Wielka Brytania skazana na gospodarczy kataklizm? Andy Burnham przejmuje stery

Andy Burnham ma objąć stanowisko premiera Wielkiej Brytanii w momencie, gdy gospodarka uniknęła recesji, ale nadal rozwija się zbyt wolno, aby bezboleśnie finansować rosnące wydatki publiczne. Nowy lider zapowiada inwestycje w mieszkania, transport i regiony, jednak wysoki dług oraz koszt jego obsługi ograniczają możliwości zwiększania deficytu. Dla inwestorów najważniejsze będzie więc nie to, ile Burnham obieca, lecz czy przedstawi wiarygodny sposób finansowania swojej polityki.

Najważniejsze wnioski:

  • Brytyjska gospodarka rośnie, ale tempo pozostaje zbyt niskie, aby szybko poprawić finanse publiczne i poziom życia.
  • Wysokie koszty obsługi długu sprawiają, że każda niezabezpieczona dochodami obietnica może wywołać wzrost rentowności obligacji i osłabienie funta.
  • Największą szansą Burnhama jest poprawa produktywności poprzez inwestycje regionalne, ale ich efekty pojawią się później niż związane z nimi wydatki.

Gospodarka Wielkiej Brytanii rośnie, ale trudno mówić o przełomie

Brytyjski produkt krajowy brutto wzrósł w maju o 0,1% w ujęciu miesięcznym, odrabiając spadek z kwietnia. W okresie trzech miesięcy do maja gospodarka urosła o 0,7%, a względem poprzedniego roku była większa o 1,3%. Wzrost opierał się przede wszystkim na usługach, podczas gdy budownictwo pozostawało słabe.

Dane pokazują odporność gospodarki, ale nie rozwiązują jej podstawowego problemu. Wielka Brytania potrzebuje szybszego wzrostu produktywności, a nie jedynie kolejnych miesięcy minimalnej ekspansji. Bez poprawy wydajności wynagrodzenia, wpływy podatkowe i inwestycje będą rosły zbyt wolno, aby sfinansować oczekiwania dotyczące ochrony zdrowia, emerytur, mieszkań i infrastruktury.

Organizacja Współpracy Gospodarczej i Rozwoju, czyli OECD, przewiduje wzrost brytyjskiego PKB o 0,9% w 2026 roku i 1,1% w 2027 roku. Inflacja ma natomiast wynieść 3,7% w 2026 roku, zanim obniży się do 2,4% rok później. To niekorzystne połączenie: słaby wzrost ogranicza dochody państwa, a podwyższona inflacja utrzymuje wysokie koszty finansowania.

Dlaczego rynek obligacji będzie oceniał każdą decyzję Burnhama?

Wielka Brytania wchodzi w zmianę przywództwa z wysokim poziomem zadłużenia i niewielkim marginesem bezpieczeństwa. Office for Budget Responsibility wskazuje, że relacja brytyjskiego długu do PKB wzrosła od 2005 roku znacznie szybciej niż w większości rozwiniętych gospodarek. W 2025 roku znajdowała się około 45 punktów procentowych powyżej średniej dla państw rozwiniętych.

Problem pogłębia struktura zadłużenia. Około jedna czwarta brytyjskich obligacji jest powiązana z inflacją, dlatego wzrost cen stosunkowo szybko zwiększa wydatki budżetu. Bank Anglii jednocześnie ogranicza portfel papierów kupowanych w ramach wcześniejszych programów luzowania ilościowego, zwiększając ilość długu, którą muszą wchłonąć prywatni inwestorzy.

Historycznym punktem odniesienia pozostaje kryzys po brytyjskim „mini-budżecie” z 2022 roku. Niefinansowane obniżki podatków wywołały wtedy gwałtowną wyprzedaż obligacji, spadek wartości funta i wzrost kosztów kredytów hipotecznych. Burnham nie proponuje takiego samego programu, ale doświadczenie gabinetu Liz Truss sprawia, że inwestorzy szczególnie ostro reagują na plany bez wiarygodnego zabezpieczenia finansowego.

… Ostatecznie inwestycje publiczne mogą zwiększać potencjał gospodarki, ale rynek obligacji najpierw widzi dodatkowe zadłużenie. Korzyści w postaci wyższej produktywności pojawiają się dopiero po kilku latach.

Regionalne inwestycje mogą pomóc

Gospodarcza wizja Burnhama, określana jako „Manchesterism”, opiera się na decentralizacji, zwiększeniu roli samorządów oraz inwestycjach dostosowanych do potrzeb poszczególnych regionów. Jej założeniem jest ograniczenie różnic między Londynem a słabiej rozwijającymi się częściami kraju.

Taka strategia odpowiada na realną słabość brytyjskiej gospodarki. OECD wskazuje, że zmniejszenie regionalnych różnic w produktywności mogłoby podnieść tempo wzrostu całego kraju. Inwestycje w transport, mieszkania i energetykę mogą zwiększać mobilność pracowników, ułatwiać firmom ekspansję i przyciągać prywatny kapitał.

Trudność polega na różnicy między kalendarzem gospodarczym a politycznym. Nowe linie transportowe, mieszkania i projekty energetyczne wymagają wieloletnich nakładów, podczas gdy presja na poprawę usług publicznych jest natychmiastowa. Naturalnym rozszerzeniem tego wątku pozostaje analiza brytyjskiego rynku obligacji i jego wpływu na możliwość finansowania infrastruktury.

Wybór ministra finansów będzie pierwszym testem wiarygodności

Rynki zwracają szczególną uwagę na to, kto zostanie nowym kanclerzem skarbu. Doniesienia o możliwym powierzeniu stanowiska Shabanie Mahmood, postrzeganej jako zwolenniczka bardziej ostrożnej polityki fiskalnej, wsparły funta i ograniczyły obawy przed szybkim wzrostem wydatków.

Reakcja rynku pokazuje, że Burnham otrzymał chwilowy kredyt zaufania, ale nie pełną swobodę. Inwestorzy będą analizować jego pierwsze decyzje pod kątem reguł fiskalnych, planowanych podatków oraz finansowania inwestycji.

Najważniejszym testem nie będzie więc sam program zwiększania wydatków. Będzie nim odpowiedź na pytanie, czy nowy rząd potrafi jednocześnie pobudzić produktywność, utrzymać kontrolę nad długiem i uniknąć polityki oszczędnościowej, która dodatkowo osłabiłaby wzrost. Zachowanie funta i rentowności brytyjskich obligacji pokaże, czy rynek wierzy, że te cele można ze sobą pogodzić.