Nadchodzący tydzień na rynkach finansowych upływa pod jednym, dominującym hasłem: środowa decyzja Rezerwy Federalnej. Choć kalendarz makroekonomiczny jest wypełniony danymi z niemal wszystkich kluczowych gospodarek świata, to właśnie środowe posiedzenie FOMC stanowi oś, wokół której krążyć będą oczekiwania inwestorów, strategie i uwaga rynków walut, obligacji, akcji i krytpowalut. Fed wchodzi w to posiedzenie w nietypowym momencie cyklu.
Z jednej strony gospodarka USA pozostaje wyraźnie silniejsza niż większość rozwiniętych rynków. Wzrost PKB w IV kwartale według modelu Fed z Atlanty sięga 5,4%, rynek pracy nie wysyła sygnałów załamania, a konsumpcja trzyma się zaskakująco dobrze mimo restrykcyjnej polityki pieniężnej. Z drugiej strony proces dezinflacji wyhamował.
Odczyty inflacji bazowej i presji kosztowej w sektorze producentów pokazują, że walka z inflacją nie została jeszcze wygrana, a ryzyko jej ponownego „przyklejenia się” powyżej celu wciąż pozostaje. Rynek zakłada, że stopy procentowe pozostaną bez zmian na poziomie 3,75%, ale sama decyzja ma dziś znaczenie drugorzędne.
Kluczowe będzie brzmienie komunikatu oraz ton konferencji prasowej. Inwestorzy będą próbowali odpowiedzieć na jedno pytanie: czy Fed zaczyna przygotowywać grunt pod łagodzenie polityki w kolejnych miesiącach, czy też konsekwentnie będzie studził nadzieje na szybkie cięcia, trzymając się narracji „wyższe stopy na dłużej”. I wreszcie, czy Powell powie cokolwiek o oczekiwanym końcu kadencji w Fed? A może będzie miał w planach zostać przewodniczącym dłużej 'na przekór’ Trumpowi?
Poniedziałek 26 stycznia
Nowy tydzień zaczyna się spokojniej na antypodach – w Australii obchodzony jest Dzień Australii, co ograniczy płynność w regionie Azji i Pacyfiku. Uwaga inwestorów przesuwa się więc do Japonii, gdzie pakiet wskaźników koniunktury pokaże, czy tamtejsze spowolnienie ma charakter przejściowy. Równoczesny indeks aktywności spadł w listopadzie o 0,7% m/m wobec wcześniejszego -1,3%, a wiodący wzrósł o 0,7% m/m po 0,9% wcześniej. To sygnał stabilizacji, choć daleki od przełomu, co Bank Japonii będzie uważnie ważył w kontekście przyszłych decyzji.
W Europie centrum uwagi stanowią Niemcy. Indeks Ifo ma wzrosnąć do 88,3 pkt z 87,6, a komponent oczekiwań do 89,7 pkt. To wciąż niski poziom, ale każda poprawa nastrojów w największej gospodarce strefy euro działa jak plaster na rynkowe obawy o wzrost w regionie.
Polska publikuje sprzedaż detaliczną za grudzień – rynek liczy na przyspieszenie do 5,5% r/r z 2,8%. Taki wynik wzmocniłby narrację o solidnym popycie konsumpcyjnym i mógłby ostudzić oczekiwania na szybkie cięcia stóp.
Po południu pałeczkę przejmują Stany Zjednoczone. Zamówienia na dobra trwałe mają odbić o 3,1% m/m po wcześniejszym spadku o 2,2%, a bazowa miara wzrosnąć o 0,3% po 0,1%. Do tego model PKB Fed z Atlanty ma wskazać, że gospodarka USA utrzymałatempo wzrostu IV kwartału na imponujących 5,4%
Wtorek 27 stycznia
Wtorkowa sesja zaczyna się w Azji od danych, które dla rynków walutowych mają dziś większe znaczenie niż niejedno wystąpienie polityków. W Japonii poznamy bazową inflację według miary Banku Japonii. Rynek zakłada spowolnienie dynamiki cen do 2,0% r/r z 2,2% poprzednio. To wciąż poziom zgodny z celem BoJ, ale każdy dalszy spadek będzie argumentem dla utrzymania ostrożnej, wręcz defensywnej polityki monetarnej. Dodatkowym tłem są ceny usług korporacyjnych (CSPI), które mają wyhamować do 2,5% r/r z 2,7%, sugerując słabnącą presję kosztową po stronie firm.
Z Chin napływa odczyt zysków przemysłowych narastająco za rok. Prognozowany symboliczny wzrost o 0,1% YTD pokazuje, jak krucha pozostaje odbudowa drugiej gospodarki świata. To sygnał, który może studzić globalny apetyt na ryzyko i ciążyć surowcom oraz rynkom wschodzącym.
Europa przynosi mieszankę danych miękkich i twardych. Rejestracje samochodów w Niemczech mają wzrosnąć o 2,5% r/r, co byłoby jednym z nielicznych jasnych punktów w obrazie niemieckiej konsumpcji. We Francji i we Włoszech dynamika pozostaje słaba, a indeks zaufania konsumentów nad Sekwaną (90 pkt) raczej nie zmienia narracji o ostrożnym gospodarstwie domowym.
Na tym tle wypowiedzi Christine Lagarde i Joachima Nagela mogą być dla rynku równie istotne jak same dane – inwestorzy będą szukać wskazówek, czy EBC zaczyna przygotowywać grunt pod łagodniejszą politykę. W Polsce uwaga skupia się na rynku pracy. Stopa bezrobocia w grudniu ma wynieść 5,6%. Stabilizacja na tym poziomie potwierdza odporność rynku pracy, ale jednocześnie ogranicza przestrzeń do szybkiego luzowania polityki pieniężnej.
Po południu centrum ciężkości przesuwa się do Ameryki Północnej. W USA kluczowy będzie indeks zaufania konsumentów Conference Board, który według prognoz wzrośnie do 90,1 pkt z 89,1. To test dla narracji o sile amerykańskiego konsumenta w warunkach wysokich stóp. Dane z rynku nieruchomości – ceny domów Case-Shiller (1,2% r/r wobec 1,3% wcześniej) – pokażą, czy sektor mieszkaniowy faktycznie łapie zadyszkę. Kanada dorzuca słabszą sprzedaż hurtową (-1,8% m/m), a komentarz Banku Kanady może nadać ton dolarowi kanadyjskiemu. Całość zamyka wystąpienie Donalda Trumpa.
Środa, 28 stycznia decyzja Fed
Wracamy do Japonii – publikacja protokołu z ostatniego posiedzenia Banku Japonii pozwoli zajrzeć za kulisy dyskusji o uporczywej inflacji i coraz mniej teoretycznym scenariuszu normalizacji polityki. Po wtorkowych danych o cenach inwestorzy będą wyłapywać każdy niuans sugerujący, czy BoJ zbliża się do momentu przełomu. Chwilę później uwaga przenosi się do Australii.
Tam pakiet danych inflacyjnych za IV kwartał jest jednym z kluczowych punktów całego tygodnia w regionie Azji i Pacyfiku. Główny CPI ma wynieść 3,2% r/r, a miary bazowe – średni obcięty CPI na poziomie 3% r/r pokazują, że presja cenowa opada, ale wciąż pozostaje powyżej komfortowej strefy banku centralnego. To zestaw, który raczej studzi spekulacje o szybkim luzowaniu polityki RBA i może wspierać dolara australijskiego, o ile dane nie zaskoczą wyraźnie w dół.
Europa budzi się w nastroju ostrożnego realizmu. Niemiecki indeks klimatu konsumpcyjnego GfK ma poprawić się do -25,7 pkt z -26,9, co sygnalizuje lekką poprawę nastrojów, ale wciąż daleko do realnego odbicia popytu. Aukcja 10-letnich Bundów i seria wystąpień przedstawicieli EBC – w tym Isabel Schnabel – będą testem dla rynku długu i oczekiwań co do ścieżki stóp w strefie euro.
Popołudnie i wieczór to już Ameryka Północna w pełnej krasie. W Kanadzie Bank Kanady najpewniej utrzyma stopy na poziomie 2,25%, takim samym jak poprzednio. Kluczowy będzie jednak ton komunikatu i konferencji – rynek będzie próbował ocenić, czy Ottawa zaczyna wyraźniej skręcać w stronę łagodniejszej polityki.
Kulminacją dnia pozostaje decyzja Rezerwy Federalnej. Stopy mają pozostać na poziomie 3,75%, bez zmian wobec poprzedniego posiedzenia, ale prawdziwa gra toczy się w oświadczeniu FOMC i na konferencji prasowej. Przy wciąż solidnym wzroście i opornej inflacji Fed raczej nie da rynkom jednoznacznie gołębiego sygnału. Każde zdanie sugerujące cierpliwość lub jej brak może przełożyć się na gwałtowne ruchy dolara, obligacji i giełd.
Na deser dane o zapasach ropy w USA – ważne nie tylko dla rynku energii, ale też dla krótkoterminowych oczekiwań inflacyjnych.
Czwartek, 29 stycznia
Czwartkowy kalendarz nie ma jednego spektakularnego punktu kulminacyjnego. Przepływy portfelowe – zarówno inwestycje zagraniczne w japońskie aktywa, jak i zakupy obligacji zagranicznych przez Japończyków są ważnym barometrem apetytu na ryzyko. Z kolei Australia dokłada dane o cenach w handlu zagranicznym.
Spadek cen importu o 0,2% k/k po -0,4% wcześniej oraz ujemna dynamika cen eksportu sugerują dalsze wygasanie presji kosztowej, co wzmacnia argumenty za tym, że szczyt inflacji RBA ma już za sobą. To raczej neutralne tło dla dolara australijskiego, chyba że rynek zacznie agresywnie dyskontować przyszłe cięcia stóp.
Europa przynosi solidny pakiet wskaźników koniunktury. Uwagę zwraca stabilna podaż pieniądza M3 w strefie euro na poziomie 3,0% r/r. To pokazuje, że akcja kredytowa nie przyspiesza mimo poprawy nastrojów. Badania firm i konsumentów sygnalizują lekką poprawę klimatu w przemyśle, ale bez wyraźnego impulsu wzrostowego. To obraz gospodarki, która wciąż porusza się w trybie „niskiego biegu”.
Po południu ciężar przesuwa się na Amerykę Północną. W USA kluczowe będą dane z rynku pracy i handlu. Liczba nowych wniosków o zasiłek ma wzrosnąć do 202 tys. z 200 tys. Deficyt handlowy poszerzyć się do 44,5 mld USD z 29,4 mld wcześniej. Do tego dochodzą zamówienia fabryk, które według prognoz odbiją o 0,5% m/m po spadku o 1,3%. Taki zestaw raczej nie zmienia narracji Fed po środowej decyzji, ale może podbić zmienność dolara i obligacji.
Piątek, 30 stycznia
Piątek to finał makroekonomicznego maratonu. Sesja zaczyna się w Japonii bardzo mocnym pakietem. Tokijska inflacja bazowa ma spaść do 2,2% r/r z 2,3%, a szerszy CPI do 2,0%. W połączeniu ze stabilną stopą bezrobocia na poziomie 2,6% i odbiciem produkcji przemysłowej (-0,4% m/m po -2,7%) … Rysuje się obraz gospodarki, która łapie równowagę, ale nie daje Bankowi Japonii komfortu agresywnych ruchów. Jen pozostaje więc zakładnikiem globalnych różnic stóp.
Europa publikuje dane kluczowe dla całego regionu. PKB Francji ma wzrosnąć o 0,2% k/k po solidnym 0,5% wcześniej. Niemcy według prognoz pokażą wzrost 0,2% k/k po stagnacji. To nie są liczby, które rozpalają wyobraźnię, ale wystarczają, by oddalić widmo recesji. W tle inflacja: Hiszpania z CPI 2,4% r/r po 2,9% oraz Niemcy z wyraźnym przyspieszeniem do 2,2% z 1,8%. To szczególnie ważne dla EBC – dezinflacja nie jest już liniowa, co może studzić oczekiwania na szybkie luzowanie polityki.
Polska dokłada jeden z najmocniejszych akcentów dnia. PKB ma przyspieszyć do 3,6% r/r z 2,9%, przy inflacji CPI na poziomie 2,4%. To kombinacja, która wzmacnia złotego i ogranicza przestrzeń RPP do gołębiego zwrotu, nawet jeśli część rynku wciąż na to liczy. Po południu uwaga przesuwa się do Ameryki Północnej.
W USA producenci mają pokazać, że presja kosztowa nie znika. PPI bazowy ma wzrosnąć o 0,3% m/m po zerowym odczycie, a roczna dynamika sięga 3%. To paliwo dla narracji Fed o „wyższych stopach na dłużej”. Kanada publikuje PKB za listopad – oczekiwane odbicie o 0,1% m/m po -0,3% byłoby sygnałem stabilizacji, ale bez fajerwerków. Na koniec tygodnia rynki dostają jeszcze Chicago PMI (oczekiwane 43,3 pkt po 42,7), potwierdzający słabość przemysłu USA. Z kolei w sobote czeka nas maraton danych PMI z Chin.