Dług publiczny Stanów Zjednoczonych osiągnął poziom około 38 bilionów dolarów, co odpowiada mniej więcej 100% amerykańskiego PKB. Mowa o długu federalnym brutto, z czego około 31 bilionów dolarów stanowi dług znajdujący się w rękach inwestorów prywatnych i zagranicznych. Samo przekroczenie tej granicy nie oznacza automatycznego kryzysu – podobna relacja długu do PKB występowała po II wojnie światowej.
Kluczowa różnica polega jednak na dynamice. Wówczas gospodarka rosła szybciej niż zadłużenie. Obecnie prognozy wskazują, że dług będzie narastał szybciej niż PKB, co prowadzi do strukturalnej nierównowagi. Raport Committee for a Responsible Federal Budget (CFRB) jasno wskazuje, że obecna ścieżka fiskalna jest długoterminowo nie do utrzymania. Autorzy podkreślają, że choć nie da się przewidzieć momentu przesilenia, bez zmiany kursu „jakaś forma kryzysu jest niemal nieunikniona”.
Kryzys wymuszonych oszczędności
Jednym z najbardziej niebezpiecznych scenariuszy opisanych w raporcie jest tzw. kryzys austerity. Zakłada on nagłą utratę zaufania rynków, która zmusza rząd do szybkiego i głębokiego ograniczenia deficytu poprzez cięcia wydatków lub podwyżki podatków. CRFB szacuje, że fiskalne zacieśnienie rzędu 5% PKB mogłoby zepchnąć gospodarkę z umiarkowanego wzrostu w około 3-procentową recesję. Byłby to spadek głębszy niż jakikolwiek roczny spadek PKB w USA od 1950 roku.
Jako historyczny punkt odniesienia raport przywołuje Grecję z lat 2010–2015, gdzie gwałtowne oszczędności wdrożone w warunkach słabej koniunktury doprowadziły do masowego bezrobocia, fali bankructw i długotrwałej depresji gospodarczej. Przykłady Portugalii i Hiszpanii pokazują, że nawet łagodniejsze wersje tego scenariusza niosą poważne koszty społeczne.
Ryzyko kryzysu finansowego i destabilizacji banków
Raport ostrzega również przed scenariuszem, w którym inwestorzy zaczynają kwestionować stabilność rynku obligacji skarbowych USA. Gwałtowny wzrost rentowności oznaczałby spadek wartości wcześniej wyemitowanego długu, co mogłoby uderzyć w bilanse banków i instytucji finansowych.
CRFB wskazuje na upadek Silicon Valley Bank w 2023 roku jako ograniczony przykład tego mechanizmu – pokazujący, jak szybko zmiany stóp procentowych mogą zdestabilizować sektor bankowy, nawet przy aktywach uznawanych za bezpieczne.
W szerszym ujęciu raport przypomina doświadczenia kryzysu finansowego z 2007–2009 roku, kiedy załamanie rynku subprime doprowadziło do globalnej recesji, masowych upadłości instytucji finansowych i wieloletniego spadku aktywności gospodarczej.
Inflacja, czyli zakładnik polityki?
Jednym z najbardziej prawdopodobnych mechanizmów reakcji na narastający ciężar długu jest presja na Rezerwę Federalną, aby finansowała deficyt poprzez skup obligacji, czyli monetyzację długu. CRFB zwraca uwagę, że taka strategia może prowadzić do kryzysu inflacyjnego, w którym realna wartość oszczędności i dochodów jest stopniowo erodowana.
Ten scenariusz podnoszony jest również przez Raya Dalio, który mówi o ryzyku rozpadu obecnego porządku monetarnego. W praktyce sprowadza się to do klasycznego dylematu: albo dopuścić do kryzysu zadłużeniowego, albo rozcieńczyć realną wartość długu poprzez inflację. Historia pokazuje, że rządy częściej wybierają to drugie rozwiązanie.
Dolar i ryzyko utraty globalnej pozycji
Raport CRFB uwzględnia także scenariusz kryzysu walutowego, rozumianego nie jako nagły krach dolara, lecz jako jego stopniowe osłabienie. Nieodpowiedzialna polityka fiskalna może przyspieszyć dywersyfikację rezerw walutowych na świecie i osłabić pozycję dolara jako głównej waluty rezerwowej. Skutkiem byłby droższy import, spadek realnej siły nabywczej oraz osłabienie geopolitycznej pozycji USA.
Choć otwarta niewypłacalność Stanów Zjednoczonych jest oceniana jako bardzo mało prawdopodobna, raport podkreśla, że jej skutki byłyby katastrofalne dla globalnych rynków finansowych. Zamrożenie kredytu i gwałtowne spadki cen aktywów uderzyłyby nie tylko w USA, ale w całą światową gospodarkę.
Znacznie bardziej realny jest jednak scenariusz stopniowego kryzysu, pozbawionego jednego dramatycznego momentu. Wysokie zadłużenie wypiera inwestycje prywatne, ogranicza produktywność i prowadzi do wieloletniej stagnacji dochodów. Modele Congressional Budget Office sugerują, że przy obecnej trajektorii realny dochód na mieszkańca może być do 2050 roku o około 8% niższy, niż byłby przy stabilniejszych finansach publicznych. Japonia pozostaje klasycznym przykładem gospodarki, która uniknęła gwałtownego załamania, ale zapłaciła za to dekadami niskiego wzrostu.
Koszt obsługi długu ogranicza manewr
Obsługa federalnego długu kosztowała w ostatnim roku około 1 biliona dolarów, co odpowiada blisko 18% dochodów budżetowych. To poziom porównywalny z całkowitymi wydatkami na Medicare. CRFB podkreśla, że przy długu na poziomie 100% PKB Stany Zjednoczone dysponują najmniejszą przestrzenią fiskalną w swojej historii, jeśli chodzi o reakcję na przyszłą wojnę, pandemię lub recesję.
Raport CRFB nie jest prognozą jednego konkretnego załamania, lecz ostrzeżeniem przed kierunkiem, w jakim zmierzają finanse publiczne USA. Nie chodzi już o pytanie, czy obecna ścieżka doprowadzi do napięć, lecz o to, w jakiej formie się one ujawnią. Historia rynków finansowych pokazuje, że zaufanie potrafi utrzymywać się długo, ale gdy zostaje podważone, reakcja bywa gwałtowna. Margines błędu został niemal wyczerpany.