W lipcu Krajowa Administracja Skarbowa zarejestrowała 2 113 704 zgłoszenia celne dotyczące towarów e-commerce spoza Unii Europejskiej. W czerwcu było ich 4 238 517. Spadek o 50,1 proc. zbiegł się z wejściem w życie ryczałtowego cła 3 euro, którym Unia objęła od 1 lipca przesyłki o wartości do 150 euro. Należności celne sięgnęły w lipcu 67 985 536 zł, z czego około 17 mln zł zostało w polskim budżecie. To jednak dopiero pierwszy etap. 3 września Rada UE zatwierdziła reformę celną, która najpóźniej od 1 listopada dokłada kolejną opłatę. Czy dokręcanie śruby zakończy na dobre gorączkę złota na zakupach z Chin?
Rynek przesyłek z Chin gwałtownie się kurczy
W 2025 r. liczba zgłoszeń celnych w tym segmencie trzymała się w Polsce na poziomie ok. 2 mln miesięcznie. Od stycznia 2026 r. wzrosła średnio do 4 milionów, a w czerwcu przebiła 4,2 mln, bo kupujący zdążyli się zorientować, że od lipca (niestety) będzie drożej. Lipiec cofnął segment do poziomu sprzed roku i odwrócił trend z pierwszego półrocza.
Powyższe widać zresztą po ruchu na samych platformach. Według Mediapanel Temu odwiedziło w czerwcu 16,68 mln polskich internautów, w lipcu 13,1 mln, a w sierpniu 12,8 milionów. Platforma spadła na trzecie miejsce w rankingu serwisów zakupowych. AliExpress osunął się z 9,98 mln użytkowników w czerwcu do 8,43 mln w lipcu, ale miesiąc później wrócił do 8,9 mln. Allegro urosło w tym czasie z 18,34 do 18,5 mln i pozostaje liderem.
Firmy logistyczne ostrzegały w lipcu o dwucyfrowych spadkach liczby przesyłek i zwrotów z Chin, sięgających 20 proc. r/r. Przy 5,9 mld drobnych paczek, które według Komisji Europejskiej trafiły do Unii w 2025 r., utrzymanie takiego tempa oznaczałoby ponad miliard przesyłek mniej każdego roku.
Deklaracje kupujących brzmią jednak mniej dramatycznie niż statystyki celne. W badaniu UCE Research dla „Rzeczpospolitej” prawie 80 proc. respondentów stwierdziło, że nie zrezygnowało z zakupów na chińskich platformach, a tylko 12,8 proc. przyznało, że odstraszyło ich nowe cło. Roczną wartość sprzedaży Temu, Shein i innych chińskich platform w Polsce szacuje się na 11,6 mld zł.
Trwa dokręcanie śruby
Rada Unii Europejskiej przyjęła 3 września nowy unijny kodeks celny. Dla chińskich platform e-commerce kluczowa zmiana brzmi następująco: to one, a nie konsument, będą odpowiadały za import, wszelkie formalności oraz zapłatę należności. Najpoważniejsze przypadki uchylania się od obowiązków mogą skończyć się grzywną do 6% rocznej wartości importu, cofnięciem uprawnień celnych, a nawet ograniczeniem dostępu do platformy w całej UE.
Rada UE zapowiedziała, że unijna opłata manipulacyjna od drobnych przesyłek zacznie obowiązywać najpóźniej 1 listopada. Jej wysokość ma wcześniej ustalić Komisja Europejska.
Komisja tej stawki dotąd nie podała. W urzędowym zestawie pytań i odpowiedzi Dyrekcji Generalnej TAXUD opłata nadal figuruje jako propozycja, której wysokość ma dopiero zostać ustalona.
Dwa euro to kwota z wcześniejszego dokumentu Komisji. Pojawiał się tam też wariant 50 eurocentów dla towarów wysyłanych z magazynu na terenie Unii. Prawnicy analizujący uzgodniony tekst kodeksu wskazują natomiast, że opłata może być liczona od pozycji towarowej, a nie od paczki. KAS mówiła w czerwcu o widełkach od 2 do 4 euro od kategorii. Różnica jest ogromna: koszyk z czterema różnymi drobiazgami może oznaczać 2 euro dopłaty albo nawet 16 euro.
Od 1 listopada obowiązkowe stają się też identyfikatory produktów PID. Mają one pozwolić celnikom rozciągnąć wynik kontroli jednej sztuki na towary o podobnym profilu ryzyka. Dlaczego? Ponieważ w zeszłorocznych kontrolach kosmetyków, suplementów, zabawek czy elektroniki ponad 60 proc. sprawdzonych produktów nie spełniało unijnych norm.
Chińczycy chronią biznes przenosząc magazyny do Polski
Chińskie platformy próbują radzić sobie z problemem przesuwając stan magazynowy do Europy. Towar odprawiony hurtowo i wysyłany z magazynu w Unii nie przekracza granicy celnej przy dostawie do klienta, więc nie generuje cła od każdej drobnej przesyłki. Ministerstwo Finansów zwróciło przy okazji lipcowych danych uwagę, że część chińskich platform wykorzystywała tego typu rozwiązania już wcześniej.
Według AXI IMMO firmy powiązane z chińskim e-commerce wynajęły w kraju nad Wisłą tylko w pierwszym półroczu ponad 400 tys. mkw. powierzchni magazynowej, a popyt netto na magazyny urósł o 58%. Największa inwestycja dotychczas to centrum Shein pod Wrocławiem, docelowo blisko 740 tys. metrów kwadratowych i nawet 5 tys. miejsc pracy.
AliExpress kusi z kolei partnerów z zapleczem magazynowym w Polsce i Czechach zerową prowizją i brakiem opłat rocznych. Według szacunków 7R Temu, Shein i AliExpress odpowiadają one łącznie za 15 do 19 proc. obrotów polskiego handlu internetowego, a rodzime sklepy tracą przez tę konkurencję od 6,5 do 8,8 mld zł rocznie.
Co się stanie po 1 listopada
Przy zwrocie towaru spoza UE ani cło, ani VAT nie wracają automatycznie bo zgłoszenie celne pozostaje ważne. To może uderzyć w model oparty na dużej liczbie tanich zamówień, z których część później wraca do sprzedawcy.
Reszta zależy od decyzji Komisji Europejskiej. Opłata od paczki będzie stosunkowo łatwa do wchłonięcia w cenę dostawy. Zaś opłata od pozycji towarowej, szczególnie ta w górnych widełkach, mocniej uderzy w mieszane koszyki i przyspieszy przenoszenie towaru do unijnych magazynów.
Prawdziwy test nadejdzie później. Od 1 lipca 2028 roku ruszy bowiem unijny hub danych celnych, ryczałt 3 EUR zniknie, a przesyłki obejmą normalne stawki taryfowe liczone od pierwszego euro wartości. Wówczas koszt będzie zależał od tego, co dokładnie znajduje się w paczce.
Redakcja BitHub.pl poleca również: