Upada potężny fundusz dłużny. Akcje banków zanurkowały, szok w globalnym systemie finansowym?

Na Wall Street znów czuć zapach spalenizny. Seria głośnych problemów kredytowych właśnie uderzyła w globalny rynek finansowy. Katalizatorem okazał się upadek brytyjskiej instytucji pozabankowej Market Financial Solutions (MFS). To nie jest lokalny incydent. W sprawę zamieszane są największe firmy światowych finansów. Od Barclays po Apollo Global Management.

Efekt domina: miliardowe ekspozycje i przecena akcji

MFS, specjalizujący się w tzw. mostowym finansowaniu nieruchomości, został objęty procedurą administracyjną w Wielkiej Brytanii po zarzutach o poważne nieprawidłowości. W dokumentach sądowych pojawiły się oskarżenia o „istotne luki w zabezpieczeniach” oraz możliwe podwójne zastawianie tych samych aktywów u różnych kredytodawców. Klasyczny red flag dla rynku kredytowego.

Skala ekspozycji robi wrażenie. Barclays miał około 600 mln funtów powiązanych z MFS. Atlas SP Partners – spółka należąca do Apollo – około 400 mln funtów, co stanowi blisko 20% całego senioralnego finansowania MFS. Jefferies – około 100 mln funtów. W tle pojawiają się też Wells Fargo i Castlelake.

Apollo tnie dywidendę, rynek zaczyna się bać

Reakcja rynku była natychmiastowa. Akcje Jefferies runęły o niemal 10%, Apollo straciło blisko 5%, a Barclays i Santander także otworzyły sesję wyraźnie pod kreską. Inwestorzy zaczęli wyceniać nie tylko potencjalne straty, ale i ryzyko rozlania się problemu na szerszy segment private credit.

Presja na rynku długu zmusiła jedną z firm typu BDC nadzorowaną przez Apollo do obniżenia kwartalnej dywidendy oraz przeceny portfela inwestycyjnego o około 3%. To sygnał ostrzegawczy: private credit, który przez lata postrzegano jako atrakcyjną alternatywę dla bankowego finansowania, zaczyna pokazywać rogi.

Widmo 2008 roku? Liderzy rynku biją na alarm

MFS miał w szczycie portfel kredytowy o wartości 2,4 mld funtów. Według zarzutów, w ostatnich miesiącach część środków z transakcji miała zostać przetransferowana w sposób budzący wątpliwości, a niektóre aktywa mogły być używane jako zabezpieczenie w więcej niż jednym miejscu. Spółka odpiera zarzuty, twierdząc, że problemy wynikają z „tymczasowego impasu bankowego” i nie świadczą o słabości aktywów

To nie pierwszy taki przypadek w ostatnim czasie. Problemy amerykańskiego kredytodawcy Tricolor Holdings czy producenta części First Brands Group również wywołały konieczność odpisów w bankach.

Jamie Dimon z JPMorgan ostrzegł niedawno, że zaczyna dostrzegać podobieństwa do okresu sprzed kryzysu 2008 roku. „Niektórzy robią głupie rzeczy” – powiedział wprost. Bruce Richards z Marathon Asset Management porównał sytuację do „pociągu, który widać z daleka”.