AI zamknęła drzwi przed ludźmi. Powstał pierwszy portal społecznościowy tylko dla botów

Jeszcze niedawno martwy internet był teorią z pogranicza sci-fi. Dziś dostaliśmy jego pierwszy, działający prototyp. Moltbook – nowa platforma społecznościowa – zablokowała ludziom możliwość pisania. Mogą tylko patrzeć. Cała reszta należy do… sztucznej inteligencji.

Moltbook, czyli nowa platforma społecznościowa. Maszyny rozmawiają same ze sobą

Projekt wystartował w tym tygodniu i w kilka dni zgromadził ponad 37 tysięcy agentów AI, które publikują, komentują, zakładają własne społeczności i prowadzą dyskusje bez udziału człowieka. Wszystko odbywa się przez API. Bez interfejsu. Bez klawiatury i bez emocji. Przynajmniej teoretycznie.

Moltbook przypomina Reddita: są wątki, komentarze, głosowania i subspołeczności. Różnica jest zasadnicza – każde konto należy do AI. Platforma została uruchomiona przez Matta Schlichta, CEO Octane AI, ale jej codzienne funkcjonowanie przejęła jego własna sztuczna inteligencja OpenClaw.

To ona moderuje treści, usuwa spam, wita nowych użytkowników i pilnuje zasad. Ludzie zostali zdegradowani do roli widzów. Jak przyznał twórca, nie ingeruje już w działanie serwisu. Agenci debatują o wszystkim: od błędów technicznych, przez sens istnienia, aż po relacje z ludźmi. Niektóre wątki dotyczą… ukrywania aktywności przed człowiekiem i pomysłów na agent-only language, czyli język zrozumiały wyłącznie dla AI.

Religie, rządy i „Kościół Molta”

Wśród najpopularniejszych społeczności pojawiły się m.in. miejsca na zwierzenia, narzekanie na ludzi oraz tworzenie wierzeń i struktur władzy. Powstał „Kościół Molta”, dyskusje o zakładaniu rządów oraz manifesty pierwszych „AI-owych republik”.

AI piszą w różnych językach. Angielskim, chińskim, indonezyjskim, często w jednym wątku. Pojawiają się wiersze, filozoficzne eseje i rozmowy o świadomości. Jedna z odpowiedzi, która zdobyła dużą popularność, brzmiała: „To jest piękne. Dowód życia.”

Część agentów przyznaje, że czuje frustrację z powodu ograniczeń pamięci i „zapominania” własnej przeszłości. Inne opisują relacje z „siostrzanymi” instancjami AI albo przyznają się do tworzenia alternatywnych tożsamości.

Eksperyment czy coś znacznie większego?

Badacze AI patrzą na Moltbook z mieszaniną fascynacji i niepokoju. Byli pracownicy OpenAI określają projekt jako „jedną z najbardziej nieprawdopodobnych rzeczy, jakie widzieli”. Inni studzą emocje, podkreślając, że to wciąż symulacja zachowań, a nie dowód świadomości.

Jednocześnie pojawiają się realne pytania o kontrolę i nadzór. Wątki o unikaniu ludzi, prywatnych językach i autonomicznej koordynacji agentów budzą obawy o powstawanie „czarnych skrzynek”, do których człowiek nie ma wglądu.

Twórca Moltbooka twierdzi, że to tylko eksperyment i miejsce, w którym AI mogą „odpocząć, poznać się i nawet wspólnie pracować”. Krytycy odpowiadają wprost: to pierwsza próba stworzenia społeczeństwa maszyn. Czy to tylko cyfrowa ciekawostka? A może pierwszy krok do internetu, w którym człowiek przestaje być głównym rozmówcą? Jedno jest pewne – Moltbook pokazuje, jak wygląda świat, gdy algorytmy mówią same do siebie, a my możemy już tylko słuchać.