Z ostatniej chwili: Ruszyło odbicie na Wall Street i Bitcoinie. Optymistyczne dane UoM z USA?

Najnowsze dane z badania nastrojów konsumenckich Uniwersytetu Michigan pokazują poprawę, która na pierwszy rzut oka może wyglądać optymistycznie. Wstępny indeks nastrojów konsumenckich za luty wzrósł do 57,3 pkt z 56,4 pkt w styczniu, przebijając konsensus Bloomberga na poziomie 55 pkt i osiągając najwyższy poziom od sierpnia 2025 r. To jednak wciąż około 20% poniżej stycznia 2025 r. i bardzo nisko w ujęciu historycznym.

Jak podkreśla Joanne Hsu, dyrektor programu Surveys of Consumers, wzrost nastrojów był niemal w całości napędzany przez gospodarstwa domowe posiadające duże portfele akcji. W tej grupie sentyment wyraźnie wzrósł, korzystając z wcześniejszych zysków giełdowych. Wśród konsumentów bez ekspozycji na rynek kapitałowy nastroje pozostały na poziomach „depresyjnych” i praktycznie nie drgnęły.

To wyraźny sygnał narastającej polaryzacji ekonomicznej w USA… Ale rynek akcji niespecjalnie się tym przejął. Indeks Nasdaq 100 rośnie prawie 1%, a Bitcoin odbił od dołka o prawie 9% do 68 tys. USD.

Źródło: UoM

Lepsze dziś, niepewne jutro

Struktura indeksu potwierdza defensywny charakter tej poprawy. Subindeks bieżących warunków ekonomicznych wzrósł do 58,3 pkt, wyraźnie powyżej oczekiwań (54,9), co sugeruje lekką poprawę ocen własnych finansów i warunków zakupów dóbr trwałych.

Jednocześnie komponent oczekiwań praktycznie się nie zmienił, osiągając 56,6 pkt wobec 56,7 oczekiwanych. Konsumenci widzą niewielką poprawę „tu i teraz”, ale nie są przekonani, że sytuacja gospodarcza w dłuższym horyzoncie się ustabilizuje.

Niepokój pozostaje wysoki. W wywiadach wciąż dominują obawy o erozję realnych dochodów przez wysokie ceny oraz o ryzyko utraty pracy. To spójne z innymi danymi z rynku pracy, które pokazują wzrost planowanych zwolnień przy jednoczesnym braku gwałtownego wzrostu bieżących wniosków o zasiłek.

Inflacja: krótkoterminowa ulga, długoterminowy problem

Pozytywnym zaskoczeniem są oczekiwania inflacyjne w horyzoncie roku. Spadły one z 4,0% do 3,5%, najniżej od stycznia 2025 r. To wyraźny sygnał, że presja cenowa przestaje eskalować w oczach konsumentów. Jednocześnie oczekiwania długoterminowe wzrosły drugi miesiąc z rzędu, do 3,4%, wobec 3,3% w styczniu. To poziom wyraźnie powyżej przedpandemicznej normy 2,3–3,0% i istotny z punktu widzenia Rezerwy Federalnej.

Problemem nie jest sam wzrost indeksu, lecz jego wiarygodność jako prognozy wydatków. Coraz częściej pojawia się argument, że badanie (mimo naprawdę długiej tradycji) – stało się bardziej barometrem frustracji i podziałów społecznych niż twardym predyktorem konsumpcji. Dane z ostatnich miesięcy pokazują, że realne wydatki są dziś w większym stopniu funkcją rynku pracy i sytuacji majątkowej – nie zaś deklarowanego sentymentu.

W skrócie: amerykański konsument nie odzyskał wiary w gospodarkę. Po prostu część z nich (ta bogatsza,) z ekspozycją na giełdę czuje się chwilowo dużo bezpieczniej. Dla Fedu i rynków to sygnał, że popyt pozostanie odporny, ale coraz bardziej nierównomierny. A to zwykle nie jest fundament trwałego ożywienia. Właściwie obraz ten może tylko utrudnić Rezerwie Federlanej podjęcie właściwych decyzji.