Unijne cła na USA rzędu 108 mld dol., blokada własności intelektualnej. Bruksela ściga się w groźbach z Trumpem

UE szykuje się – szybko jak na swoje standardy, choć mimo wszystko w tempie typowym dla organizacji biurokratycznych – do eskalacji sporu handlowego z Waszyngtonem, ożywionego przez problem Grenlandii i związane z nią kroki Donalda Trumpa. Według doniesień „Financial Times” oraz Reutersa z niedzieli 18 stycznia, „państwa członkowskie Unii Europejskiej” analizują możliwość nałożenia ceł odwetowych na amerykańskie towary o wartości 93 mld euro (ok. 108 mld dolarów), a także ograniczenia dostępu firm z USA do unijnego rynku.

Nie wiadomo jednak, czy jest to projekt faktycznie wszystkich państw członkowskich, czy jedynie kilku największych – na czele z Niemacmi i Francją, których przywódcy w przeszłości pozwalali sobie na niekonsultowane składanie deklaracji w imieniu całej UE – czy też może Komisji Europejskiej, która także w przeszłości formułowała stanowisko we własnym zakresie, następnie przesyłając je państwom członkowskim i oczekując jego przyjęcia jako „wspólnego”. Niezależnie od wariantu, faktyczne przeforsowanie tych ceł (zwłaszcza jednomyślne) może być dla UE wyzwaniem.

Prezydent Trump w swoim sobotnim wpisie na platformie Truth Social zagroził wprowadzeniem progresywnych taryf celnych na import z ośmiu państw – Danii, Norwegii, Szwecji, Finlandii, Francji, Niemiec, Holandii oraz Wielkiej Brytanii – z uwagi na działania tych krajów w odniesieniu do amerykańskich planów przejęcia Grenlandii. Od 1 lutego 2026 r. stawka miałaby wynieść 10 proc., a od 1 czerwca wzrosnąć do 25 proc.. Warunkiem odstąpienia od sankcji miałoby być zawarcie porozumienia w sprawie „całkowitego i ostatecznego zakupu Grenlandii” przez Stany Zjednoczone.

UE deklaruje, grozi i deliberuje

Groźba została ogłoszona w kontekście rosnącego napięcia wokół autonomicznego terytorium Danii. W ostatnich dniach na Grenlandii oraz w Danii odbyły się liczne demonstracje – w stołecznym Nuuk protestowało kilka tysięcy mieszkańców pod hasłem „Grenlandia nie jest na sprzedaż”. Jednocześnie kilka państw NATO (w tym wymienione w groźbie Trumpa) wysłało „kontyngenty wojskowe” w ramach wspólnych ćwiczeń arktycznych pod auspicjami Danii – jakkolwiek były one tak małe (najwyżej kilkanaście osób, niektóre państwa reprezentowała zaś 1, słownie: jedna osoba), że efekt był nieco komiczny.

Reakcja UE była, jak na nią, dość zdecydowana – choć jak na razie głównie w sferze deklaratywnej. Przedstawiciele organów UE, Ursula von der Leyen oraz Antonio Costa, wydali analogiczne oświadczenia obiecujące „pełną solidarność” z Danią i Grenlandią. Szefowa duńskiej dyplomacji oskarżyła USA o „szantaż”. Prezydent Francji Emmanuel Macron wezwał natomiast do uruchomienia środków odwetowych wynikających z unijnego „mechanizmu antyprzymusowego” („anti-coercion instrument„), w tym ceł, ograniczeń inwestycyjnych czy blokady praw własności intelektualnej.

Na złość Trumpowi odmrozić sobie handel?

W tle sporu pozostaje niedawno uzgodniona umowa handlowa transatlantycka, której ratyfikacja stoi obecnie pod znakiem zapytania. Przedstawiciele Parlamentu Europejskiego sygnalizują, że w obecnych okolicznościach przyjęcie porozumienia jest praktycznie niemożliwe. Dyplomaci w Brukseli obradowali w niedzielę na nadzwyczajnym spotkaniu ambasadorów 27 państw członkowskich. Według źródeł unijnych rozważane są zarówno reaktywacja zawieszonego wcześniej pakietu ceł odwetowych z 2025 r., jak i aktywacja najsilniejszych narzędzi handlowych UE.

Strzelistości sygnałom z Brukseli nieco odbierają jednak realia rynkowe. To UE jest bowiem w większym stopniu narażona na odcięcie od rynku USA niż vice versa – co też bezlitośnie wykorzystał Donald Trump, negocjując, a w istocie dyktując warunki wspomnianego porozumienia. Eksperci ostrzegają także, że eskalacja konfliktu może wywołać niebezpieczną spiralę wzajemnych restrykcji i poważnie osłabić relacje transatlantyckie (a tym samym gwarancje militarne w ramach NATO) w coraz bardziej niestabilnej sytuacji w zakresie bezpieczeństwa. Także w odniesieniu do Arktyki i Grenlandii.