Wall Street łapie zadyszkę po rajdzie. Ropa i słabszy PKB USA zmienią obraz hossy?

Amerykański rynek akcji wyraźnie wytracił impet po środowym rajdzie ulgi, ponieważ inwestorzy zaczęli jednocześnie dyskontować dwa nowe ryzyka: ponowny wzrost cen ropy oraz słabszy od oczekiwań obraz gospodarki USA. WTI wzrosła do prawie 101 USD za baryłkę, ponieważ rynek zaczął obawiać się zakłóceń w cieśninie Ormuz mimo formalnego zawieszenia broni między USA, Iranem i Izraelem. Jednocześnie zrewidowane dane pokazały, że gospodarka USA w IV kwartale 2025 roku rosła tylko o 0,5% w ujęciu annualizowanym, wobec wcześniej raportowanych 0,7%.

To potwierdza wyraźne schłodzenie koniunktury. S&P 500 spadł o 0,1%, Nasdaq o 0,2%, a Dow Jones również znalazł się pod presją, bo rynek coraz mocniej zakłada, że Fed nie będzie miał przestrzeni do szybkiego luzowania polityki monetarnej. W praktyce oznacza to nową fazę rynku: niepewny rozejm geopolityczny, droższa energia i słabszy wzrost gospodarczy zaczynają jednocześnie obciążać wyceny akcji. Dla Wall Street to kombinacja szczególnie trudna, bo podnosi ryzyko scenariusza stagflacyjnego.

Najważniejsze fakty

  • Ropa ponownie rośnie: WTI osiągnęła 101 USD i wzrosła o prawie 7%. Rynek reaguje na obawy o bezpieczeństwo transportu przez cieśninę Ormuz i możliwość nowych zakłóceń podaży.
  • PKB USA za IV kwartał 2025 został zrewidowany w dół do 0,5% z 0,7%. To znacznie słabszy wynik niż wcześniejszy szacunek 1,4%, sygnalizujący mocniejsze spowolnienie gospodarki.
  • Fed znajduje się pod rosnącą presją: inflacja pozostaje uporczywa, a wzrost słabnie. Rynek ograniczył oczekiwania na obniżki stóp procentowych, zwiększając wyceny ryzyka stagflacyjnego.

Momentum spadkowe szybko wróci? Ropa i Bliski Wschód nie wrócą do normalności: „Zawieszenie broni to za mało”. Ile czasu zajmie odbudowa? – także sytuacja w Europue może być problematyczna.

Ropa znów staje się głównym motorem ryzyka

Czwartkowa sesja pokazała, że rynek ropy pozostaje najbardziej wrażliwym elementem globalnej układanki makroekonomicznej. Sam fakt utrzymującej się niepewności wokół cieśniny Ormuz wystarczył, by ceny surowca ponownie ruszyły gwałtownie w górę.

Choć Brent pozostaje poniżej wojennego maksimum 119 USD za baryłkę, obecne poziomy są nadal znacznie wyższe od około 70 USD sprzed konfliktu. To oznacza trwałe podniesienie kosztów energii dla przemysłu, transportu i konsumentów.

Dla rynku akcji oznacza to prostą konsekwencję: droższa ropa zaczyna obniżać oczekiwane marże spółek i jednocześnie wzmacnia presję inflacyjną. To mechanizm, który może utrzymywać podwyższoną zmienność jeszcze przez wiele tygodni.

Gospodarka USA hamuje mocniej, niż sądzono

Nowa rewizja danych makroekonomicznych przyniosła wyraźne pogorszenie obrazu amerykańskiej gospodarki. PKB USA w IV kwartale wzrósł jedynie o 0,5% w ujęciu annualizowanym, wobec 0,7% raportowanych wcześniej i znacznie poniżej pierwszego odczytu na poziomie 1,4%.

W dół skorygowano także konsumpcję prywatną — wzrost wydatków konsumentów obniżono do 1,9% z 2,0%. Jeszcze ważniejsze jest osłabienie popytu krajowego: final sales to private domestic purchasers spadły do 1,8%, wobec 2,9% w III kwartale.

To sygnał, że fundamenty wzrostu wyraźnie słabną jeszcze przed pełnym uderzeniem skutków wojny z Iranem. Konflikt na Bliskim Wschodzie może więc dodatkowo pogłębić spowolnienie w pierwszej połowie 2026 roku.

Fed między inflacją a stagnacją

Dla Rezerwy Federalnej sytuacja staje się coraz bardziej problematyczna. Z jednej strony drożejąca ropa podnosi ryzyko ponownego przyspieszenia inflacji, z drugiej. Dane PKB pokazują, że gospodarka już wyraźnie traci tempo.

Rentowność 10-letnich obligacji USA wzrosła do 4,31%, wobec 3,97% sprzed wojny, co przekłada się na wyższe koszty kredytu dla gospodarstw domowych i przedsiębiorstw. To dodatkowo zaostrza warunki finansowe bez formalnej decyzji Fed.

Rynek coraz mniej wierzy w szybkie cięcia stóp procentowych. W praktyce oznacza to, że Fed może zostać zmuszony do utrzymywania restrykcyjnej polityki dłużej, nawet jeśli wzrost gospodarczy będzie dalej słabł.

Wall Street wchodzi w fazę stagflacyjnego napięcia

Największym zagrożeniem dla rynku akcji staje się obecnie nie sama wojna, lecz jej ekonomiczne konsekwencje. Wall Street zaczyna wyceniać scenariusz, w którym gospodarka rośnie wolniej, ale inflacja pozostaje uporczywie wysoka. To klasyczne środowisko stagflacyjne – jedno z najtrudniejszych dla inwestorów akcyjnych. W takim otoczeniu spada atrakcyjność spółek wzrostowych, a kapitał przesuwa się do sektorów defensywnych i surowcowych.

Jeżeli ceny ropy utrzymają się blisko 100 USD przez kolejne tygodnie, presja na amerykańskie akcje może narastać. Najbliższe dane inflacyjne za marzec będą teraz kluczowym testem dla dalszego kierunku Wall Street. Niestety, jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie trwał dłużej, sytuacja w Europie może istotnie się pogorszyć. Opisaliśmy to m.in. w artykule Kiedy Europie skończy się ropa? Czas ucieka. Tyle miesięcy spokoju zostało.