Brytyjski rząd pod przewodnictwem premiera Keira Starmera znalazł się w centrum potencjalnego kryzysu na linii Wielka Brytania-Stany Zjednoczone po tym jak pojawiły się doniesienia, że Starmer zamierza doprowadzić do całkowitego zakazu portalu X vel Twitter na terenie Zjednoczonego Królestwa.
Pretekstem do tych działań stał się Grok, bot AI zintegrowany z X, który według krytyków umożliwia generowanie nieodpowiednich treści wizualnych. Chodziło o deepfake, które wykorzystując luki w zabezpieczeniach tworzyć mieli niektórzy użytkownicy, a które zahaczać miały swą treścią o wykorzystywanie seksualne nieletnich. Brytyjski premier zareagował ostro (zdaniem krytyków – ostrzej niż na gwałty dokonywane w realnym świecie), określając je jako obrzydliwe i zapowiadając reakcję.
Firma xAI, obecny właściciel X i Groka, zadeklarowała co prawda, że natychmiast wprowadzi zmiany – tak, by w celu wygenerowania treści wizualnych chcący to uczynić użytkownik musiał być zalogowanym subskrybentem. To z kolei sprawi, że będzie korzystać z Groka niejako „pod nazwiskiem” (a przynajmniej pod adresem elektronicznym i/lub płatniczym), co umożliwi prawne ściganie osób wykorzystujących bota AI do tworzenia treści związanych z wykorzystywaniem nieletnich.
Starmer jednak ostro odrzucił te zmiany, nazwał je „obraźliwymi” i wskazał, że „daje wolną rękę” (dosł. „leaving all options on the table”) urzędnikom Ofcom, głównego brytyjskiego regulatora odpowiedzialnego za cenzurę w Internecie, w tym także tę polityczną. Wpisuje się to w konsekwentną politykę zacieśniania rządowej kontroli nad przestrzenią cyfrową. Co już doprowadziło do ogromnej erozji wolności słowa w słynącej niegdyś z wysokich standardów swobód politycznych Wielkiej Brytanii.
Odciąć społeczeństwo od „niesłusznych” myśli
Rząd Starmera, reprezentujący radykalne skrzydło Partii Pracy, od objęcia władzy w 2024 roku systematycznie dąży do implementacji regulacji, które pod płaszczykiem ochrony społeczeństwa przed „szkodliwymi treściami” służą jako narzędzie do tłumienia niewygodnych narracji. Krytycy wskazują, iż te wysiłki wpisują się w szerszy trend wokeistowskiego autorytaryzmu, gdzie ideologiczne priorytety – takie jak promowanie „różnorodności” i „inkluzywności” – realizowane są kosztem praw obywatelskich.
Dążenia cenzorskie Starmera nie ograniczają się do sfery cyfrowej. Obserwatorzy wskazują na szerszy kontekst, w którym rząd ignoruje rzeczywiste problemy społeczne – jak rosnąca przestępczość imigrancka dużych miastach, w tym tolerowana latami i tuszowana przez policję działalność gangów muzułmańskich gwałcicieli, krzywdzących białe dziewczynki – na rzecz skupienia się na kontroli narracji medialnej. Techniczna luka Groka jest tu dla rządu wymarzonym pretekstem, by pozbyć się także portalu X.
Ta strategia wpisuje się w szerszy trend coraz bardziej tyrańskich zapędów rządzącego zaledwie od półtora roku rządu – który jednak już uchodzi za jeden z najgorszych i najbardziej niepopularnych w historii (i to nawet pośród niektórych wyborców o zapatrywaniach na lewo). Sondaże pokazują spadek poparcia dla Partii Pracy do poziomu 17-19%, z Partią Reform i Torysami daleko przed nią. Groźba zakazu X jest postrzegana jako desperacka próba odzyskania kontroli nad debatą publiczną i medialną.
Wujek Sam postawi X na współpracy?
Konsekwencje potencjalnego zakazu X mogą być daleko idące. W Wielkiej Brytanii wywoła to masowe obejścia via VPN, co tylko wzmocni podziemny obieg informacji i erozję zaufania do władz. Na arenie międzynarodowej, zwłaszcza w relacjach z USA, rysuje się poważny konflikt. Politycy w Waszyngtonie, w tym ci związani z otoczeniem Donalda Trumpa, już zapowiedzieli możliwe retorsje, w tym sankcje personalne wobec członków rządu, jak i kroki gospodarcze i handlowe.
A o o tyle istotne, że Wielka Brytania w dużym stopniu potrzebuje tych relacji. Brytyjska gospodarka znajduje się w najtrudniejszym położeniu od lat, wyniszczana przez ucieczkę podatników (dzięki fiskalizmowi rządu) czy wysokie ceny energii (dzięki „zielonej” polityce energetycznej), które wespół z resztą dokuczliwych, inwazyjnych regulacji prowadzą do deindustrializacji Albionu, niegdyś produkcyjnej potęgi i pioniera rewolucji przemysłowej.
W zamierzeniach rządu Starmera, antidotum na tę sytuację (prócz oczywiście kolejnych regulacji, które np. utrudniają ucieczkę inwestorom…) miało być stworzenie w Wielkiej Brytanii hubu zaawansowanego przemysłu technologicznego. Temu służyć miało zwłaszcza porozumienie handlowe z USA, przewidujące pozyskanie inwestycji szeregu amerykańskich gigantów technologicznych. Porozumienie to już wcześniej było jednak zagrożone przez jednoznacznie potępiane w Waszyngtonie zapędy cenzorskie.