Kraje Zatoki Perskiej, których tradycyjnym źródłem narodowego bogactwa oraz najistotniejszym towarem eksportowym pozostaje ropa naftowa, coraz chętniej zwracają się ku wydobyciu węglowodorów z łupków – którego pojawienie się jeszcze niedawno traktowano tam jako żywotne zagrożenie dla gospodarki.
Proces ten, napędzany potrzebą dywersyfikacji źródeł przychodów z eksportu naftowego, wpisuje się w szerszy fenomen widoczny na globalnym rynku ropy. Z jednej strony, nadpodaż surowca na nim prowadzi do presji cenowej. Z drugiej jednak, geopolityczne komplikacje (vide Rosja czy Wenezuela) sprawiają, że dostawy ropy z destynacji niekłopotliwych politycznie, a przy tym atrakcyjnych cenowo są w dalszym ciągu bardzo pożądane.
Tematem tym właśnie zainteresował się Emirat Kuwejtu. Zgodnie z oświadczeniem Kuwait Oil Company, tamtejszego państwowego giganta naftowego, ma on prowadzić negocjacje z kilkoma amerykańskimi podmiotami specjalizującymi się w dziedzinie wydobycia węglowodorów z łupków.
Rozmowy te, m.in. z firmami EOG oraz Devon Energy dotyczyć mają „wykorzystania wiedzy eksperckiej” w tej dziedzinie – czyli, mówiąc prościej, Kuwejt chciałby zakupić know-how oraz pozyskać transfer technologii, tak, aby ropa oraz gaz z łupków dołączyły tam do surowca wydobywanego metodami tradycyjnymi, z obecnie eksploatowanych źródeł.
Inwestycje w technologie szczelinowania hydraulicznego, znane z masowego wykorzystania w USA, mogą w istocie zwiększyć produkcję gazu ziemnego w regionie. Obecnie szacowane perspektywy dla łupkowej ropy w regionie pozostają póki co ograniczone, warto jednak pamiętać, że potencjał roponośny łupków bitumicznych w krajach Zatoki pozostaje jeszcze w pełni nie poznany.
Podobny potencjał w USA, początkowo nie traktowany poważnie, okazał się katapultować ten kraj z pozycji jednego z największych importerów ropy do pozycji jednego z czołowych eksporterów.
Ropa jako metoda na przełamanie uzależnienia od ropy
Bez wątpienia naftowe monarchie z Zatoki Perskiej liczą na powtórzenie tego efektu. Już od jakiegoś czasu podejmują zresztą w tym kierunku starania. Najdalej na tym polu zaszła na razie Arabia Saudyjska, gdzie realizowany jest projekt Jafurah, największe przedsięwzięcie łupkowe poza Stanami Zjednoczonymi, z rezerwami szacowanymi na 229 bln stóp sześciennych gazu.
Inwestycja o wartości 100 mld dol. ma osiągnąć pełną moc do 2030 roku, przyczyniając się do wzrostu produkcji gazu o 45 mld metrów sześciennych rocznie. Projekt wspiera strategię Vision 2030, zakładającą redukcję zależności od eksportu ropy poprzez rozwój sektora petrochemicznego i energetyki krajowej.
W Zjednoczonych Emiratach Arabskich rozwój łupków koncentruje się na gazie, z koncesją onshore udzieloną koncernowi Total. Projekt przezeń realizowany do 2030 r. ma dostarczyć 10 mld metrów sześciennych gazu. ZEA dążą do samowystarczalności gazowej, integrując łupki z projektami offshore, takimi jak Shah i Bab, oraz eksploatacją gazowych czap w polach naftowych.
Całkowite inwestycje w regionie Bliskiego Wschodu, których przedmiotem jest ropa i gaz z łupków, w 2025 r. wyniosły 130 mld dol., co odpowiada 15 procentom globalnego rynku. Kuwejt, Oman i Bahrajn dotąd wykazywały mniejszą aktywność w tym zakresie – to się jednak, jak można obserwować, właśnie zmienia.