Widmo konfliktu zbrojnego na Bliskim Wschodzie powróciło ze zdwojoną siłą po tym, jak Stany Zjednoczone wystosowały nowe groźby pod adresem Teheranu. Biały Dom otwarcie ostrzega władze Iranu, że brak porozumienia w kwestiach nuklearnych doprowadzi do uderzeń militarnych, podczas gdy Teheran i Moskwa demonstrują siłę poprzez wspólne manewry marynarki wojennej na wodach Morza Omańskiego.
Sekretarz prasowa Białego Domu Karoline Leavitt podkreśliła, że Iran postąpiłby bardzo mądrze, zawierając układ z prezydentem Donaldem Trumpem, ponieważ kolejna runda pośrednich rozmów w Genewie nie przyniosła oczekiwanego przełomu.
Amerykańska potęga u bram Iranu
Prezydent Donald Trump nie ogranicza się jedynie do dyplomatycznych nacisków i aktywnie wykorzystuje media społecznościowe do eskalacji retoryki wobec irańskiego reżimu. Amerykański przywódca zasugerował, że w przypadku braku ugody armia może wykorzystać bazę lotniczą na wyspach Chagos w celu wyeliminowania zagrożenia ze strony państwa, które określił jako wysoce niestabilne i niebezpieczne. Obecnie w regionie Zatoki Perskiej stacjonują już dwa amerykańskie lotniskowce oraz tysiące żołnierzy, co stanowi wyraźny sygnał gotowości do działań ofensywnych. Lotniskowiec USS Abraham Lincoln wraz z grupą uderzeniową i blisko osiemdziesięcioma samolotami znajduje się zaledwie około 700 kilometrów od irańskiego wybrzeża. Eksperci wojskowi zwracają uwagę, że pełna koncentracja sił zarządzona przez Waszyngton ma zostać zakończona do połowy marca, co wyznacza bardzo krótkie okno czasowe na wypracowanie jakiegokolwiek kompromisu przy stole negocjacyjnym.
Sojusz Teheranu i Moskwy na morzu
W odpowiedzi na amerykańską presję Iran ogłosił rozpoczęcie wspólnych ćwiczeń morskich z Rosją, które mają na celu zapobieżenie jednostronnym działaniom w regionie. Kontradmirał Hassan Maqsoudlou stwierdził, że manewry te są sygnałem pokoju i przyjaźni dla krajów sąsiednich, jednak ich głównym zadaniem jest wzmocnienie koordynacji przeciwko zagrożeniom dla bezpieczeństwa morskiego i statków handlowych. Rosyjski minister spraw zagranicznych Siergiej Ławrow ostrzegł publicznie, że jakikolwiek nowy atak Stanów Zjednoczonych na Iran będzie miał poważne konsekwencje dla całego świata. Ławrow przypomniał, że wcześniejsze uderzenia na obiekty nuklearne kontrolowane przez Międzynarodową Agencję Energii Atomowej niosły ze sobą realne ryzyko incydentu radiacyjnego. Moskwa obawia się, że dalsza eskalacja zniszczy niedawną poprawę relacji między Iranem a państwami arabskimi, w tym przede wszystkim z Arabią Saudyjską.
Izrael w stanie najwyższej gotowości
Równolegle do działań amerykańskich armia izraelska podniosła poziom gotowości bojowej do najwyższego stopnia w obawie przed odwetem Iranu lub jego sojuszników. Rzecznik izraelskich sił zbrojnych Avichay Adraee zadeklarował, że wojsko jest przygotowane i czujne, a każda próba ataku na Izrael spotka się z potężną odpowiedzią. Szczególny nadzór wprowadzono na północnej granicy z Libanem, gdzie istnieje ryzyko aktywacji bojowników Hezbollahu w momencie rozpoczęcia operacji przez Stany Zjednoczone. Ambasador Izraela przy ONZ Danny Danon potwierdził, że opcja uderzenia militarnego pozostaje na stole i wezwał opinię publiczną do przygotowania się na każdy możliwy scenariusz. Izraelskie media donoszą, że rząd w Jerozolimie spodziewa się zielonego światła od Waszyngtonu na zniszczenie irańskiego systemu rakiet balistycznych, co mogłoby nastąpić jeszcze przed końcem bieżącego tygodnia.
Gospodarcze skutki napięcia na Bliskim Wschodzie
Niepewność polityczna natychmiast przełożyła się na sytuację na rynkach surowcowych, gdzie odnotowano wyraźne wzrosty cen ropy naftowej. Baryłka ropy Brent podrożała o 1,55 procent osiągając poziom 71,44 USD, natomiast ropa WTI wzrosła o 1,61 procent do wartości 66,24 USD. Inwestorzy obawiają się, że ewentualny konflikt doprowadzi do zablokowania strategicznej cieśniny Hormuz, przez którą transportowana jest ogromna część światowej produkcji paliw. Szef Międzynarodowej Agencji Energii Atomowej Rafael Mariano Grossi przyznał w wywiadzie dla Bloomberg Television, że okno dla dyplomacji gwałtownie się zamyka. Agencja nie miała dostępu do irańskich instalacji wzbogacania uranu w Fordow, Isfahanie i Natanz od ponad ośmiu miesięcy, co uniemożliwia rzetelną ocenę postępów Teheranu w budowie broni jądrowej. Brak weryfikacji stanu zapasów uranu sprawia, że Waszyngton traci cierpliwość, co może skłonić Donalda Trumpa do wydania rozkazu o rozpoczęciu kampanii bombardowań jeszcze przed wygaśnięciem obecnych wysiłków dyplomatycznych.
Jedno jest pewne – gwałtowny wzrost cen ropy naftowej mogą stać się potężnym ciosem dla globalnych rynków i skutecznie zatrzymać procesy dezinflacyjne. Nagły skok kosztów energii przełoży się na wzrost cen transportu i produkcji, co wymusi na bankach centralnych utrzymanie wysokich stóp procentowych, uderzając w siłę nabywczą konsumentów. Widmo konfliktu wywołuje ucieczkę inwestorów od ryzykownych aktywów w stronę bezpiecznych przystani, co osłabia waluty rynków wschodzących, w tym polskiego złotego. Długotrwała destabilizacja regionu grozi zatem globalną stagflacją, łączącą stagnację gospodarczą z uporczywie wysoką inflacją, której opanowanie zajmie lata.
Podczas dzisiejszej wizyty na poligonie w Zielonce premier Donald Tusk wystosował pilny apel do Polaków przebywających w Iranie lub planujących podróż do tego kraju. Szef rządu, działając w porozumieniu z MSZ, wezwał do natychmiastowego opuszczenia tego kraju oraz rezygnacji z jakichkolwiek wyjazdów w tamtym kierunku. Ostrzeżenie argumentowane jest bardzo realnym ryzykiem wybuchu otwartego konfliktu zbrojnego w regionie w najbliższym czasie. Premier zaznaczył, że w przypadku eskalacji działań wojennych bezpieczna ewakuacja obywateli może okazać się całkowicie niemożliwa. Na koniec podkreślił, by nie lekceważyć tych komunikatów, gdyż służby nie będą w stanie zagwarantować pomocy w strefie bezpośredniego zagrożenia.