Jeśli wierzyć analizom, świat wchodzi w fazę, w której dane klimatyczne zaczynają mieć realne konsekwencje dla rynku i polityki. Globalne emisje CO2 z paliw kopalnych i przemysłu osiągnęły w 2025 roku rekordowe 38,1 miliarda ton – wynika z danych Global Carbon Project. To nie tylko najwyższy poziom w historii. To także moment, w którym tempo zmian zaczyna wyraźnie wyprzedzać reakcję polityki i rynku.
Chiny grają na dwa fronty i wydają setki miliardów
Jeszcze mocniej wybrzmiewa to w danych klimatycznych. Według World Meteorological Organization system klimatyczny Ziemi jest dziś „bardziej rozchwiany niż kiedykolwiek w historii pomiarów”. A część naukowców otwarcie mówi już, że cel ograniczenia ocieplenia do 2°C przestaje być realny. I właśnie w tym momencie świat zaczyna się dzielić.
Z jednej strony mamy kraj, który odpowiada za około 32% globalnych emisji i wciąż opiera się na węglu. Według danych CREA i Global Energy Monitor, tylko w 2025 roku w Chinach uruchomiono ponad 50 nowych elektrowni węglowych. Z drugiej, ten sam kraj inwestuje w transformację energetyczną na skalę, której nikt nie jest w stanie dziś powtórzyć.
300 GW nowych instalacji solarnych, 100 GW wiatru i około 630 miliardów dolarów wydanych na czystą energię w jednym roku. To więcej niż łączne inwestycje USA, UE i Wielkiej Brytanii. Jak zauważa analiza CounterPunch, ten pozorny chaos to w rzeczywistości spójna strategia. Zabezpieczenie energii „tu i teraz” oraz równoległe budowanie dominacji w systemie przyszłości.
Prezydent Trump zaproponował nowy budżet:
Trump proponuje budżet USA: 42% wzrost wydatków na armię, 52% mniej na środowisko, cięcia w NASA
USA zmienia kurs. Emisje rosną, miliardy znikają
Na drugim biegunie znajdują się Stany Zjednoczone. Po dwóch latach spadków emisji, w 2025 roku nastąpiło odbicie o około 2,4%, według Rhodium Group. Co gorsza, emisje rosną szybciej niż gospodarka, co oznacza powrót do starego modelu: wzrost = więcej CO2.
Jednocześnie z rynku znika ogromny kapitał. Z analiz Climate Power i Grist wynika, że anulowane lub opóźnione projekty czystej energii w USA to już ponad 60 miliardów dolarów i dziesiątki tysięcy miejsc pracy. To nie jest przypadek. To widziana gołym okiem zmiana priorytetów.
To, co obserwujemy, coraz mniej przypomina debatę o środowisku, a coraz bardziej walkę o przyszły układ sił. Energia staje się fundamentem wszystkiego: produkcji, technologii, AI, a nawet bezpieczeństwa państw. A skoro tak, to transformacja energetyczna przestaje być „zielonym projektem”, a staje się największym przepływem kapitału XXI wieku. W takim świecie rośnie znaczenie aktywów, które nie są bezpośrednio zależne od jednego systemu politycznego.