Konflikt na Bliskim Wschodzie gwałtownie eskaluje. Jego potencjalne skutki dla rynku ropy jak i relacji między USA a Chinami mogą być ogromne. Prezydent USA Donald Trump ogłosił, że amerykańskie siły przeprowadziły jeden z najpotężniejszych nalotów w historii Bliskiego Wschodu.
W opublikowanym wpisie w mediach społecznościowych Trump napisał, że na jego polecenie siły United States Central Command przeprowadziły uderzenie w samo serce eksportowe irańskiej ropy, czyli wyspę Chark. Za cel obrały obiekty i infrastrukturę wojskową. Wszystko to dzieje się w czasie, gdy baryłka ropy już tereaz kosztuje ponad 100 USD.
Równolegle pojawiły się doniesienia o irańskim ataku rakietowym na amerykańską bazę Prince Sultan w Arabii Saudyjskiej. W efekcie ucierpieć miało 5 amerykańskich tankowców powietrznych. To oznacza, że armia amerykańska prawdopodobnie straciła łącznie już 7 tego typu maszyn w czasie kampanii na Bliskim Wschodzie.
Kluczowy węzeł światowego rynku ropy
Celem operacji była wyspa Chark, określana często jako „korona” irańskiego sektora naftowego. To niewielka wyspa w północnej części Zatoki Perskiej, która pełni rolę głównego terminala eksportowego ropy Iranu. Znaczenie tego miejsca dla światowej gospodarki jest ogromne. Około 90% irańskiego eksportu ropy przechodzi właśnie przez Chark.
W okresie poprzedzającym konflikt Iran eksportował stamtąd nawet 3 mln baryłek ropy dziennie. To wolumen odpowiadający około 2% globalnej podaży ropy naftowej. Trump podkreślił jednak, że infrastruktura naftowa wyspy nie została zniszczona. W swoim oświadczeniu stwierdził, że amerykańskie siły „zdecydowały się nie niszczyć infrastruktury naftowej na wyspie z czystej przyzwoitości”.
Jednocześnie prezydent USA wyraźnie zaznaczył, że decyzja ta może zostać zmieniona. Jeśli Iran spróbuje zakłócić swobodny przepływ statków przez cieśninę Ormuz, cała infrastruktura energetyczna Chark może stać się kolejnym celem. Przypomnijmy, że Chiny są głównym odbiorcą irańskiej ropy. Pośrednio to uderzenie w Pekin – przed zapowiadanym szczytem Trump – Xi.
Wpis prezydenta USA pojawił się około dwóch godzin po zamknięciu rynków przed weekendem. Zatem inwestorzy nie mogli natychmiast zareagować na wiadomość. Gdyby terminal na Chark został zniszczony lub poważnie uszkodzony, globalna podaż ropy mogłaby spaść nawet o kilka milionów baryłek dziennie. To oznaczałoby jeden z największych szoków podażowych na rynku energii od dekad. Już sama możliwość takiego scenariusza sprawia, że inwestorzy zaczynają wyceniać znacznie wyższe ryzyko geopolityczne w cenach ropy.
Kluczowy punkt transportu ropy na świecie
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych szlaków energetycznych na świecie. Każde zakłócenie ruchu tankowców w tym miejscu natychmiast przekłada się na ceny ropy i napięcia na globalnych rynkach energii. Trump w swoim wpisie oskarżył Iran o próby zakłócania swobodnego przepływu statków przez tę trasę. Zasugerował, że dalsze działania Teheranu mogą doprowadzić do jeszcze bardziej zdecydowanej odpowiedzi militarnej. Nalot na Chark jest postrzegany za jednę z najpoważniejszych eskalacji od początku obecnego konfliktu.
Uderzenie w cele wojskowe na wyspie o tak strategicznym znaczeniu sygnalizuje, że infrastruktura energetyczna regionu znajduje się coraz bliżej linii frontu. Jeszcze większe znaczenie ma fakt, że Trump otwarcie zasugerował możliwość zniszczenia infrastruktury eksportowej ropy, która obsługuje znaczną część irańskiej produkcji.