Światowy ład finansowy stanął w obliczu bezprecedensowego wstrząsu po tym, jak administracja Donalda Trumpa zagroziła Jerome’owi Powellowi postawieniem zarzutów karnych. Sytuacja ta wywołała natychmiastową i stanowczą reakcję najważniejszych graczy na globalnej scenie bankowej, którzy murem stanęli za szefem Rezerwy Federalnej.
Wspólne oświadczenie w tej sprawie podpisali szefowie jedenastu banków centralnych, w tym liderzy Europejskiego Banku Centralnego, Banku Anglii oraz Banku Kanady. Do głosów wsparcia dołączyli również prezesi największych instytucji z Wall Street, podkreślając, że atak na niezależność Fed może mieć katastrofalne skutki dla rynków obligacji.
Przypomnijmy – atmosfera wokół Jerome’a Powella zagęściła się, gdy Departament Sprawiedliwości skierował wezwania dotyczące jego zeznań przed Kongresem w sprawie renowacji siedziby głównej Fed, która pochłonęła 2,5 miliarda USD. Prezydent Trump nie szczędził krytyki pod adresem szefa banku centralnego, nazywając go niekompetentnym lub nieuczciwym ze względu na przekroczenie budżetu inwestycji. Jednocześnie prezydent otwarcie domaga się głębokich obniżek stóp procentowych, sugerując, że Powell celowo zwleka z decyzjami, które mogłyby wspomóc gospodarkę.
Strach na rynkach i groźba wzrostu inflacji
Eksperci finansowi ostrzegają, że polityczne naciski na Rezerwę Federalną mogą przynieść skutki odwrotne do zamierzonych przez Biały Dom. Jamie Dimon, dyrektor generalny JPMorgan, stwierdził otwarcie, że podważanie autorytetu Fed doprowadzi do wzrostu oczekiwań inflacyjnych i ostatecznie zmusi rynki do podniesienia stóp procentowych. Analitycy tacy jak Holger Zschaepitz zauważają, że niezależność banku centralnego jest fundamentem zaufania do dolara, a jej naruszenie grozi chaosem na rynkach dłużnych. Robin Vince, prezes BNY, podkreślił w swojej wypowiedzi, że nie wolno potrząsać fundamentami rynku obligacji, gdyż brak zaufania do Fed przełoży się na wyższe koszty pożyczkowe dla wszystkich Amerykanów.
Inwestorzy pozostają sceptyczni co do szans na szybkie cięcia stóp, szczególnie że grudniowe dane o inflacji wskazały na wzrost cen konsumpcyjnych o 2,7 procent w ujęciu rocznym. Rynek wycenia obecnie, że Fed nie zdecyduje się na poluzowanie polityki pieniężnej wcześniej niż w czerwcu, niezależnie od tego, kto będzie stał na jego czele. Nawet jeśli Trump mianuje nowego następcę Powella w ciągu najbliższych tygodni, instytucjonalna ciągłość banku wydaje się być priorytetem dla pozostałych członków zarządu.
Przyszłość dolara i kryptowalut w cieniu konfliktu
Napięcia na linii Biały Dom – Fed mają bezpośrednie przełożenie na postrzeganie aktywów alternatywnych, takich jak Bitcoin. W obliczu niepewności co do stabilności tradycyjnego systemu bankowego, wielu inwestorów zaczyna postrzegać kryptowaluty jako bezpieczną przystań przed ewentualną dewaluacją waluty fiducjarnej. John Williams z nowojorskiego oddziału Fed oraz Alberto Musalem z St. Louis zapewniają jednak, że priorytetem banku pozostaje stabilność cen i maksymalne zatrudnienie, bez względu na polityczne zawirowania. Sytuacja jest jednak skomplikowana przez fakt, że Sąd Najwyższy ma wkrótce rozpatrzyć sprawę próby usunięcia gubernator Lisy Cook przez Trumpa, co jest kolejnym elementem walki o wpływy w banku centralnym.
Jeśli rynek uzna, że polityka monetarna stała się narzędziem w rękach polityków, może to osłabić pozycję dolara na arenie międzynarodowej i skłonić kapitał do ucieczki w stronę Ethereum lub innych zdecentralizowanych instrumentów. Jerome Powell, który do tej pory unikał konfrontacji, tym razem jednoznacznie nazwał działania administracji próbą zastraszenia. Walka o niezależność najważniejszego banku świata wchodzi w decydującą fazę, a jej wynik ukształtuje globalne finanse na nadchodzące lata.