Listopad przyniósł wyraźne odbicie w zamówieniach na dobra trwałego użytku w USA, choć trudno mówić o jednoznacznym przełomie cyklicznym. Nowe zamówienia wzrosły o 16,4 mld dolarów, czyli 5,3% miesiąc do miesiąca, do poziomu 323,8 mld dolarów, odrabiając październikowy spadek rzędu -2,1%. To trzeci wzrost w ostatnich czterech miesiącach… I zarazem ygnał, że sektor przemysłowy wciąż utrzymuje zdolność do regeneracji po słabszym lecie.
Kluczowe jest jednak to, co dzieje się pod powierzchnią nagłówka. Po wyłączeniu transportu zamówienia wzrosły jedynie o 0,5%, co studzi narrację o szerokim boomie inwestycyjnym…Ale po odjęciu zamówień obronnych wzrost sięgnął 6,6%, co pokazuje, że cywilna część przemysłu ku zaskoczeniu radziła sobie wyraźnie lepiej. Amerykańskie indeksy niemal zignorowały ważne dane, Bitcoin próbuje wrócić do 80 tys. USD.
Dane z USA
Zamówienia na dobra trwałe (ogółem): 5,3% m/m (oczekiwano +3,2%; październik: -2,1%)
Z wyłączeniem transportu: 0,5% (oczekiwano +0,3%; październik: +0,1%)
Z wyłączeniem sektora obronnego: 6,6% (październik: -1,3%)
Bazowe zamówienia inwestycyjne (bez segmentu obronnego i lotnictwa): +0,7% (oczekiwano +0,3%; październik: +0,3%)
Wysyłki dóbr trwałych: -0,2% (październik: +0,5%)
Chicago Fed: -0,04 vs -0,02 prognoz i -0,42 poprzednio
Transport ciągnie statystyki
Listopadowy wzrost został niemal w całości zdominowany przez sektor transportowy. Zamówienia na sprzęt transportowy skoczyły o 15,3 mld dolarów, czyli 14,7%, do poziomu 119,3 mld dolarów. To właśnie ta kategoria odpowiada za lwią część całkowitego wzrostu i po raz trzeci w czterech miesiącach pełni rolę stabilizatora danych.
Z punktu widzenia makro to miecz obosieczny. Z jednej strony pokazuje, że duże kontrakty i cykliczne zamówienia wciąż napływają. Z drugiej – struktura wzrostu pozostaje wąska, a poza transportem dynamika jest wyraźnie bardziej stonowana. To nie jest klasyczny, szeroki impuls popytowy, który zapowiadałby silne przyspieszenie produkcji w kolejnych kwartałach.
Chicago Fed – spowolnienie gospodarki?
Równolegle poprawił się obraz aktywności gospodarczej mierzony przez Chicago Fed National Activity Index. W listopadzie indeks wzrósł do -0,04 z -0,42 w październiku, zbliżając się do zera, które w tym ujęciu oznacza wzrost gospodarczy zgodny z długoterminowym potencjałem. Jeszcze istotniejsza jest zmiana w średniej kroczącej.
Wskaźnik CFNAI-MA3 podniósł się do -0,23 z -0,34, a indeks dyfuzji poprawił się do -0,24 z -0,43. To sygnał, że poprawa nie była jednorazowym wyskokiem kilku wskaźników, lecz obejmowała szerszy zestaw danych. W listopadzie 40 z 85 składowych indeksu wniosło dodatni wkład, podczas gdy 45 działało w przeciwnym kierunku.
Co ważne, 58 wskaźników poprawiło się miesiąc do miesiąca, choć nie wszystkie na tyle, by przełożyć się na dodatni wkład do indeksu. To klasyczny obraz gospodarki, która się stabilizuje, ale wciąż porusza się z ograniczonym impetem. Największą poprawę widać w danych produkcyjnych. To spójne z odbiciem w zamówieniach i sugeruje, że przemysł przestał być wyłącznie hamulcem wzrostu.
Znacznie słabszy obraz wyłania się z rynku pracy. Wkład wskaźników zatrudnienia pozostał ujemny, na poziomie -0,07, choć poprawił się względem -0,11 w październiku. Konsumpcja i mieszkalnictwo również ciążyły indeksowi… A to pokazuje, że popyt wewnętrzny nie generuje jeszcze silnego wsparcia dla wzrostu. Kategoria sprzedaży, zamówień i zapasów wniosła –0,03, bez zmiany względem poprzedniego miesiąca.
Listopadowe dane wpisują się w znany z ostatnich miesięcy schemat: amerykańska gospodarka unika gwałtownego spowolnienia, ale też nie generuje impulsów typowych dla wczesnej fazy ekspansji. Zamówienia na dobra trwałe odbiły, lecz w dużej mierze dzięki transportowi. Indeks Chicago Fed poprawił się wyraźnie, ale nadal pozostaje poniżej zera.