Polska grupa zbrojeniowa Niewiadów-PGM, wraz z jej podległymi jednostkami, Elaboracją Niewiadow oraz Zakładami Sprzętu Precyzyjnego Niewiadow, zawarła umowę ramową z amerykańskim potentatem zbrojeniowym Northrop Grumman. Porozumienie określa zasady współpracy w zakresie przygotowania, produkcji, certyfikacji oraz wprowadzenia na rynek europejski amunicji artyleryjskiej. Chodzi konkretnie o podstawowy obecnie efektor artylerii krajów NATO – pociski kalibru 155 mm.
Porozumienie obejmuje przygotowanie, produkcję, certyfikację oraz wprowadzenie na rynek europejski amunicji. Proces certyfikacji jest w zaawansowanej fazie, co umożliwia uruchomienie wspólnej produkcji w najbliższych miesiącach. Dostępne informacje dotyczące umowy wskazują, że współpraca ma się skupić na wspólnej produkcji – co o tyle ciekawe, że obydwie strony dysponują tutaj mniej lub bardziej samodzielnymi zdolnościami w tym zakresie. Nie ujawniono natomiast informacji o konkretnych terminach uruchomienia linii produkcyjnych czy szczegółowych warunkach finansowych – jak to w przypadku umów ramowych
Popyt na pociski kalibru 155 mm ogromnie wzrósł w ostatnich latach – przede wszystkim naturalnie w związku z wojną na Ukrainie. Potrzeby Sił Zbrojnych Ukrainy są w stanie pochłonąć każdą dostępną ilość tej amunicji, zaś jej dostępność niejednokrotnie determinowała przebieg, a czasem i wynik starć na froncie (podobnie jest zresztą po drugiej stronie, z tą różnicą, że podstawowy kaliber artyleryjski Rosjan to 152 mm, w mniejszym zakresie 122 mm – obydwa zresztą wciąż używane też przez Ukraińców). Nie tylko jednak one odpowiadają za wzrost zapotrzebowania, lecz także kraje europejskiej – z których liczne nagle zdały sobie sprawę ze skali swego rozbrojenia. i rzuciły się uzupełniać zapasy.
Pociski, których potrzebują wszyscy
W efekcie, wedle danych branżowych, globalny popyt na pociski tego typu wzrósł o ponad 200 proc. od 2022 r., co przekłada się na wartość rynku szacowaną na miliardy dolarów rocznie. Polska znalazła się tu w szczególnym położeniu – z jednej strony nasz kraj stanowi jednego z największych dostawców tej amunicji dla sił ukraińskich. Z drugiej natomiast – także zapasy Wojska Polskiego wymagają tutaj nie tylko uzupełnienia, ale też radykalnego zwiększenia. Obecne zdolności produkcyjne Polski w zakresie amunicji 155 mm szacuje się na około 20-30 tys. sztuk rocznie, głównie dzięki zakładom Mesko S.A., jedynemu krajowemu producentowi korpusów pocisków.
W 2025 r. Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zainwestowała ponad 2,4 mld zł w rozbudowę infrastruktury produkcyjnej, w tym w nowe linie technologiczne w zakładach Mesko, Dezamet i Nitro-Chem. Współpraca z francuskim Eurenco umożliwiła uruchomienie produkcji modularnych ładunków miotających, z docelową wydajnością 100 tys. sztuk rocznie. Dodatkowo, w ramach partnerstwa z brytyjskim BAE Systems planuje się budowę zautomatyzowanej fabryki w Nowej Dębie, której ukończenie planowane jest na przełom 2027-2028 r., a co ma podnieść roczną produkcję do 130 tys. sztuk. Bodajże po raz pierwszy w nowożytnej historii Polski, kiełkują tutaj także inicjatywy sektora prywatnego.
Konkretnie – chodzi o Grupę WP, dotąd znaną raczej z dronów, która planuje certyfikację własnych zakładów wytwarzających pociski 155 mm we wrześniu 2026 r., początkowo cechujących się zdolnością produkcyjną rzędu 5-10 tys. sztuk do końca tego roku i zwiększeniem jej do 50-100 tys. rocznie od 2027 r. Łącznie, do 2028 r. Polska dąży do osiągnięcia 150-180 tys. sztuk amunicji 155 mm rocznie, co pozwoli na pokrycie potrzeb sił zbrojnych i potencjalny eksport. Współpraca z Northrop Grummanem może przynieść Polsce transfer wiedzy w zakresie automatyzacji procesów produkcyjnych, zwłaszcza tych wymagających wysokiej precyzji (do których zalicza się wytwarzanie amunicji tego typu).
Brzemię i koszty „optymalizacji”
Niestety, nie brak także bolączek. Należy do nich m.in. kwestia odtworzenia autonomicznych zdolności produkcyjnych w zakresie wszystkich komponentów amunicji artyleryjskiej – chodzi tutaj zwłaszcza o ładunki miotające, których krajowy potencjał produkcyjny został niegdyś zlikwidowany w ramach oszczędności i optymalizacji. W efekcie teraz, wielkim nakładem sił i środków, podejmuje się starania o odtworzenie tego potencjału. Póki to jednak nie nastąpi, wytwarzanie tak krytycznego produktu, jak pociski artyleryjskie, pozostaje dziś siłą rzeczy, i przynajmniej częściowo, uzależnione od importu tych komponentów.
W 2024 r. podpisano porozumienia z Grupą Azoty i PGZ na budowę fabryki nitrocelulozy oraz prochów wielobazowych, kluczowych komponentów wykorzystywanych w tej amunicji materiałów miotających. Sieć Badawcza Łukasiewicz rozwija technologie nitroguanidyny, co także zależność od importu. Mimo to, pełne uniezależnienie od dostaw zewnętrznych – w tym w zakresie prochu i nitrocelulozy, niegdyś z powodzeniem w Polsce produkowanych, a obecnie rozchwytywanych na rynku – oczekiwane jest dopiero w 2027-2028 r. Jeśli, rzecz jasna, wszystko pójdzie dobrze, a po drodze nie będzie żadnej niespodzianki.