Trump wini Ukrainę za drogą ropę: „Oszczędźcie rosyjski sektor paliwowy”

Eskalacja napięć między Kijowem a Moskwą w ostatnich tygodniach zdje się eskalować, a oba kraje wymieniają ciosy, uderzajac we wzajemną infrastrukturę i eksport. W efekcie ataków na rosyjskie rafinere, Rosja (jeden z głównych producent diesla na świecie) wprowadziła reglamentację paliw w niektórych regionach. Donald Trump zaapelował do Wołodymyra Zełenskiego, by Ukraina przestała atakować rosyjski sektor naftowy i infrastrukturę produkującą olej napędowy.

Trump próbuje swoim średnio rozgarniętym Amerykanom wytłumaczyć, że wysokie ceny paliw to wina Zełenskiego, a nie wojny na Bliskim Wschodzie, do której USA weszły wraz z Izraelem. Poniedziałek może być trudny dla rynków energetycznych. Arabia Saudyjska potwierdziła atak na ropociag East-West, który „łagodził” negatywny wpływ paraliżu w Cieśninie Ormuz. To, w połaczeniu z atakami na rosyjski sektor ropy sprzyja wzrostom cen „czarnego złota” na rynkach globalnych, a w konsekwencj uderza też w „amerykańskiego wyborcę”. Ceny diesla na stacjach paliw w USA po raz pierwszy w historii wzrosły do ponad 6 dolarów za galon.

Mgliste nadzieje na pokój

Amerykanie wydają się bardzo lekko podchodzić do „przyjaźni transatlantyckiej” z Europą. Zamiast jasno nakreślić strefy wpływów, administracja Waszyngtonu wciąż prezentuje dość „niejednoznaczne” stanowisko w sprawie konfliktu w Ukrainie oraz tzw. „wschodniej flanki NATO. Teraz Trump zamiast (czego oczekiwałaby od niego Warszawa, Wilno czy Berlin) publicznie potępić Rosję i poinformować o rozmieszczeniu stałych baz w Polsce czy krajach bałtyckich stwierdził publicznie, że Ukraina może nadal atakować inne cele w Rosji, ale powinna oszczędzić infrastrukturę odpowiedzialną za produkcję paliw. Wiadomo, że Kijów już od miesięcy prowadzi kampanię dalekiego zasięgu przeciwko rosyjskiemu sektorowi naftowemu i gazowemu.

Ukraińcy wierzą, że dochody z niego finansują wojnę, a paliwa pośrednio i bezpośednio wspierają działania rosyjskiej armii. W atakach tych także giną ludzie – w Tatarstanie zginęły dwie osoby, a 14 zostało rannych po ukraińskim ataku dronowym na Niżniekamsk. Miejscowość o egzotyczej naziwe Niżniekamsk jest jednym z najważniejszych rosyjskich centrów przemysłu petrochemicznego. Znajdują się tam duże rafinerie oraz zakłady produkujące petrochemikalia, polimery i kauczuk. Mer miasta poinformował o pożarze w jednym z przedsiębiorstw, ale nie ujawnił szczegółów.

Mówiąc w skrócie – ukraińcy uderzają skutecznie i śmiercionośnie. Według CBS i AP ukraińskie ataki na infrastrukturę paliwową doprowadziły do paraliżu paliwowego niektórych regionoów. Ukraina poinformowała niedawno o trafieniu dużej rafinerii w Słowiańsku nad Kubaniem, położonej po rosyjskiej stronie Morza Azowskiego, naprzeciwko Krymu. Ukraiński wywiad wojskowy twierdzi, że drony trafiły kluczową instalację przetwórstwa ropy oraz zbiorniki magazynowe. Tymczasme Amerykanie stoją z boku i wygląd to trochę tak, jakby nie mieli pomysłu na to, jak zakończyć konflikt… Którego ostatecznie sami nie mogą przegrać.

Co na to Amerykanie?

Ukraina ma świadomość, że Amerykanie w istotny sposób zaangażowali się we wspieranie Kijowa od 2022 roku. Wycofanie się amerykańskich interesów z regionu i pozbawienie się „szans” na przyszłe zyski czerpane z Donbasu czy innych form inwestycji w Ukrainę wydaje się porażką, na którą Waszyngton nie może sobie dzisiaj pozwolić. Nie jest jednak na tyle odważny (lub na tyle silny), by w jasny sposób skłonić Putina do negocjacji na tym etapie konfliktu. Rosja nasila kampanię powietrzną przeciwko Ukrainie i oddziałuje na Europę. Rosyjskie ataki koncentrują się również na infrastrukturze energetycznej przed zimą.

Mimo eskalacji działań, Kreml sygnalizuje możliwość powrotu do negocjacji. Dmitrij Pieskow powiedział, że Rosja nie wyklucza wznowienia rozmów pokojowych z Ukrainą i USA, choćby nawet już w październiku. Ta wypowiedź wydaje się nieco zaskakująća. W poprzedni weekend amerykańscy wysłannicy Jared Kushner i Steve Witkoff spotkali się z Władimirem Putinem w Moskwie, a następnie z Wołodymyrem Zełenskim w Kijowie. Pomimo nowych prób mediacji oba kraje nie są w stanie wypracować żadnego porozumienia, przede wszystkim w kwestii przyszłości okupowanych terytoriów.

Jared Kushner przyznał, że kwestia terytorium pozostaje głównym punktem spornym i uważa za optymalne rozwiązanie, które „zaspokoi ambicje Putina”. Według niego zadaniem USA jako mediatora jest znalezienie rozwiązania, które nie naruszy podstawowych oczekiwań Ukrainy, ale przekona Rosję do zakończenia wojny. To stanowisko wydaje się bardzo „miękkie”, Kushner zachowuje się tak, jakby nie znał natury przeciwnika, z jakim mierzy się Ukraina.

Wygląda to tak, jakby amerykańscy dyplomaci wierzyli, iż „rozwiązanie” sprawy w Ukrainie zwyczajnie zaspokoi Władimira Putina, choć zarówno on jak i Sergiej Ławrow stale przypominają lata 90. i odwołują się do nadmiernej ekspansji NATO na wschód od Niemiec. To wygląda wręcz na próbę zakłamywania rzeczywistości. Patrząc na system szkolenia i edukacji prowadzony w Rosji, problem może mieć wyraz strategiczny. Moskwa może używać militranych środków negocjacyjnych przez kolejne dekady – chcąc przywrócić miejsce Rosji w globalnym „koncercie mocarstw”.