AI zagraża ludzkości? Nie tak, jak myślisz. Stawką nie są algorytmy ani bunt maszyn

Gdy słyszymy hasło „zagrożenie ze strony AI”, wyobraźnia podsuwa znany zestaw. Autonomiczne algorytmy, roboty przejmujące świat, utrata miejsc pracy, bunt maszyn. Tymczasem prawdziwy problem jest znacznie bardziej przyziemny. I dużo bardziej realny. Chodzi o… wodę.

AI zagraża ludzkości? Nie tak, jak myślisz. Problemem jest woda

Boom na sztuczną inteligencję napędza globalny wyścig w budowie centrów danych. Ogromnych, energochłonnych i – co dziś zaczyna wychodzić na pierwszy plan – niewyobrażalnie „wodożernych”. W USA pojedyncze centra danych potrafią zużywać nawet 2 miliony litrów wody dziennie. To tyle, ile potrzebuje kilka tysięcy gospodarstw domowych.

Problem jest aktualny i nie dotyczy jakiejś abstrakcyjnej przyszłości w stylu „za sto lat”. Od 2022 roku w USA powstało już ponad 160 nowych centrów danych. Większość w regionach już dotkniętych mniejszym lub większym deficytem wody. Firmy technologiczne lokują swoje inwestycje tam, gdzie łatwiej o tanią ziemię i energię, często ignorując inne sygnały.

Kluczowym winowajcą jest chłodzenie. Nowoczesne układy AI generują potężne ilości ciepła, a najtańszą metodą jego odprowadzania pozostaje chłodzenie ewaporacyjne. W praktyce oznacza to, że około 80% pobieranej wody nie wraca do lokalnego obiegu. Zamiast trafić do kanalizacji i oczyszczalni, odparowuje i unosi się do atmosfery, już poza zasięgiem miasta, które tę wodę oddało. Dla samorządów i mieszkańców to realna strata zasobu, a nie „chwilowe zużycie”.

Dla porównania: zwykłe gospodarstwa domowe „tracą” w ten sposób około 10% zużywanej wody. Reszta wraca do systemu. W przypadku AI ta proporcja jest kompletnie zachwiana.

Cichy kryzys, który dopiero się zaczyna

Skala problemu jest tak duża, że zaczyna łączyć polityków z przeciwnych biegunów ideologicznych. Bernie Sanders otwarcie mówi o potrzebie spowolnienia rozwoju AI i wstrzymania nowych inwestycji w infrastrukturę. Z kolei Ron DeSantis daje lokalnym społecznościom narzędzia do blokowania budowy gigantycznych centrów danych. To nie jest debata o przyszłości pracy czy etyce algorytmów. To rozmowa o tym, czy w niektórych miejscach w kranie nadal będzie woda.

Według prognoz globalne zużycie wody przez centra danych może do 2030 roku wzrosnąć ponad dwukrotnie, sięgając 1,2 biliona litrów rocznie. AI nie niszczy świata laserami ani zbuntowanymi robotami. Robi to ciszej, nie niszcząc zasobów globalnie, lecz wywierając coraz większą presję na lokalne zasoby wody.