Wielka gra o Ormuz. Iran trzyma rękę na kurku a ceny ropy oszalały

Sytuacja na globalnym rynku ropy naftowej pozostaje niezwykle napięta, a inwestorzy z niepokojem obserwują każdy ruch na Bliskim Wschodzie. Notowania surowca ustabilizowały się po wcześniejszych, gwałtownych spadkach, balansując między nadziejami na dyplomatyczny przełom a brutalną rzeczywistością logistyczną w kluczowych punktach zapalnych globu.

Głównym punktem zapalnym pozostaje cieśnina Ormuz, która mimo ogłoszonego zawieszenia broni wciąż jest niemal całkowicie zablokowana dla komercyjnego transportu. Minęło już czterdzieści pięć dni, odkąd irańska Gwardia Rewolucyjna ogłosiła zamknięcie tego strategicznego przesmyku, przez który tradycyjnie przepływa około 20% światowych dostaw ropy oraz skroplonego gazu ziemnego. Obecnie ruch w tym regionie stanowi jedynie ułamek z ponad stu trzydziestu codziennych przepraw, jakie odnotowywano przed wybuchem konfliktu. Analitycy rynkowi zauważają, że rynek próbuje wycenić ryzyko długofalowego paraliżu dostaw. Kontrakty terminowe na ropę typu Brent oscylują w granicach 95,28 USD za baryłkę, co stanowi skromny wzrost o 0,5% po wcześniejszej przecenie sięgającej 5%. Z kolei amerykańska ropa WTI wyceniana jest na 91,37 USD, starając się odrobić straty po dramatycznym, ośmioprocentowym spadku w poprzedniej sesji. Sytuację komplikuje fakt, że wojska Stanów Zjednoczonych utrzymują blokadę morską irańskich portów, co według oficjalnych komunikatów Pentagonu całkowicie wstrzymało handel morski tego kraju.

Polityka i geopolityka w cieniu baryłki ropy

Nadzieję na deeskalację podsyciły ostatnie wypowiedzi prezydenta Donalda Trumpa, który w rozmowie z mediami zasugerował, że najbliższe dwa dni mogą przynieść przełomowe rozstrzygnięcia. Prezydent USA wyraził optymizm co do wznowienia rozmów z Teheranem jeszcze w tym tygodniu, mimo że poprzednia runda negocjacji zakończyła się fiaskiem. Inwestorzy giełdowi zareagowali na te doniesienia entuzjastycznie, co doprowadziło do rajdów na indeksach akcji, jednak rynek surowców pozostaje bardziej sceptyczny.

Eksperci tzauważają, że polityczne deklaracje często mijają się z twardą rzeczywistością rynkową i technicznymi trudnościami w przywróceniu pełnej przepustowości szlaków morskich. Ole Hvalbye, analityk banku SEB, słusznie zauważył, że cieśnina Hormuz nie jest wyłączną własnością Waszyngtonu i jej otwarcie zależy w dużej mierze od wewnętrznej kalkulacji reżimu w Teheranie. Iran może uznać za strategicznie korzystne utrzymanie ograniczeń w przepływie surowca nawet po ewentualnym podpisaniu porozumienia pokojowego, traktując to jako kartę przetargową w dalszych relacjach międzynarodowych. W międzyczasie administracja USA podjęła decyzję o nieprzedłużaniu trzydziestodniowych zwolnień z sankcji na irańską ropę transportowaną drogą morską, a także pozwoliła na wygaśnięcie podobnych ulg dotyczących surowca z Rosji.

Poszukiwanie alternatyw i magazynowe zagadki

W obliczu niepewności na Bliskim Wschodzie światowe rafinerie desperacko poszukują alternatywnych źródeł zaopatrzenia, co wywołuje ogromną presję cenową na surowiec z innych regionów. Premie za ropę z amerykańskiego wybrzeża Zatoki Meksykańskiej oraz z Morza Północnego poszybowały w górę do poziomów nienotowanych od lat. Przykładem ekstremalnej sytuacji na rynku fizycznym jest ładunek ropy WTI Midland z dostawą do Rotterdamu, który został sprzedany z rekordową premią wynoszącą 22,80 USD powyżej europejskich benchmarków cenowych. Tak wysokie marże pokazują, jak bardzo rynek obawia się fizycznego braku surowca w Europie. Równolegle uwaga traderów przenosi się na najnowsze dane dotyczące zapasów w Stanach Zjednoczonych. Oficjalne raporty Energy Information Administration mają rzucić światło na kondycję amerykańskiego sektora energetycznego. Szacuje się, że zapasy ropy naftowej w USA mogły nieznacznie wzrosnąć w zeszłym tygodniu, podczas gdy zapasy benzyny i destylatów prawdopodobnie odnotowały spadki. Globalny rynek energii jest obecnie w stanie zawieszenia, czekając na impuls, który zadecyduje o kierunku cen w nadchodzącym kwartale. Dane z American Petroleum Institute sugerują, że krajowe zapasy rosły przez trzeci tydzień z rzędu, co mogłoby teoretycznie hamować wzrosty cen, gdyby nie paraliżujący strach przed eskalacją konfliktu w sercu wydobycia ropy.

Wpływ konfliktu na aktywa alternatywne

Niestabilność na tradycyjnych rynkach surowcowych zawsze rzuca cień na inne klasy aktywów, w tym kryptowaluty. Choć Bitcoin często postrzegany jest jako cyfrowe złoto i bezpieczna przystań w czasach kryzysu, to ekstremalna zmienność na rynku ropy potrafi wywołać nerwowe reakcje również wśród posiadaczy aktywów cyfrowych. Inwestorzy bacznie obserwują, czy ewentualny skok cen energii nie przełoży się na wzrost kosztów wydobycia Bitcoina, co w przeszłości miało istotny wpływ na jego cenę rynkową. Ethereum również znajduje się w kręgu zainteresowań osób próbujących zdywersyfikować portfel w dobie zagrożenia wojennego. Obecna sytuacja, w której cena baryłki ropy przekracza 90 USD, przy jednoczesnym zagrożeniu dla 1,1 mld USD dziennych przychodów z handlu energią w regionie zatoki, sprawia, że kapitał szuka ujścia w mniej scentralizowanych systemach finansowych. Jeśli rozmowy Trumpa z Iranem nie przyniosą rezultatu, możemy spodziewać się dalszej ucieczki inwestorów od walut tradycyjnych w stronę surowców i Bitcoina. Rynek pozostaje w stanie najwyższej gotowości, a każde doniesienie z frontu dyplomatycznego lub militarno-morskiego może w ułamku sekundy zmienić rynkowe sentymenty i wywindować ceny na nowe maksima.

Przeczytaj o sytuacjach nie giełdach

:Giełdy w USA ignorują blokadę morską: Nadchodzi sezon wyników, który zmieni wszystko

oraz o tym, co nas czeka na rynku nieruchomości w Polsce:

Wielka wyprzedaż nieruchomości już za chwilę. Eksperci ostrzegają przed rewolucją