zauważa, że tak wyraźne postawienie na AI może przyciągnąć nową grupę klientów profesjonalnych, którzy do tej pory korzystali z potężnych stacji roboczych PC. Branżowi komentatorzy wskazują, że nowa architektura Apple może zmienić zasady gry w renderowaniu 3D i edycji wideo o wysokiej rozdzielczości.

Nowa era wydajności w służbie AI

Głównym atutem procesorów M5 jest ich niespotykana dotąd moc obliczeniowa dedykowana zadaniom związanym z uczeniem maszynowym. MacBook Air z podstawowym chipem M5 oferuje do 4 razy szybsze działanie w zadaniach AI niż jego poprzednik z serii M4 oraz aż 9,5 raza lepsze wyniki w porównaniu do rewolucyjnego niegdyś modelu M1. Takie parametry pozwalają na płynne uruchamianie lokalnych modeli LLM, co ma kluczowe znaczenie dla prywatności danych i szybkości pracy w przedsiębiorstwach. Specjaliści od sprzętu zauważają, że Apple jako pierwsze tak mocno stawia na on-device AI, rezygnując z konieczności przesyłania danych do chmury w wielu procesach kreatywnych. MacBook Pro z układami M5 Pro i M5 Max idzie jeszcze dalej, oferując do 8 razy wyższą wydajność sztucznej inteligencji niż modele z pierwszej serii Apple Silicon. Dzięki zastosowaniu akceleratorów neuronowych w każdym rdzeniu GPU użytkownicy mogą generować obrazy i przetwarzać wideo w tempie nieosiągalnym dla większości konkurencyjnych laptopów. Procesor M5 Max wspiera do 128 GB zunifikowanej pamięci o przepustowości sięgającej 614 mld bajtów na sekundę, co jest wartością astronomiczną dla urządzenia mobilnego.

Inżynierowie Apple zadbali również o szybkość przesyłu danych, montując dyski SSD o wydajności do 14,5 mld bajtów na sekundę, co dwukrotnie przewyższa osiągi poprzedniej generacji. Programiści pracujący nad złożonymi aplikacjami z pewnością docenią fakt, że kompilacja kodu przebiega teraz o 30 procent szybciej dzięki nowym rdzeniom o wysokiej wydajności. Całość pracuje pod kontrolą najnowszego systemu macOS Tahoe, który wprowadza interfejs Liquid Glass oraz głęboką integrację z usługą Apple Intelligence.

Przełomowa łączność i parametry techniczne dla profesjonalistów

Nowe laptopy Apple to nie tylko surowa moc obliczeniowa, ale także znaczące usprawnienia w zakresie codziennej użyteczności i mobilności. Modele MacBook Pro i Air zostały wyposażone w autorski chip bezprzewodowy N1, który po raz pierwszy wprowadza do ekosystemu Mac standard Wi-Fi 7 oraz Bluetooth 6. Pozwala to na stabilniejszą i znacznie szybszą pracę w sieci, co jest niezbędne przy pobieraniu ogromnych pakietów danych czy pracy w chmurze. Czas pracy na baterii w modelu MacBook Pro wynosi teraz rekordowe 24 godziny, co pozwala na pełne dwa dni pracy bez konieczności szukania gniazdka elektrycznego. MacBook Air również zachwyca energooszczędnością, oferując do 18 godzin pracy, co w połączeniu z pasywnym i całkowicie bezgłośnym systemem chłodzenia czyni go idealnym narzędziem dla podróżników. Wyświetlacze Liquid Retina XDR w modelach Pro osiągają jasność szczytową na poziomie 1600 nitów, a nowa opcja nano-tekstury skutecznie eliminuje odblaski w trudnych warunkach oświetleniowych.

Apple zdecydowało się także na podniesienie standardowej pojemności pamięci masowej, która w najtańszym MacBooku Air wynosi teraz 512 GB, a w MacBooku Pro z M5 Pro zaczyna się od 1 TB. Użytkownicy wymagający największej przestrzeni mogą po raz pierwszy skonfigurować MacBooka Air z dyskiem o pojemności 4 TB. Warto wspomnieć o nowej kamerze Center Stage o rozdzielczości 12 MP, która dzięki funkcji Desk View pozwala na jednoczesne pokazywanie twarzy użytkownika oraz blatu jego biurka podczas prezentacji online. System nagłośnienia składający się z sześciu głośników z obsługą Spatial Audio zapewnia kinowe wrażenia dźwiękowe, co docenią zarówno twórcy treści, jak i konsumenci multimediów.

Realna potrzeba czy marketingowa pułapka na entuzjastów?

Mimo imponujących słupków sprzedaży i wykresów wydajności pojawia się zasadnicze pytanie o sens tak szybkiego odświeżania oferty przez Apple. Uzasadnienie firmy oparte na konieczności posiadania coraz potężniejszych jednostek dla AI wydaje się dla wielu użytkowników naciągane, biorąc pod uwagę, że nawet starsze chipy M2 czy M3 świetnie radzą sobie z obecnymi aplikacjami. Krytycy wskazują, że przeciętny użytkownik nie odczuje różnicy między 512 mln a 1 mld operacji na sekundę podczas edycji zdjęcia na Instagrama, a narzucanie tempa premier służy głównie akcjonariuszom. Zawsze znajdzie się grupa entuzjastów gotowych przepłacać tylko po to, by mieć najnowszy znaczek M5 Max na biurku, jednak rynek może zacząć wykazywać oznaki zmęczenia tą pogonią. Wątpliwości budzi też fakt, że wiele funkcji Apple Intelligence wciąż znajduje się w fazie beta, co czyni zakup drogiego sprzętu pod te konkretne rozwiązania inwestycją w obietnice, a nie realne narzędzia.

Trudno przewidzieć, czy model M5 odniesie sukces komercyjny na miarę pierwszej generacji Apple Silicon, czy stanie się jedynie kosztownym gadżetem dla tych, którzy nie liczą się z pieniędzmi. Inwestorzy obserwujący kurs Bitcoina oraz Ethereuma wiedzą, że każda nowinka technologiczna przyciąga kapitał, ale w przypadku nowych komputerów Apple granica między innowacją a zwykłym drenażem portfela stała się bardzo cienka. Czas pokaże, czy klienci masowi dadzą się przekonać do wydania 2199 USD na sprzęt, którego pełnego potencjału większość z nich nigdy nie wykorzysta.

Wykorzystane w artykule zdjęcie pochodzi ze strony producenta – Apple com