Te dane wstrząsną Bitcoinem i zdecydują o trendzie na Wall Street. Uwaga na tę datę

Rynek wchodzi w nowy tydzień przede wszystkim z jednym odczytem zaznaczonym grubym markerem przez wszystkich członków Fed. W piątek 11 września USA pokażą sierpniową inflację CPI, ostatni naprawdę duży raport makro przed posiedzeniem Fed zaplanowanym na 15-16 września. Szef Fedu, Kevin Warsh sugerował, że wiele zależy od tego właśnie odczytu. Stawka jest większa niż zwykle. Po bardzo mocnym piątkowym raporcie z rynku pracy kontrakty terminowe wyceniały około 57% szans na podwyżkę stóp już we wrześniu.

Powód jest oczywisty: amerykańska gospodarka znowu zaskoczyła siłą. W sierpniu przybyło 162 tys. miejsc pracy poza rolnictwem wobec oczekiwanych zaledwie 56 tys., bezrobocie pozostało na poziomie 4,1%, a rentowność 10-letnich Treasuries podeszła do 4,8%. Rynek pracy nie daje Rezerwie Federalnej mocnego argumentu, żeby czekać z podwyżką stóp. Tak więc nie dziw, że teraz cała uwaga przesuwa się na inflację.

Konsensus zakłada wzrost CPI o 0,4% m/m przy jednoczesnym wzroście inflacji bazowej o 0,2%. W ujęciu rocznym ekonomiści spodziewają się około 3,4% dla głównego wskaźnika oraz 2,4% dla core CPI. Spodziewać należy się, że energia podbije główną stopę CPI, ale bazowa (bez cen energii i żywności) nadal powinna powoli spadać.

Najważniejsze punkty tygodnia

  • Piątkowy CPI będzie ostatnim wielkim testem przed posiedzeniem Fed. W lipcu ceny wzrosły o 0,1% m/m i 3,4% r/r, natomiast core CPI o 0,2% m/m i 2,5% r/r. Rynek oczekuje jednak dalszego spadku inflacji bazowej.
  • Wyjątkowo w czwartek pojawi się raport inflacji PPI, więc rynek dostanie właściwie dwudniowy pakiet inflacyjny. Lipcowy PPI nie wzrósł wcale m/m, ale nadal był 4,7% wyżej, niż rok wcześniej.
  • Europa też nie będzie się nudzić. W czwartek ECB prawdopodobnie podniesie stopę depozytową o 25 pb do 2,50%, a razem z decyzją pokaże nowe projekcje makroekonomiczne.

Poniedziałek 7 września: święto w USA

Poniedziałek będzie nietypowy, bo amerykańskie giełdy pozostaną zamknięte z okazji Labor Day. Nie będzie normalnego handlu na NYSE i Nasdaq, więc właściwy tydzień dla Wall Street rozpocznie się dopiero we wtorek. Europa nie ma jednak wolnego. O 8:00 Niemcy pokażą lipcową produkcję przemysłową. Poprzedni miesiąc przyniósł wzrost o 0,2% m/m, trzeci dodatni odczyt z rzędu, ale obraz pod spodem nadal był mocno nierówny.

Zamówienia przemysłowe za lipiec wzrosły wprawdzie o 2,5%, lecz bez dużych jednorazowych kontraktów spadły o 1,4%. To będzie więc raczej dzień patrzenia na Europę, ropę i obligacje. To właśnie obligacje zaczynają tydzień w ciekawym trendzie. Po mocnym NFP rentowności znowu poszły w górę. Trend ten prawdopodobnie nie odwróci się dopóki inwestorzy nie dostaną jednoznacznego sygnału z CPI.

Wtorek 8 września: Japonia może poprawić swój słaby PKB

Przed sesją na Starym Kontynencie Japonia pokaże drugi szacunek PKB za drugi kwartał. Pierwszy odczyt dał zaledwie 1,1% wzrostu annualizowanego wobec oczekiwanych 2%, głównie przez słabsze wydatki gospodarstw domowych i inwestycje przedsiębiorstw. Tyle że od tamtej publikacji pojawiły się nowe dane.

Nakłady inwestycyjne firm wzrosły w drugim kwartale o 1,6% r/r i 1,5% k/k, a zyski przedsiębiorstw osiągnęły rekordowe 44,7 bln jenów. W teorii taki zestaw może doprowadzić do rewizji PKB w górę i jednocześnie wzmocnić argumenty Banku Japonii za dalszym podnoszeniem stóp.

W USA kalendarz pozostanie spokojny. Pojawi się indeks optymizmu małych firm NFIB oraz lipcowy kredyt konsumencki Fed, publikowany o 21:00 czasu polskiego. Nie będą to dane zdolne same przesunąć oczekiwania wobec Fed.

Środa 9 września: Chiny pokażą problem z cenami

Środa zacznie się od chińskiej inflacji. NBS opublikuje sierpniowe CPI i PPI o 9:30 czasu lokalnego. Lipcowy CPI wzrósł zaledwie o 0,5% r/r, a bazowa inflacja wyniosła 0,9%. To wciąż zupełnie inny problem niż w USA czy Europie. Tam banki centralne walczą z za wysokimi cenami, Pekin nadal próbuje rozruszać popyt.

PPI wygląda ciekawiej. Ceny producentów były w lipcu o 3,5% wyższe niż rok wcześniej, ale spadły aż o 0,7% w skali miesiąca. Jeżeli sierpień pokaże dalsze hamowanie presji kosztowej przy słabym CPI, rynek znowu zacznie pytać, czy odbicie chińskiego przemysłu naprawdę przenosi się na gospodarkę krajową.

Czwartek 10 września: PPI i ECB rozgrzeją rynek przed CPI

O 14:30 czasu polskiego USA pokażą sierpniowy PPI. Lipiec przyniósł zerową zmianę cen producentów m/m, ale roczna dynamika nadal wynosiła 4,7%. Tym razem energia może namieszać bardziej, bo sierpień przyniósł ponowny wzrost cen ropy. PPI będzie więc pierwszą próbą odpowiedzi na pytanie, ile z tego szoku zaczyna przedostawać się dalej.

Piętnaście minut wcześniej decyzję pokaże ECB. Ankieta wśród 65 ekonomistów ankietowanych przez Reuters wskazuje na podwyżkę stopy depozytowej o 25 pb do 2,5%. Inflacja w strefie euro wzrosła w sierpniu do 3,3%, przede wszystkim przez energię, więc Christine Lagarde będzie musiała wytłumaczyć, czy to jednorazowy szok, czy początek szerszej presji cenowej.

Po zamknięciu Wall Street raportuje jeszcze Oracle. To nie makro, ale po ostatnich nerwach wokół wydatków na AI rynek będzie patrzył na tempo wzrostu chmury i inwestycje infrastrukturalne. Spółka potwierdziła publikację wyników za pierwszy kwartał roku fiskalnego 2027 właśnie na 10 września. Obecnie to jednak z najmocniej zadłużonych spółek na Wall Street.

Piątek 11 września: odczyt może ustawić całe posiedzenie Fed

O 14:30 przyjdzie moment tygodnia. BLS pokaże sierpniowy CPI. Konsensus Reutersa zakłada wzrost o 0,4% m/m dla głównego wskaźnika, ale „tylko” 0,2% dla inflacji bazowej, natomiast w ujęciu rocznym oczekiwania oscylują wokół odpowiednio 3,4% i 2,4%. W lipcu było to 3,4% i 2,5%.

W teorii odczyt 0,4% na nagłówku nie musi automatycznie oznaczać katastrofy, jeśli będzie głównie efektem benzyny i energii, a core pozostanie przy 0,2%. Ale 0,3% lub więcej na inflacji bazowej? To mogłoby już być znaczące. Po 162 tys. nowych miejsc pracy Fed miałby wtedy mocny zestaw argumentów za podwyżką.

Rynek teraz daje jej ponad połowę szans, ale wyraźnie się waha. Dwie godziny później pojawi się jeszcze wstępny indeks Uniwersytetu Michigan za wrzesień. Sierpniowy sentyment wyniósł słabe 51,7 pkt, więc będzie można sprawdzić, czy droższa energia dalej dobija nastroje konsumentów.

Co rozstrzygnie tydzień?

Ten tydzień najprawdopodobniej zostanie rozstrzygnięty w piątek o 14:30, kiedy inwestorzy zobaczą, czy sierpniowa inflacja bazowa rzeczywiście schodzi, czy może ponownie zaczyna nabierać rozpędu. Układ przed publikacją jest prawie laboratoryjny. Fed w lipcu pozostawił stopy na poziomie 3,5-3,75%, ale trzech członków FOMC chciało już wtedy podwyżki o 25 pb. Od tego czasu Warsh zaostrzył retorykę, zatrudnienie w sierpniu mocno przebiło prognozy, a ropa pozostaje droga. Słaby CPI może zatrzymać ruch. Gorący może go praktycznie przypieczętować.

Jeśli bazowy odczyt CPI przebije 0,2% m/m, rynek może szybko przesunąć prawdopodobieństwo wrześniowej podwyżki wyraźnie powyżej obecnych 57%. Wtedy oczekiwać możemy w teorii cofnięcia na Bitcoinie i innych aktywach ryzykownych, takżę akcjach. Z drugiej strony jeżeli odczyt będzie poniżej oczekiwań, cały jastrzębi ruch po mocnym NFP może zostać wymazany.