Wall Street zaczyna się chwiać. Indeksy, które przez ostatnie lata niemal bez przerwy rosły, nagle łapią zadyszkę. W tle wojna na Bliskim Wschodzie, drożejąca ropa i rosnące napięcie wśród inwestorów. Brzmi jak początek większego kryzysu? Być może, bo tutaj nigdy nic nie jest pewne na sto procent. Ale historia podpowiada coś zupełnie innego – dla wielu niewątpliwie zaskakującego.
Ropa wystrzeliła. I to nie jest dobry znak… na pierwszy rzut oka
Po rozpoczęciu działań militarnych USA i Izraela przeciwko Iranowi rynek energii eksplodował. Kluczowa dla globalnych dostaw ropy Cieśnina Ormuz znalazła się pod presją, a ceny surowca wystrzeliły.
Problem w tym, że droższa ropa to: wyższa inflacja, większa presja na banki centralne i mniejsze szanse na obniżki stóp procentowych A to koktajl, za którym rynki akcji raczej nie przepadają. Efekt? Łatwy do przewidzenia. Spadki na głównych indeksach i nerwowość inwestorów, którzy jeszcze chwilę temu oblewali się szampanem i świętowali rekordy.
Kryzys finansowy jednak czai się za horyzontem? Czytaj:
40 lat danych mówi jasno: po takim ruchu… zaczyna się hossa
I właśnie tu pojawia się nieoczekiwany twist. Według danych sięgających 1986 roku, sytuacje, w których ropa rośnie o ponad 20% w bardzo krótkim czasie, zdarzały się rzadko, ale mają jedną wspólną cechę. W większości przypadków rok później indeks S&P 500 był wyżej. I to nie symbolicznie, bo średni wzrost wynosił aż 24%.
To oznacza, że moment największego strachu i chaosu często okazywał się… jednym z najlepszych punktów wejścia na rynek.
Tym razem scenariusz nie jest tak oczywisty. Rezerwa Federalna stoi pod ścianą. Inflacja (mierzona wskaźnikiem Core PCE) znów przyspiesza, a drożejąca energia może tylko dolać oliwy do ognia. Jeśli Fed zdecyduje się wstrzymać obniżki stóp, albo co gorsza, wrócić do ich podnoszenia, może to zabić optymizm inwestorów.
A trzeba pamiętać, że rynek jest dziś jednym z najdroższych w historii. Margines błędu jest minimalny.
Moment prawdy dla inwestorów
Z jednej strony mamy więc historię, która jasno wskazuje: po takich szokach rynek zwykle rośnie. Z drugiej – mamy rzeczywistość, w której polityka monetarna może wywrócić wszystko do góry nogami.
I właśnie dlatego ten moment jest tak ciekawy, bo to nie jest tylko kolejna korekta. To moment, w którym rynek musi zdecydować, czy zaufa danym z przeszłości… czy przestraszy się teraźniejszości.