Wojenna zawierucha uderza w rynki. Fed podjął decyzję, która zmieni układ sił w globalnej gospodarce

W obliczu narastającego konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie oczy całego świata finansowego zwróciły się w stronę Waszyngtonu, gdzie urzędnicy Rezerwy Federalnej podejmują kluczowe decyzje dotyczące przyszłości amerykańskiej gospodarki.

Na dziś na godz, 19.30 czasu warszawskiego zaplanowano konferencję prasową przewodniczącego Fed, Jerome’a Powella – wtedy też dowiemy się więcej. Ale jedno jest pewne – rozpoczęty niespełna trzy tygodnie temu konflikt z Iranem wymusił na decydentach przedefiniowanie dotychczasowych prognoz dotyczących inflacji oraz stóp procentowych. Nowa deklaracja polityczna oraz towarzyszące jej projekcje wskazują na głęboki niepokój związany z decyzją prezydenta Donalda Trumpa o rozpoczęciu operacji wojskowej.

Sytuacja jest o tyle skomplikowana, że bez jasno określonego punktu końcowego kampanii bombowej wpływ wojny na rynek krajowy i globalny zależy od czasu trwania walk oraz struktury przyszłych władz w Teheranie. Cena ropy naftowej stała się w tym równaniu najważniejszą zmienną, balansując między obecnymi poziomami przekraczającymi 100 USD a potencjalnym powrotem do przedwojennych wartości poniżej 80 USD. Eksperci rynkowi zauważają, że niepewność ta paraliżuje długofalowe planowanie inwestycyjne. Inflacja jest bowiem procesem, a nie pojedynczym wydarzeniem, zaś obecny szok podażowy na rynku energii może ten proces drastycznie wydłużyć.

Wojenne uderzenie w portfele konsumentów

Skutki konfliktu są już widoczne na amerykańskich stacjach paliw, gdzie średnia cena galonu benzyny wzrosła do poziomu 3,79 USD, co oznacza skok o ponad 25 procent od momentu wybuchu wojny. Tak gwałtowny wzrost kosztów transportu uderza rykoszetem w kolejne sektory, wywołując falę ostrzeżeń ze strony linii lotniczych przed drastycznymi podwyżkami cen biletów z powodu drożejącego paliwa lotniczego. Tymczasem Biały Dom gorączkowo poszukuje alternatywnych źródeł nawozów sztucznych, starając się zapobiec kryzysowi w rolnictwie, który mógłby przełożyć się na skokowy wzrost cen żywności. Amerykańscy konsumenci, zmagający się z drożyzną, zaczynają ograniczać wydatki i anulować większe zakupy, co stawia pod znakiem zapytania dynamikę wzrostu PKB w najbliższych kwartałach.

Jeszcze trudniejsza sytuacja panuje w Europie, która jako główny partner handlowy USA mierzy się z jeszcze silniejszym szokiem inflacyjnym. Rezerwa Federalna, która jeszcze niedawno z optymizmem patrzyła na stabilizację cen, teraz musi wybierać między ratowaniem rynku pracy a walką z drożyzną. Inwestorzy z uwagą śledzą również rynek kryptowalut, który w okresach niestabilności geopolitycznej zachowuje się w sposób nieprzewidywalny.

Widmo stagflacji i rozłam wewnątrz Fed

Analitycy wskazują, że obecny moment jest idealną pożywką dla zjawiska stagflacji, czyli jednoczesnego występowania wysokiej inflacji i stagnacji gospodarczej. Przewiduje się, że aktualizowane prognozy banku centralnego wykażą wyższe bezrobocie przy jednoczesnym wzroście dynamiki cen do końca bieżącego roku. Wewnątrz samego komitetu dochodzi do coraz wyraźniejszego podziału na zwolenników obniżek stóp, którzy chcą chronić rynek pracy, oraz jastrzębi domagających się utrzymania restrykcyjnej polityki, a nawet sugerujących kolejne podwyżki.

Sytuację pogarsza fakt, że lutowy raport o zatrudnieniu przyniósł stratę 92 000 miejsc pracy, co jest sygnałem ostrzegawczym dla całej gospodarki. Dla Bitcoina i szerokiego rynku cyfrowych aktywów takie otoczenie makroekonomiczne jest niezwykle istotne, gdyż Ethereum i inne projekty blockchainowe często reagują na zmiany płynności w systemie finansowym. Choć Donald Trump naciska na obniżenie kosztów pieniądza, rynki terminowe wyceniają obecnie tylko jedną obniżkę o 25 punktów bazowych we wrześniu 2026 roku. Dodajmy, że rynek często potrzebuje czasu, aby w pełni przetrawić tak wielkie zmiany makroekonomiczne, a obecna niepewność faworyzuje aktywa o ograniczonej podaży.

Polityczne gry o przyszłość dolara

Wojna z Iranem to drugi po wprowadzeniu ceł poważny wstrząs dla strategii Fed wywołany przez administrację Trumpa. Przedsiębiorstwa wciąż nie w pełni przeniosły koszty poprzednich taryf celnych na klientów, a teraz muszą mierzyć się z nową rzeczywistością geopolityczną. Inflacja uporczywie trzyma się powyżej celu wynoszącego 2 procent, co utrudnia Fed podjęcie jakichkolwiek kroków łagodzących bez ryzyka utraty wiarygodności.

Przypomnijmy, że Kevin Warsh, typowany na następcę Jerome’a Powella, ma objąć stery w czerwcu, co może przynieść zmianę retoryki na bardziej zgodną z oczekiwaniami Białego Domu, jednak do tego czasu gospodarka musi przetrwać okres największej niepewności. Inwestorzy obawiają się, że jeśli Fed nie zareaguje stanowczo na rosnące ceny energii, inflacja utrwali się na poziomach przekraczających 3 procent przez wiele miesięcy. W takim scenariuszu kapitał może szukać ucieczki w alternatywne systemy finansowe. Zdaniem części analityków w długim terminie Bitcoin korzysta na chaosie w tradycyjnym systemie fiducjarnym, ponieważ jego podaż jest sztywno określona i odporna na decyzje militarne czy polityczne.

Wnioski? Obecnie globalny dług wynosi już setki bilionów USD, a finansowanie kolejnego konfliktu zbrojnego tylko pogłębia te nierównowagi. Ostateczny wynik tego starcia między potrzebami politycznymi a twardą rzeczywistością ekonomiczną poznamy w nadchodzących miesiącach, gdy wyjaśni się skala zaangażowania militarnego USA na Bliskim Wschodzie.